''Équipe de France quasi-jeunes'', czyli Francja w nowym wydaniu

autor: Viran | 2016-01-15, 12:55 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Porównanie średniej wieku składów przysłanych przez pięć czołowych europejskich reprezentacji ostatnich sezonów (Francji, Danii, Hiszpanii, Chorwacji i Polski) na rozpoczynające się dziś Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej w Polsce przynosi już na pierwszy rzut oka ciekawą i nietypową sytuację. Najlepszy zespół ostatnich 10 lat w piłce ręcznej, i najlepszy zespół w historii reprezentacyjnej piłki ręcznej w ogóle – Francuzi, którzy od kilku lat pod względem ''wiekowości'' ekip przodowali na międzynarodowych imprezach, tym razem (średnia wieku francuskiej ekipy to 27,6) spośród wspomnianej czołówki, są starsi, i to niewiele, jedynie od Chorwatów (średnia 26,5), za to młodsi i od Duńczyków (28,5) i Hiszpanów (29,4), oraz Polaków (30,2), którzy, nie wypominając wieku naszej znakomitej drużynie, mają najstarszy zespół całych mistrzostw.

Nie dzieje się to bynajmniej dlatego, że takim zawodnikom jak Daniel Narcisse czy Thierry Omeyer (choć z perspektywy kibiców piłki ręcznej byłoby to rozwiązanie co najmniej fortunne) ubyło kilka wiosen – to problemy zdrowotne francuskich graczy, takich jak Jerome Fernandez, William Accambray, Matthieu Grebille, Xavier Barachet czy Timothy N'Guessan – wymusiły na trenerze Onescie odmłodzenie składu. Odmłodzenie w wersji niewidzianej we francuskiej piłce ręcznej od okresu, gdy do kadry przebojem wchodzili 20-letni Karabatic i Luc Abalo. We francuskim zespole znalazło się bowiem dwóch nastolatków i pięciu zawodników urodzonych po 1991 roku – u Chorwatów, którzy po nieudanych MŚ 2015 bardzo przewietrzyli zespół (przede wszystkim brak legendarnego Igora Voriego), zawodników po 1991 roku urodzonych jest również pieciu, ale już nie ma żadnego nastolatka. To chyba dobrze egzemplifikuje skalę zmian, jakie na czas Mistrzostw Europy wprowadzono we Francji.

Benoit Kounkoud, Nedim Remili, Kentin Mahe, Theo Derot i Ludovic Fabregas, a także Valentin Porte – to najmłodsi zawodnicy francuskiej reprezentacji. Tego ostatniego ciężko traktować jako nowicjusza – od przyszłego sezonu nowa gwiazda Montpellier, na koncie ma już złoto ME i MŚ, podobnie jak Mahe, rozgrywający-skrzydłowy z Flensburga. Jednak reszta to absolutni debiutanci na międzynarodowych imprezach, a Kounkoud, skrzydłowy PSG, to najmłodszy gracz całego turnieju. Czy Remili lub Derot znaleźliby się w kadrze, gdyby zdrowi byli Barachet czy Accambray? Być może nie. Nie zmienia to jednak faktu, że takiego grona młodych zawodników Trójkolorowym zazdrościć może każdy.

Francuzi bowiem, dominują nie tylko w dorosłej piłce ręcznej – wystarczy wspomnieć, że zdobywali tytuły zarówno Mistrzostwo Świata Młodzieżowców (do lat 21), jak i MŚ Juniorów (do lat 19) w ostatnich edycjach tych turniejów. Zwłaszcza zespół, który zdobył w rocznikach 96-97 najpierw Mistrzostwo Europy w Polsce, a później wygrał światowy czempionat, uważany jest za najlepszy młodzieżowy zespół we Francji od czasów pokolenia Abalo, Sorhaindo i Nikoli Karabaticia. Gdy w listopadzie ubiegłego roku uczestnicy ME w naszym kraju opublikowały szerokie składy, dwóch najmłodszych zawodników ze wszystkich reprezentacji, znalazło się w składzie Francuzów – byli to wspomniany Kounkoud i inny członek tego pokolenia, prawy rozgrywający, Dika Mem, w składzie znalazł się również rok starszy Fabregas, najlepszy kołowy MŚ juniorów.

