Rowerek Radwańskiej? - A.Radwańska - V.Azarenka z Indian Wells 2012

autor: xPetardax | 2020-03-29, 17:35 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Czas wolny bez tenisa to czas na napisanie kolejnego bloga. Dzisiaj weźmiemy pod lupę ćwierćfinałowy mecz Agnieszki Radwańskiej z Victorią Azarenką z Indian Wells w 2012r. Mogę tylko podkreślić, że było to czwarte spotkanie tych tenisistek w tamtym roku, mimo że turniej odbył się w marcu.

Białorusinka miała za sobą perfekcyjny początek 2012r. Pierwszy wygrany turniej wielkoszlemowy, pozycja liderki rankingu WTA, 3 stracone sety (w tym 2 z Radwańską) i bilans 20-0 do meczu z Agnieszką. Polka też spisywała się przyzwoicie: bilans 20-3, ćwierćfinał AO, pierwsze zwycięstwo nad liderką rankingu, tytuł w Dubaju, a w żadnym z pięciu turniejów nie odpadła później niż w ćwierćfinale, poza tym zanotowała trzy porażki - trzy z Azarenką. I przyszedł czas na pojedynek nr 4.

Jedyne problemy przed 1/4 Azarenka miała w pierwszym meczu, kiedy męczyła się niemiłosiernie z młodą Niemką Moną Barthel, wygrywając po trzech godzinach walki w tie-breaku trzeciego seta. Jednak każdy kolejny mecz wygrywała coraz pewniej. Tymczasem Agnieszka pewnie wygrała mecze z Cirsteą i Pennettą, a jedyne turbulancje miała w meczu z Hampton, kiedy przegrała seta, lecz chwilę potem rywalka skreczowała, a Polka tym samym poprawiła wynik z roku ubiegłego, gdzie w tie-breaku trzeciego seta przegrała z... Azarenką. Przyszedł czas na rewanż.

Od początku meczu widać było, że bedzie ciężko o zwycięstwo w tym meczu. Już na dzień dobry przegrała swój serwis i nie mogła zdobyć punktu w kolejnym gemie. Rozpędzona Białorusinka zagrywała głębsze zagrania i bardzo szybko przejmowała inicjatywę, w efekcie przełamała Polkę dwukrotnie i wygrała seta 6:0. Agnieszka nie grała może fatalnie, starała się grać ofensywnie i jej wychodziło, natomiast rywalka znajdowała odpowiedź na każde zagranie.

Ale ten danse macabre trwał nadal. Azarenka ani myślała się zatrzymywać i Historia z seta pierwszego powtórzyła się i po kilkunastu minutach na tablicy widać było wynik 4:0 w drugim secie. Zawodził ją drugi serwis, choć prawda jest taka, że fantastyczna dyspozycja liderki rankingu nie pozwalała na więcej . Wyraźnie sfrustrowana Polka chciała za wszelką cenę wygrać własne podanie, dopingowana przez publiczność, jej trenera i Łukasza Kubota niestety nie dała rady wygrać pierwszego gema w meczu i przegrywała 6:0, 5:0, a za chwilę Azarenka serwowała na mecz. Pierwszy rowerek Agnieszki? No właśnie nie! Przy stanie 30:30 Polka wygrała najdłuższą wymianę meczu, grając wzdłuż linii, mając do dyspozycji pierwszego break pointa, którego wykorzystała. W końcu udało się wygrać gema, wyraźnie rozbawiona Agnieszka dostała głośne owacje od publiczności, a jej trener tylko się usmiechnął i bił brawa swojej zawodniczce. Potem wygrała gema na sucho, ale to był koniec gemowych zdobyczy Agnieszki. Chwilę później Azarenka wygrała gema i cały mecz, choć jej reakcja na zwycięstwo pozostawia odpowiedź na pytanie czy tak powinna się zachować liderka rankingu WTA. Po oskarżeniach ze strony Polki po półfinale w Doha (twierdziła, że Victoria udaje kontuzję w II secie) musiała wyładować swoje emocje. I zrobiła to w najlepszy, choć mało elegancki na końcu sposób.

Potem Białorusinka wyeliminowała Kerber i Sharapovą w finale, kończąc turniej z bilansem 23-0. Agnieszka też miała powody do radości, awansowała na 4. miejsce i powiększyła dorobek punktowy. Każda seria kiedyś się kończy. W Miami miały spotkać się w półfinale, ale plany pokrzyżowała w ćwierćfinale Marion Bartoli, eliminując Azarenkę. Nie dała rady Agnieszce, która potem mogła cieszyć się ze zdobycia jednego z największych tytułów w karierze po pokonaniu Marii Sharapovej i kontynuować występy w najlepszym (moim zdaniem) sezonie 2012r.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.