Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Grand Prix 2012, czyli 15 najlepszych żużlowców świata. Czy aby na pewno?

Już 31 marca w nowozelandzkim Auckland zainaugurowany zostanie tegoroczny cykl Grand Prix. Znalazło w nim miejsce kilku zawodników, którzy nie są powszechnie uważani za żużlowców z czołowej piętnastki na świecie.

Michał Gałęzewski
Michał Gałęzewski

Po ograniczeniu średniej KSM stało się jasne, że nie będzie w polskiej lidze dream teamów, gdyż przy posiadaniu trzech liderów z wysokimi średnimi, trzeba dokooptować do składu teoretycznie słabszych zawodników. Mimo to postanowiono wprowadzić przepis, według którego w drużynie ENEA Ekstraligi może jeździć w meczu ligowym tylko jeden uczestnik cyklu Grand Prix. Przez to rywalizacja o miano Indywidualnego Mistrza Świata nie będzie miała już takiej renomy, jak to miało miejsce w poprzednich latach. Kilku żużlowców, zrezygnowało z jazdy w światowej elicie, aby móc jeździć w najlepszej lidze globu.

Na szczęście z udziału w cyklu Grand Prix nie zrezygnował nikt z czołowej ósemki ubiegłorocznych zmagań. W elicie pojadą też trzej kolejni żużlowcy globu z 2011 roku, którzy dostali kolejną szansę w postaci Dzikiej Karty. Oglądać będziemy także Antonio Lindbaecka i Bjarne Pedersena, którzy wygrali w Vetlandzie finał Grand Prix Challenge i uzyskali tym samym możliwość walki wśród najlepszych. Przyjęli oni numery startowe, które pozwolą im walczyć wśród (teoretycznie) piętnastu zawodników świata. Obaj zrezygnowali jednak z bycia jednymi z 50 seniorów, którzy będą rywalizować w ENEA Ekstralidze i znaleźli dla siebie miejsce na zapleczu elity w Polsce.

Później zaczęła się już jednak typowa łapanka. Z jazdy wśród najlepszych zrezygnowali Piotr Protasiewicz i Darcy Ward, których skusiły występy w najlepszej lidze świata. Pojawiały się informacje o kolejnych zawodnikach, którzy wystąpili w finale Grand Prix Challenge, ale zrezygnowali ze swoich marzeń (bo gdyby awans do Grand Prix nie był ich marzeniem, to w ogóle nie braliby udziału w kwalifikacjach). Ostatecznie okazało się, że w "piętnastce najlepszych zawodników na świecie" są Peter Ljung (szóste miejsce w Grand Prix Challenge) i Hans Andersen, jeden z najgorszych seniorów ubiegłorocznych rozgrywek w Polsce i czternasty zawodnik Grand Prix Challenge. Dobrze, że chociaż on przyjął nominację, bo niewielu kibiców wyobraża sobie występy w Grand Prix znanego z jazdy w drugiej lidze polskiej sympatycznego Rosjanina Wiktor Gołubowskija, który przecież uplasował się tylko cztery miejsca za Duńczykiem.

Ze względu na znakomite, "nowatorskie przepisy w Polsce ", jedynymi klubami mającymi po dwóch przedstawicieli cyklu Grand Prix, które mogą ich wystawić razem w meczu są Lechma Start Gniezno i GTŻ Grudziądz, którzy może i w I lidze są potentatami, jednak już niewielu (nawet pomimo posiadania łącznie czterech uczestników "prestiżowego cyklu") dawałoby nawet połączonym siłom gnieźnieńsko-grudziądzkim szansę na skuteczną walkę o medale w ENEA Ekstralidze. Całkiem zabawny wydaje się fakt, że Drużynowy Mistrz Polski z 2011 roku musiał pozostawić w swoim składzie jednego uczestnika Grand Prix, a nawet drugoligowy zespół teoretycznie mógłby pochwalić się czterema takimi zawodnikami.

Jedynym pozytywem całego cyrku związanego z nominacjami jest to, że być może działacze mówiący wszem i wobec o chęci podniesienia prestiżu cyklu Grand Prix zastanowią się wreszcie jak to jest, że żużlowcy którym oni dali szansę i wytypowali ich do walki o miano najlepszego zawodnika globu, wybierają jazdę w 40-milionowym kraju ze wschodniej części Unii Europejskiej. Może naprawdę powalczą wreszcie o prestiż i o to, żeby zawodnikom jazda w Grand Prix i walka o najwyższe laury opłacały się - również finansowo - bardziej, niż mecz ligowy w Polsce? A może trzeba pomyśleć o wdrożeniu pomysłu Zenona Plecha, żeby cykl Grand Prix przekształcić w walkę o Puchar Świata, a rywalizację o Indywidualne Mistrzostwo Świata zmienić na jednodniowy turniej, w którym każdy bieg byłby walką o życie?