Co ciekawe, miejsca zabrakło dla trzech wydawało się najlepszych zawodników tej drużyny do lat 19. Rewelacyjny środkowy rozgrywający, Aymeric Minne (również rocznik 97), który w tym sezonie francuskiej ligi nominowany był już do nagrody zawodnika miesiąca w listopadzie, jeszcze nie był w stanie wygrać rywalizacji z całą plejadą znakomitych praworęcznych francuskich rozgrywających, ale jego występy we francuskich rozgrywkach znamionują ogromny potencjał – w ostatnich 10 meczach niewysoki rozgrywający Aix rzucił 43 bramki! 18-letni Melvyn Richardson, syn legendarnego Jacksona Richardsona, jednego z najlepszych zawodników w historii – MVP MŚ juniorów, w Chambery Savoie nie dostaje na razie tyle szans, co Mem w Tremblay (choć już był wyróżniającym się zawodnikiem wygranego przez jego team dwumeczu Chambery-Fuchse Berlin w Pucharze EHF), stąd to właśnie imponujący dynamiką, czarnoskóry Mem dostał powołanie od Onesty. Miejsca w składzie nie znalazł również Julien Meyer, 19-latek, kreowany na następcę Thierry'ego Omeyera, który był najlepszym bramkarzem Młodzieżowych Mistrzostw Świata, a więc naprzeciw starszych o 2-3 lata przeciwników. Do grona tego rewelacyjnego pokolenia dodać należałoby jeszcze takich ''szczypiornistów'' jak Romain Lagarde czy Damian Garain, którzy w europejskich pucharach zdobywali bramki już w wieku 17 lat. Ta cała plejada młodych zawodników i ich regularne występy w profesjonalnej piłce ręcznej, są tym bardziej imponujące, że francuska liga chyba jeszcze nigdy nie była tak silna – PSG to być może główny faworyt do wygrania Ligi Mistrzów, a francuski czempionat zdobył sobie dosyć ugruntowaną pozycję drugiej po Bundeslidze najlepszej ligi w Europie.
Dwóm nastolatkom we francuskiej ekipie trudno odmówić potencjału. Fabregas – etatowy obrońca Montpellier, wyrasta na najlepszego 19-latka na swojej pozycji w Europie. Na specyficznej pozycji kołowego, gdzie młodym zawodnikom bardzo ciężko przebić się z powodu dysproporcji siły i warunków fizycznych, Fabregas z coraz większym powodzeniem walczy z najlepszymi zawodnikami w Europie. "Wiele wyciągnąłem z obserwacji takich zawodnijków jak Cedric Sorhaindo, Kamil Syprzak i Julen Aguinagalde. To moje wzory do naśladowania" – mówi Fabregas. Kounkoud z kolei lansowany jest na następcę Luca Abalo. "To dopiero początek drogi" – mówił pytany o porównania do Abalo i swoją przyszłość, urodzony w 1997 roku prawoskrzydłowy.

Największą rolę spośród francuskich ''newcomerów" na tym turnieju powinien odegrać jednak Nedim Remili, urodzony w 1995 roku zawodnik, będący absolutną rewelacją tego sezonu francuskiej Division 1. Gracz Creteil, zespołu m.in. Quentina Minela i Hugo Descata – nieoczekiwanie stał się absolutną rewelacją tej drużyny i całych rozgrywek. Remili nigdy nie był ani wyróżniającym się zawodnikiem zespołów młodzieżowych, a jego występy we francuskiej lidze do tego sezonu były dosyć przeciętne. Regularne występy w Division 1, Remili zaczął dopiero w drugiej części poprzedniego sezonu, jednak to, co wyczynia w tym roku przechodzi pojęcie wszystkich francuskich obserwatorów – 20-latek jest piątym najlepszym strzelcem ligi (nie biorąc pod uwagę karnych, których Remili nie rzuca, nawet trzecim). Jest to tym bardziej imponujące, jeżeli weźmie się pod uwagę tendencję wzrostową w grze tego zawodnika – ostatnie jego siedem występów, to 49 bramek na 75% skuteczności rzutów! Jest to tym bardziej imponujące, że strzelców jak Remili na prawym rozegraniu, nigdy na tej pozycji nie było i nie ma zbyt wielu. Dośc powiedzieć, że średnią 5 bramek na mecz przekracza dla przykładu jeden zawodnik w Bundeslidze. Oczywiście, fakt ten nie oznacza, że Remili już teraz jest zawodnikiem pokroju najlepszych zawodników na świecie jak Vujin czy Glandorf. O skali potencjału tego zawodnika świadczy jednak, że w tak mocnej lidze jak liga francuska, jest obok Valentina Porte'a, a chyba przed takimi zawodnikami jak Dolenec czy Barachet, najlepszym zawodnikiem na swojej pozycji, liderem swojego zespołu, regularnie pokazując imponujące możliwości strzeleckie, a przy tym potencjał do twardej gry w defensywie.

