Polska liga raczkuje, czyli brodzimy po dnie i kierujemy się do tył

autor: KacperD | 2020-02-07, 11:21 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Wraca Ekstraklasa, wszyscy się cieszą i chociaż na chwilę można zapomnieć o otaczających naszą piłkę problemach. Nie, tak to działać nie powinno, gdyż Ekstraklasa to tak naprawdę jeden wielki problem i ani PZPN, ani prezesi klubów, ani trenerzy nie wiedzą jak go rozwiązać.

Okno transferowe w Polsce jest otwarte do 2 marca - można by pomyśleć, że kluby mają jeszcze trochę czasu aby usiąść, zastanowić się i zrobić coś, aby poprawić jakość naszej ligi. Jakiekolwiek transfery, nawet ten Pawła Wszołka z QPR do Legii Warszawa, nie przyćmi jednak ekstraklasowego exodusu.

Tam, gdzie piłka jest bardziej okrągła

Zimą polska piłka klubowa straciła kilku całkiem przeciętnych (czyli uchodzących w Ekstraklasie za znakomitych) zawodników. Nie będziemy oglądać już Jarosława Niezgody, Adama Buksy i Patryka Klimali. To tylko kilka przykładów. Każdy młody polski piłkarz, który rozegra, nawet nie dobry pełny sezon, ale rundę jesienną, od razu myśli o zmianie otoczenia i trudno mu się dziwić.

Transfer Niezgody do USA jest tego znakomitym przykładem. Młody chłopak, który za kadencji Aleksandara Vukovicia dostał w końcu szansę, na którą zasługiwał, sprawdził się jako podstawowy napastnik Legii Warszawa. Jego bramki sprawiły, że stołeczna drużyna pod koniec rundy wdrapała się na szczyt tabeli, a on sam zakończył jesień jako lider klasyfikacji strzelców.

Transfer Niezgody do Stanów Zjednoczonych nie byłby taki oczywisty, gdyby nie chodziło o polską ligę, a MLS przez ostatnią dekadę zanotowała ogromny postęp i polska Ekstraklasa nie może się nawet równać z tamtejszymi rozgrywkami. Do tego dochodzi amerykański sen, o którym marzy większość ludzi i większe szanse na rozwój piłkarski. W europejskich pucharach jako zawodnik Portland Timbers Niezgoda oczywiście nie zagra, ale ma dopiero 24 lata. Po wygaśnięciu kontraktu z nowym klubem ta liczba wzrośnie do 27, a to jest idealny wiek, w którym napastnik jego pokroju może szukać solidnego europejskiego klubu z dużymi szansami na udział nawet w Lidze Mistrzów.

Od pierwszego do pierwszego

Po bieżącym sezonie z Legią pożegna się także Radosław Majecki, czyli najlepszy młody polski bramkarz ostatnich lat. Będzie to także najdroższy transfer w historii exodusu Ekstraklasy. Cały piłkarski świat wie, że polska szkoła bramkarska jest solidna, ale tak czy inaczej świadczy to o sytuacji panującej w naszej piłce i mam tu na myśli przede wszystkim szkolenie zawodników z pola. Przecież naturalnym zjawiskiem jest to, że to napastnicy i skrzydłowi są piłkarzami, do których przyczepiona jest najwyższa cena. U nas jak widać jak na razie jest zupełnie odwrotnie.

Prezesi polskich klubów konsekwentnie trzymają się swojej strategii, czyli stosowania krótkotrwałych rozwiązań, czyli sprowadzania przeciętniaków zza granicy, którzy pograją tu jeden lub dwa sezony, a później wybiorą jakiś inny kierunek, w którym w ogóle się nie sprawdzą. Skoro już jesteśmy przy Legii, tutaj też idealnie pasuje dobrze znany wszystkim Carlitos.

Sama otoczka to za mało, aby stworzyć dobrą ligę

Człowiekiem, który głośno mówi o potrzebie poprawy szkolenia jest Michał Probierz, czyli aktualny trener i wiceprezes Cracovii. Niestety, jak to zwykle bywa, jeśli starasz się przekonać wszystkich, że ich działania nie są dobre i próbujesz przekazać własną wizję na usprawnienie systemu, przyszywają ci łatkę kogoś w rodzaju oszołoma. Jak twierdził francuski pisarz Antoine de Rivarol - kto ma rację dzień wcześniej od innych, ten przez dobę uchodzi za idiotę.

To właśnie brak cierpliwości, będący powodem stosowania krótkoterminowych rozwiązań, jest głównym powodem tego, że polskie kluby tak fatalnie radzą sobie w europejskich pucharach, a młodzi piłkarze nie dają się już nabrać na to, że w następnym sezonie będzie lepiej. Gdyby powstały związane z tym zdarzenia bukmacherskie, kursy na odejście młodego i potrafiącego grać w piłkę piłkarza z polskiej ligi byłyby absolutnie minimalne. Jeśli chcesz nauczyć się języka obcego, najpierw musisz poznać przynajmniej dwa tysiące podstawowych słów i zwrotów, aby sprawnie nim operować. Niestety, właściciele ekstraklasowych klubów wolą nauczyć się na pamięć kilku wierszy, których treści zapomną od razu po przedstawieniu, na potrzeby którego się go wykuli.

Jednego naszej polskiej lidze odmówić nie można - świetnej oprawy. To rzeczywiście działa fantastycznie i powoduje większą przyjemność z oglądania Ekstraklasy, ale jest to tylko blichtr i złudzenie nia mające przełożenia na poziom sportowy. Tymczasem dystans do lig, z których Polska powinna brać przykład, czyli czeskiej czy słowackiej, jest coraz większy i jeśli ta tendencja się nie zmieni, już niedługo samo przestaniemy się z siebie śmiać i uznamy “egzystencję” naszej piłki za zwyczajnie smutną. Być może nadejdzie to w dniu pierwszego lania w Europa Conference League.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.