Finansistą nie jestem, ale spojrzeć mogę...

autor: Jan Pokorny | 2020-03-23, 15:48 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Doskonale zdajemy sobie sprawę, że futbol w Europie stanął. Nie gra nie tylko PKO BP Ekstraklasa, ale przede wszystkim Liga Europy, Liga Mistrzów, La Liga, Bundesliga, Premier League, Serie A. Przesunięte zostało Euro 2020. To wszystko spowoduje olbrzymie straty finansowe. Jak duże? Wszystko zależy od tego, jak długo potrwa przerwa. Aczkolwiek kwoty są oszałamiające. Z tego też tytułu postanowiłem przejrzeć Twittera i zaczerpnąć trochę informacji.

Na Twitterze wylicza się, że w najbardziej optymistycznym wariancie FC Barcelona straci ponad 120 milionów euro. Jeden z dziennikarzy wyliczył też na Twitterze ile polskie drużyny tracą na braku spotkań domowych. Oczywiście liczby te nie zostały mocno podparte argumentami, więc należy brać je z przymrużeniem oka. Gdyż tak naprawdę - na przykładzie Lecha Poznań - w Poznaniu mecz z Legią generuje kilkukrotnie większy zysk, niż dla przykładu spotkanie z Górnikiem. O ile te proporcje nie są jeszcze większe na korzyść tzw. Świętej Wojny. Reasumując wyszło na to, że Legia może stracić na każdym meczu ponad 700 tysięcy złotych, Lech blisko 400 tysięcy, a pozostałe kluby od 50 do 150 tysięcy złotych. To i tak kwoty robiące kolosalne wrażenie, biorąc pod uwagę, ile kolejek zostało do rozegrania.

Coraz częściej pojawiają się też głosy, że czym dłużej trwa przerwa w rozgrywkach, tym coraz więcej klubów jest realnie zagrożonych bankructwem. Zresztą nie tylko w Ekstraklasie, bowiem w Bundeslidze spodziewają się setek milionów euro straty, a w Premier League kwoty liczone są już w setkach milionów funtów. Dziennikarze z Anglii mówią wprost, że biedniejsze kluby mogą nie być w stanie tego udźwignąć.

Ja jednak widzę drobny pozytyw z tej całej sprawy. Wierzę, że środowisko da radę! W końcu futbol to coś, co daje nam ukojenie od codziennych problemów. Wierzę, że na ustępstwa pójdą prezesi klubów, kibice, sponsorzy, a przede wszystkim zawodnicy. Wierzę, że wszyscy wspólnie wypracują jakiś kompromis. Mały plus oprócz jeszcze większego zjednoczenia to może to, że futbol zawróci ze ścieżki zgubienia, gdzie za zawodników płaci się po 200 milionów euro, a miało się płacić jeszcze więcej. Może pieniądze nie będą już odgrywać w piłce aż tak wielkiego znaczenia, a zwycięży duch sportu. Powrót do korzeni, do piękna piłki, która w ostatnich czasach aż tak bardzo była zmaterializowana.

Oczywiście, może wylać się teraz na mnie wiadro pomyj. Zależy mi jednak, jako kibicowi futbolu, byśmy wszyscy wyciągnęli lekcję z tych trudnych czasów.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.