Lista startowa Grand Prix 2012:
1. Greg Hancock (USA)
2. Andreas Jonsson (Szwecja)
3. Jaroslaw Hampel (Polska)
4. Jason Crump (Australia)
5. Tomasz Gollob (Polska)
6. Emil Sajfutdinow (Rosja)
7. Kenneth Bjerre (Dania)
8. Chris Holder (Australia)
9. Fredrik Lindgren (Szwecja)
10. Nicki Pedersen (Dania)
11. Chris Harris (Wielka Brytania)
12. Antonio Lindback (Szwecja)
13. Bjarne Pedersen (Dania)
14. Peter Ljung (Szwecja)
15. Hans Andersen (Dania)

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (27)
  • smok Zgłoś komentarz
    Ostatnie 5 nazwisk to dno. Lepsi są od nich m. in. PePe, Ward, Batchelor, Holta, Bartek Czekański, Grisza Łaguta, Sullivan, Zagar.
    • Zaba Zgłoś komentarz
      Andersen ten "dołek w karierze" ma od trzech lat, i nie zanosi się aby w najbliższym czasie miało się to zmienić. Gdyby Protasiewicz utrzymał formę z zeszłego sezonu to na pewno
      Czytaj całość
      gwarantowałby lepsze wyniki od Duńczyka.
      • tom1976 Zgłoś komentarz
        Protasiewicz i szczeniak Ward nie wystąpią i GP nie będzie już mocne??? Bez przesady. Wydaje mi się że Protas zająłby dalsze miejsce od Andersena który miał "dołek" w karierze.
        Czytaj całość
        Niestety Polski kibic tego nie rozumie. Najlepiej zniszczyć zdeptać jak komuś słabo idzie...
        • Sylar Zgłoś komentarz
          Lista startowa Grand Prix 2012: 1. Greg Hancock (USA) 2. Andreas Jonsson (Szwecja) 3. Jaroslaw Hampel (Polska) 4. Jason Crump (Australia) 5. Tomasz Gollob (Polska) 6. Emil Sajfutdinow (Rosja) 7.
          Czytaj całość
          Kenneth Bjerre (Dania) 8. Chris Holder (Australia) 9. Fredrik Lindgren (Szwecja) 10. Nicki Pedersen (Dania) 11. Darcy Ward (Australia) 12. Chris Harris (Anglia) 13. Rayn Sullivan (Australia) 14. Rune Holta (Norwegia) 15. Grigori Łaguta (Rosja) 16. wild card........
          • Jason UT Zgłoś komentarz
            Ci dwaj ostatni to potrzebni są jak zającowi dzwonek na ogonie, jesli nie ma kto jechać to niech i nawet jedzie 10 zawodników ,ale najlepszych a nie zawodnicy z pierwszej łapanki
            • Jacek Zgłoś komentarz
              Pierwsza ósemka + Nicki to niewątpliwie poziom SGP, reszta - totalna padaka.
              • brak podpisu Zgłoś komentarz
                Najlepsze jest w tym GP, że gollob się stacza:)
                • Staleczka1947 Zgłoś komentarz
                  Pewnie że nie jest
                  • ROSE Zgłoś komentarz
                    Teraz lista jest zdecydowanie mniej okazala niz przed rokiem. Ale co poradzic na glupie przepisy PZMot, wiekszosc zawodnikow mierzy sily na zamiary a wiedza ze za darmo nie da sie jechac i
                    Czytaj całość
                    wybrali lige i ich rozumie. Grand Prix to fajna sprawa i zgadzam sie CsabaHell ze woli oglaca GP niz e lige gdzie na torach takich jakie sa zwykle jesta padaka i nuda a w GP ostra jazda o punkty. W tym roku bedzie przepasc miedz czolowka a tymi zawodnikami z łapanki, GP sie podzieli na dwie strefy. Bedzie latwiej wytypowac zwyciezce biegu a emocjnowac bedziemy sie jak Ci z dolu tabeli beda mieszac szyki liderom.
                    • Cezik4 Zgłoś komentarz
                      Bydgoszcz nie pała sympatia do Pana Tilingera, który między innymi był odpowiedzialny za organizację GP. Ale w jednym rację trzeba jemu przyznać. Stwierdził, że polskie kluby powinny
                      Czytaj całość
                      się dogadać w sprawie organizacji GP w Polsce i co roku inne miasto yłoby organizatorem. Jaka byłaby korzyść, organizator nie płaciłby koszmarnej kasy Brytyjczykom za prawa do turnieju a tym samym więcej zysku do kasy klubu. Tylko zachłanność niektórych prezesów nie zna granic i szczycą się tym, że przebili ofertę innego miasta
                      • pawel_gks Zgłoś komentarz
                        GP to GP a nie IMŚ i .
                        • kuba guzik Zgłoś komentarz
                          GP można zrobić na narodowym i bilety w cenie 60 zł to by była promocja czarnego sporty albo IPM
                          • CsabaHell Zgłoś komentarz
                            Dla mnie Grand Prix to świętość i wolę oglądać co dwa tygodnie ten cyrk objazdowy z piwkiem w ręku i kiełbaską z grilla, niż nudne jak flaki z olejem mecze ekstraligi z Zielonej
                            Czytaj całość
                            Góry, Tarnowa, Wrocławia czy Leszna. Zeszłoroczny cykl był może trochę słabszy pod względem emocji, ale myślę, że swoje zrobiły nowe tłumiki i teraz powinno być ciekawej. A w 2013 jestem pewien że ekstraliga zlikwiduje ten durny przepis o zawodnikach z GP i wtedy do cyklu wskoczą Ward, Łaguta, czy Zagar w miejsce Ljungów, Andersenów i Barneyów :) A co do pieniędzy to sprawa jest prosta. U nas jest duże zainteresowanie, to się dużo płaci bo jest parcie na wynik większe niż w innych ligach i tego nie zmienimy, bo chyba nikt nie wierzy w zdrowy rozsądek prezesów :)
                            Zobacz więcej komentarzy (8)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×