Historia jednego biegu

autor: Big Lebowski | 2019-07-28, 08:57 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Oryginalna data druku 13.11.2014. Do napisania tego felietonu, zmobilizował mnie "Egon_O..." zadając niedawno pytanie: Czy to prawda, że kiedyś podczas Derbów Pomorza, dwóch żużlowców biegło do mety walczac o jeden punkt?Mając ostatnio wiele innych spraw na głowie, nie miałem czasu sledzić na bierząco SF. O pytaniu Egona, poinformował mnie telefonicznie "Rysio z Klanu". Na szybko podałem Mu tylko dotyczacych sprawy zawodników, datę meczu i jego wynik. Jednoczesnie obiecałem, że niebawem powrócę do tematu. Prawdę piszac, wielokrotnie zastanawiałem się dlaczego, nigdy nikt wczesniej nie zainteresował się i nie przypomniał tej fascynującej i osobliwej rywalizacji. Słowo się rzekło, więc przeniesmy się na parę chwil w czasie.Jest ciepłe popołudnie 13.05.1984r. Do Bydgoszczy przyjechała drużyna Apatora Toruń.  Na 3 godziny przed meczem, zajmuję z bratem i kumplami z podwórka(tradycyjnie wówczas) miejsca w górnych rzędach ławek na środku 1-szego łuku. Godzinę później o miejscach siedzących można już tylko pomarzyć. Tablica wyników, otaczające koronę stadionu drzewa, oraz banery reklamujące bydgoskie zakłady pracy obwieszone sa kibicami, niczym świąteczna choinka bombkami. Panuje atmosfera wielkiego podniecenia. Wszak czas na kolejne Derby. Kibice z Torunia tradycyjnie (lata 80-te) zajmują miejsca od trybuny głównej w kierunku pierwszego łuku. Linia 30-tu metrów stanowi mniej, więcej środek i jądro Ich sektora. Wydają się pewni trzeciej z rzędu wygranej w Bydgoszczy. Godzina 15:00. Drużyny stają na prezentacji w optymalnych składach. Tor przygotowany przyczepnie, ale bez fajerwerków jak na Unię L. czy Wybrzeze. Taśma w górę! Od początku wielkie nerwy i emocje. Po 6-ciu biegach 17:19 dla Apatora. Po następnym pierwszy raz Polonia wychodzi na prowadzenie. Po 11-tym jest remis 33:33. Czas na kluczowy, oraz nigdy później niespotykany na żużlowych torach(przynajmniej ja o czymś takim nie słyszałem) wyścig 12-ty. Od krawężnika: Marek Ziarnik, Wojtek Żabiałowicz, Zdzisiu Rutecki i Jasiu Woźnicki. Świetny start polonistów, ale niepokonany do tej pory "Żaba" na wyjściu z 1-szego łuku mija Ziarnika. Z pasją ściga Ruteckiego z którym toczy kapitalny pojedynek o biegowe zwycięstwo. Druga para zaciekle walczy o trzecią lokatę. Przy wejściu w 1-szy łuk ostatniego okrązenia,jadącemu na końcu stawki Woźnickiemu defektuje motor. Siłą rozpędu dojeżdża pod bandę na środku wirażu. Chwilę później na wysokości parkingu to samo spotyka Ziarnika, który parę metrów dalej staje pod bandą i zwiesza głowę, opierając się na kierownicy. Nie widzi, że Jachu Woźnicki zwietrzył szansę i biegnie z motocyklem w Jego stronę. Wszyscy kibice wstają z ławek i w opętańczym szale wyją w kierunku Marka. Tumult i chaos niesamowity bo kazdy krzyczy co innego. Nie idzie tego wycia okraszonego "mięsiwem" zrozumieć. Po dobrej chwili w końcu ku euforii kibiców, następuje przebudzenie śpiącego rycerza. Spogląda za siebie i widząc zbliżającego się rywala, chwyta za kierownicę i zapiexdala na swych krótkich nogach ile tylko się da. W tym momencie Janek Woźnicki ma 0k. 15m straty. Cały stadion stoi i wyje już teraz skoordynowanie i jednostajnie: Marek!!! Marek!!! Oczywiście kibice toruńscy zdzierają gardła dopingując swojego żużlowca, ale Ich doping jest słyszalny najwyżej przez Nich samych. Obiekt przy Sportowej 2 przez najbliższe jakieś 3 minuty huczy! Na ostatnim wirażu Woźnicki zbliża się do Ziarnika. Emocje sięgają zenitu. Nikt nie dopuszcza myśli o porażce. Teraz wygrany w takich okolicznościach punkt, będzie jak zdobycie zimą Mount Everest! Ten niesamowity doping niesie małego Mareczka. Jeszcze ostatnia prosta, ostatni nadludzki wysiłek i meta. Jeeeeest!!! Marek przed Jankiem o jakieś 5m. Za metą siadają razem na murawie...Bieg wygrywa Polonia 4:2, jak się potem okaże na wagę zwycięstwa 46:44 i być może późniejszego utrzymania w lidze.Czas wracać do teraźniejszości. Dokładnie o 30 lat i 6 miesięcy do 13.11.2014r. Ten mecz i to wydarzenie tak mocno utkwiło mi w pamięci, że zdaje się jakby to było z 5,6 lat temu. Dodam, że do końca wspomnianych zawodów emocji było jeszcze w pip. W 13-tym wygrała Polonia 5:1. W 14-tym 5:1 Apator. W ostatnim padł dla nas bydgoszczan zwycięski remis. Najlepszy wśród gości Żabiałowicz, przegrał tylko ten jeden 12-ty bieg... W Polonii mimo, że najwięcej punktów zdobyli inni to bohaterem meczu był Marek Ziarnik.Tak to drzewiej bywało. Derby z krwi i kości. Tak było co roku. Walka do upadłego. Takie mecze rozbudzały i kształtowały wśród kibiców żużlowego bakcyla. Szkoda, że dawny klimat Derbów, nigdy już w takiej skali nie powróci. Najważniejsze jednak, że żyje on wiecznie w naszych wspomnieniach. Pzdr!
Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.