Analiza, czyli dlaczego nie powinniśmy lekceważyć Portugalii

autor: Viran | 2017-12-23, 07:44 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
W dniach 12-14 stycznia w Portugalii odbędzie się turniej prekwalifikacyjny do Mistrzostw Świata piłkarzy ręcznych, w których Polacy podejmą Cypr, Kosowo oraz – w ostatnim i najtrudniejszym spotkaniu – gospodarzy. O ile jeszcze do niedawna spotkania te traktowalibyśmy jako formalność – lub nawet w ogóle byśmy ich nie rozgrywali – tak ostatnie 1,5 roku w wykonaniu naszych piłkarzy ręcznych, na czele z nieobenością po raz pierwszy od 2005 roku (nie licząc Igrzysk Olimpijskich) na międzynarodowej imprezie (zbliżające się Mistrzostwa Europy), nakazuje z przestrogą podejść do nadchodzących zawodów. Celem artykułu jest wykazanie, dlaczego według autora Portugalia może być wyjątkowo wymagającym dla naszej reprezentacji przeciwnikiem.

1) Wyniki w ostatnich miesiącach

O stałym progresie reprezentacji Portugalii najlepiej świadczyć mogą jej poczynania w kolejnych zmaganiach kwalifikacyjnych do międzynarodowych imprez. W dwumeczu o awans do Mistrzostw Świata w 2017 roku we Francji, Portugalia minimalnie uległa Islandii z Aronem Palmarssonem na czele. O tym, jak wyrównany był to dwumecz, może tylko świadczyć fakt, że o ile w 1. meczu Tiago Rocha i spółka na wyjeździe przegrali 23-26, o tyle w rewanżu u siebie do 57. minuty prowadzili 20-17 – a tym samym, wynik ten premiował ich awans. Ostatecznie, Islandia skutecznym finiszem i jednobramkową porażką zapewniła sobie miejsce na MŚ we Francji, ale pokazało to, że Portugalia może być groźna dla dobrych zespołów.

Kolejnym potwierdzeniem tej tendencji były kwalifkacje do styczniowych Mistrzostw Europy. Tam, w grupie ze Szwajcarią, 4. drużyną MŚ – Słowenią, i aktualnymi mistrzami Europy, Niemcami, wydawało się, że Portugalia skazana jest na rywalizacje o 3. miejsce z Andy Schmidem i jego rodakami. Okazało się jednak inaczej – dwa zwycięstwa ze Szwajcarią i remis u siebie ze Słowenią (gdzie dopiero na kilka sekund przed końcową syreną wyrównali Słoweńcy z rzutu karnego), do ostatniej kolejki spotkań i wyraźnej porażki ze Słowenią, dawał Portugalii teoretyczne szanse na awans, których nie mieliśmy my w znacznie słabszej grupie.

Wyniki reprezentacji pod wodzą Piotra Przybeckiego z kolei nie napawają optymizmem – jakkolwiek miała ona swoje przebłyski (np. mecz z Danią w Golden League), tak jednak chyba przeważały z drugiej strony bardzo wstydliwe, jak ta z Francją czy Norwegią, porażki odmłodzonego zespołu Biało-Czerwonych. Warto także wspomnieć, że gdy my za promyk nadziei uznawaliśmy zwycięstwo kadry Przybeeckiego z niegrającą o nic Rumunią na własnym parkiecie jedną bramką w ostatnim spotkaniu eliminacji Mistrzostw Europy – tak Portugalia dwukrotnie dosyć łatwo ograła tę samą Rumunię w październikowych towarzyskich spotkaniach u siebie w kraju.

Nie ulega wątpliwości – odrzucając wypracowaną przez lata renomę naszej kadry, w ostatnim czasie wyniki naszej reprezentacji pod wodzą Piotra Przybeckiego nie są w żadnym wypadku lepsze od tych Portugalczyków, zaś sama gra - prawdopodobnie widocznie słabsza.