Z całą pewnością ciężar gry przesunięty zostanie na liderów, jak Narcisse, Karabatic, Omeyer czy Abalo. Zdaniem wielu, Francuzi pozostają głównymi faworytami ME, ale czy tak rzeczywiście jest? Przed Mistrzostwami dziennikarze EHF wskazali Francuzów na drugim miejscu, po Hiszpanach. Tak rzeczywiście może być, bowiem przywołać można niezliczone przypadki, gdzie zawodnicy rezerwowi ratowali na najwazniejszych imprezach Francuzom skórę. Czy dla przykładu "Trójkolorowi" wygraliby Igrzyska w Londynie, gdyby nie rewelacyjna zmiana w ćwierćfinale z Hiszpanią Williama Accambray, który zdobywając najwięcej bramek, w tym ostatnią, dającą wygraną Francji w ostatniej sekundzie meczu, dał awans do strefy medalowej Igrzysk?

Omeyer i Karabatic podkreślają, że Mistrzostwa Europy nie towarzyszy presja. Mają awans na Igrzyska, a bez dwóch zdań najważniejszą imprezą są w tym sezonie właśnie zmagania olimpijskie. Czy wystąpi problem z motywacją? Kto wie, faktem jest, że w ostatnich latach Francuzi albo wygrywają, albo odpadają z przytupem. "Pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie pokonać każdego, ale nie mamy kontroli by czynić to regularnie. Myślę, że ci młodzi chłopcy będą niesamowici, dlaczego nie, ale jestem tu zbyt długo żeby nie wiedzieć, ze w pewnym momencie zostaną pokonani" – mówił Onesta, dodając, że plan na turniej to używać młodych w celu ''rotacji składem". Jaką rolę odegrają młodzi? Gdy w 2007 roku Francuzi, jako Mistrzowie Europy, w haniebny sposób okradzeni przez sędziów odpadali po dogrywce z Niemcami w półfinale MŚ, w drugiej połowie tamtego meczu niemal wszystkie bramki zdobył duet Karabatic-Abalo. Do takich wyczynów prawdopodobnie tych 18-20 latków jeszcze nie stać. Ale Francuzi w ostatnich latach zawsze mieli zawodników – jak Accambray, Barechet czy Porte, którzy potrafili być decydujący dla ostatecznego triumfu Francuzów w światowych imprezach, bez większego doświadczenia na międzynarodowej arenie.

Niewątpliwe pozostaje, że bez względu na wynik na Mistrzostwach Europy, Francuzi w dłuższej perspektywie taką polityką kadrową wygrywają – porażka na jednym turnieju, wcale nie najważniejszym w tym sezonie, wcale nie zburzy pozycji Les Blues w światowym handballu. Za to beneficja, towarzyszące ogrywaniu młodych zawodników – następców Abalo, Bertranda Gille'a czy Jerome'a Fernandeza, będzie miało niebagatelne znaczenie. Oczywiście, należy pamiętać, że nie każdy utalentowany 20-latek okazuje się potem gwiazdą światowego handballa – i dobrze to widać właśnie na przykładzie francuskiej piłki ręcznej, gdzie przebicie się na poziom reprezentacyjny jest niezwykle trudne. Przykłady takich zawodników jak N'Guessan czy Hugo Descat, wciąż młodych, jednak którzy od kilku lat błyszczą w rozgrywkach ligowych, a nie zdążyli zdobyć z reprezentacją żadnego medalu międzynarodowej imprezy, jest w tym kontekście symptomatyczny. Nie zmienia to faktu, że tacy zawodnicy jak Descat, Fabregas, Kounkoud, Remili, Mem, Richardson, Minne, Mahe, N'Guessan, Grebille czy Meyer, prędzej czy później przejmą pałeczkę liderów reprezentacji. Tym bardziej nie może dziwić, że odważnie stawia na nich Claude Onesta – choć trudno nie pozazdrościć mu komfortu pracy. Budowanie drużyny spośród takich zawodników jak Abalo czy Karabatic, a następnie przebudowa reprezentacji, mając najlepszych młodych zawodników na świecie – bardzo ułatwia temu niewątpliwie wybitnemu trenerowi zadanie.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.