2) Turniej wyjazdowy

O tym, jak relatywnie groźnym względem potencjału zespołem u siebie w domu jest Portugalia, przekonaliśmy się nawet w najlepszych czasach polskiej piłki ręcznej, gdy w 2010 roku w pierwszym meczu kwalifikacji do MŚ, zespół prowadzony wówczas przez Bogdana Wentę tylko zremisował z Portugalczykami w Portimao. O ile u siebie w domu wygraliśmy już ośmioma bramkami, o tyle pokazuje to, także obecną do dzisiaj, prawidłowość, gdzie Portugalczycy u siebie są znacznie inną, lepszą drużyną.

Obrazują to wspomniane wyniki kwalifikacji do Mistrzostw Europy – o ile u siebie Portugalia zremisowała ze Słowenią i toczyła wyrównany pojedynek (przez znaczną część prowadząc, a ostatecznie przegrywając 26-29) z Niemcami, o tyle oba spotkania z tymi samymi ekipami na wyjeździe łatwo przegrała. Dodać do tego wspomniane zwycięstwo z Islandią czy kwalifikacje do Mistrzostw Europy 2016, gdzie Portugalczycy znowu w samej końcówce przegrali jedną bramką z Węgrami – i jasno zauważalna staje się tendencja, gdzie nawet zespoły z naprawdę wysokiej półki muszą walczyć nie tyle o jak najwyższe, co o sam fakt odniesienia zwycięstwa na gorącym, portugalskim terenie. Co więcej, trudno nie odnieść wrażenia, że prędzej czy później Portugalczycy w końcu w eliminacjach do którejś z imprez sprawią dużą niespodziankę i być może, po raz pierwszy od 2006 roku, zagrają na międzynarodowym turnieju, eliminując wyżej notowany zespół. Oby nie było tak teraz.

Ponadto, warto zwrócić uwagę, że to Polacy będą uchodzili za murowanych faworytów turnieju. Rocha wskazuje, że to Polacy muszą, a oni – mogą, wygrać turniej i wywalczyć awans do dalszej fazy, zaś trener Portugalczyków, Paulo Perreira, w udzielonym w grudniu wywiadzie mówi, że “o ile wygranie z Polską to nie jest niemożliwe, o tyle to bardzo ciężkie zadanie, bowiem jest ona przyzwyczajona do grania na międzynarodowych imprezach”. Jeżeli – co bardzo prawdopodobne – spotkanie z Portugalią będzie bardzo wyrównane, to czy nasza kadra ma doświadczenie i lidera w drugiej linii, który będzie w stanie wziąć piłkę i rzucić kluczową bramkę w newralgicznym momencie?

3) Wzmocniona kadra Portugalii

W omówionych kwalifikacjach do Mistrzostw Europy, pomimo bardzo dobrej gry Portugalii, warto zwrócić uwagę, że jej trener nie mógł skorzystać z jednego z kluczowych zawodników, prawego rozgrywającego Wetzlar, Joao Ferraza, który po świetnym sezonie 15/16, następny stracił niemal w całości z powodu skomplikowanej kontuzji barku. Ponadto, portugalskie obywatelstwo otrzymał grający przez lata w Portugalii, obecnie zawodnik Barcelony, Alexis Hernandez Borges z Kuby, który bardzo szybko znalazł się w kadrze na turniej prekwalifikacyjny – a który może być dla niej wielkim wzmocnieniem. Podkreślić należy też świetny rozwój młodego środkowego rozgrywającego z FC Porto, 20-letniego Miguela Martinsa, który w tym sezonie jest drugim najlepszym strzelcem drużyny Larsa Walthera we wszystkich rozgrywkach i rzucił 10 bramek w Pucharze EHF samemu Fuchse Berlin.

To powoduje, że Portugalczycy – którzy przecież już rok temu byli bliscy wygrania ze Słowenią czy stoczyli bardzo wyrównany pojedynek z Niemcami, posiadają jeszcze mocniejszy skład. Na kilku pozycjach – tak jak na prawym rozegraniu (wspomniany Ferraz oraz Jorge Silva z Granollers) czy kole (Borges oraz dobrze nam znany Tiago Rocha) posiadając nawet po dwóch zawodników o solidnej, międzynarodowej klasie. Dodając do tego drugiego zawodnika znanego z Wisły Płock, Gilberto Duarte czy doświadczonych skrzydłowych – Fabio Vidrago Antunesa oraz drugiego najlepszego strzelca swojego zespołu (112 bramek w 30 meczach, gdy dla porównania Ivan Nikcevic zdobył 88 bramek w 28 spotkaniach), Pedro Portelę ze Sportingu Lizbona – daje to na papierze naprawde solidny, drugoligowy zespół, być może z czołowej 20-tki w Europie.

Podsumowanie

Oczywiście, nie można popadać w przesadę – to dalej my mamy lepszy na papierze zespół, i brak awansu będzie gwoździem do trumny polskiej piłki ręcznej. Pytanie jednak brzmi, czy możemy być uważani za faworytów dwumeczu, skoro ani nie osiągamy lepszych wyników, ani nie gramy lepiej w ostatnim czasie – a przede wszystim, o ile Portugalia gra w stabilnym składzie od kilku lat, to my tą kadrę znacznie przebudowujemy? Czy ktoś ma pewność, jaki styl gry zaprezentuje nasza reprezentacja? Gdzie z jednej strony, naszymi największymi atutami powinna być kombinacyjna gra ze skrzydłowymi i kołowym, zaś z drugiej – nie posiadamy (wykreowanego) lidera drugiej linii, a na papierze (w oczach Przybeckiego) najlepszymi zawodnikami są raczej dysponujący mocnym rzutem aniżeli kreatywnym podaniem gracze, jak Rafał Przybylski czy Tomasz Gębala, co do tej pory powodowało raczej brak płynności gry i chaos, aniżeli szybką, kombinacyjną grę teoretycznie predysponowanej do takiego handballa przez zawodników tj. Syprzak, Krajewski czy Daszek kadry?

W końcu – czy obie reprezentacje dzieli tak duża przepaść pod względem kadrowego potencjału by kwestionować wyżej wymienione aspekty? W końcu, o ile Duarte nie spełnił pelni oczekiwań w Płocku, o tyle raczej ciężko byłoby uargumentować tezę, że Tomasz Gębala jest w tym momencie porównywalnym zawodnikiem. Czy czasem bardzo utalentowany, wspomniany Miguel Martins, nie byłby w Polsce uznawany za największą nadzieję na środku rozegrania, skoro w rozgrywkach młodzieżowych był zdecydowanie wyróżniającym się zawodnikiem na tle, nie tylko portugalskich, rówieśników? Czy Ferraz, który w sezonie 15/16 był w czołowej 20-tce zawodników Bundesligi pod względem łącznej liczby bramek i asyst, a teraz, sądząc po występach w ostatnich kilku tygodniach, wraca do tej formy – a także całkiem niezły Joao Silva z Granollers, to aby na pewno wyraźnie słabsi zawodnicy niż, skądinąd bardzo dobrze dysponowany w Tuluzie Rafał Przybylski czy Paweł Paczkowski? Oczywiście, daleki jestem od stwierdzenia, że to zespoły o tym samym potencjale – bo nasza przewaga na pozycji bramkarza (nawet pomimo kontuzji Adama Malchera) czy skrzydłowych jest widoczna.

Osobiscie mam jednak szczere obawy, czy śmiało formułowane przez wielu kibiców czy niektórych komentatorów tezy, biorąc pod uwagę co powyższe – że Portugalczyków powinniśmy swobodnie pokonać, mają odzwierciedlenie w rzeczywistości. Gdybym miał typować, być może życzeniowo, wynik konfrontacji, byłoby to jedno- lub dwubramkowe zwycięstwo Polaków. Pokazuje to jednak margines błędu, gdy przecież gorąca atmosfera czy sprzyjanie przez sędziów gospodarzom mogą równie dobrze odmienić taki wyrównany pojedynek i przechylić (odpukać!) szalę zwycięstwa na drugą stronę.

Ponadto, warto spojrzeć prawdzie w oczy – fakt, że mierzymy się z Portugalią, jest wypadkową zjawisk,  którymi w polskiej piłce ręcznej od dłuższego czasu mamy do czynienia, które dla osób zainteresowanych dyscypliną nie są niespodzianką – i dla opisu których rywalizacja z Portugalią stanowi akurat dużą wartość deskryptywną.

Albowiem polskie i portugalskie reprezentacje młodzieżowe regularnie spotykają się w ostatnim czasie w oficjalnych spotkaniach – czy to eliminacyjnych, czy mistrzowskich – i bilans dla Polaków jest mocno niekorzystny. W czasie kwalifikacji do Mistrzostw Świata do lat 21 (roczniki 96-97), Polska – w składzie z Szymonem Sićko czy Arkadiuszem Moryto – w meczu o honor (dla reprezentacji Polski, ponieważ Portugalia miała realne szanse na awans, który przegrała bilansem bramek z Macedonią) uległa Portugalczykom 21-34. W rocznikach 98-99 wyglądało to w zasadzie jeszcze gorzej – na Mistrzostwach Europy w 2016 roku ulegliśmy Portugalczykom 29-43, zaś na Mistrzostwach Świata, pomimo faktu, że nieobecny był najlepszy gracz Portugalii, znakomicie zapowiadający się, mający za sobą udane występy w Lidze Mistrzów lewy rozgrywający Andre Gomes, który jednak wypadł na wiele miesięcy z powodu kontuzji, Polacy ponownie przegrali, tym razem w grupie – w stosunku 22-24. Ostatecznie, pomimo absencji Gomesa, Portugalia zajęła bardzo dobre, 7. miejsce – Polska zaś dopiero 13.

Oczywiście, rozgrywki młodzieżowe nie są jedyną wypadkową potencjału danej reprezentacji, tak jak i przegrana w styczniu, gdzie wystąpi ledwie kilku zawodników opisywanych wyżej wydarzeń, z całą pewnością nie będzie mogła być tłumaczona powyższym.

Pytanie jednak brzmi – czy skoro w rozgrywkach młodzieżowych w ostatnim czasie notorycznie przegrywamy z Portugalczykami, to czy sytuacja, w której już obecnie musimy mierzyć się z krajem z Półwyspu Iberyjskiego w prekwalifikacjach do Mistrzostw Świata, ma realną szansę na istotną poprawę, gdy w blisko 40-milionowym kraju, gdzie pracują trenerzy ze ścisłej światowej czołówki (Dujszebajew, wcześniej Cadenas), o ogromnych sukcesach reprezentacyjnych, sporej popularności i dużych środkach, nie potrafimy stworzyć systemu szkolenia, który pozwalałby na pokonywanie młodzieżowców z Portugalii? Nie mnie to oceniać, jednak wydaje mi się to symptomatyczne dla ogólnej sytuacji, w jakiej znalazła się polska piłka ręczna, o czym zresztą wspominałem w jednym ze wcześniejszych wpisów. I obyśmy kolejnego przykładu na potwierdzenie tej, skądinąd oczywistej, acz smutnej tezy, nie otrzymali w połowie stycznia.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Jakubu

Bardzo ciekawe podsumowanie, jednak zwróć uwagę, że potencjalne "straszaki" Portugalii to tak właściwie Ferraz, Borges i chłopaki z Porto. Ferraz w tym sezonie przegrywa rywalizacje z Czarnogórcem Cavorem, a Borges jest w Barcelonie tak na prawdę 3 wyborem na kole.
Wydaje mi się, że główną bolączką naszej kadry na chwilę obecną (pomijając brak kandydatów do gry na środku, słabe szkolenie itd.) jest brak lidera. To tylko jeden mecz i nawet jeżeli będziemy przegrywać to nie ma osoby, która mogłaby ten zespół pchnąć do walki.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.