Ciężko będzie zapomnieć o tym, jak zakończył się ten sezon F1

autor: emcanu | 2021-12-12, 20:46 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Echa tego, jak zakończył się ten sezon 2021, pewnie długo nie przestaną milknąć. Bardzo ciężko przełknąć mi to, co się stało, ale mając świadomość, że tego, co się wydarzyło już się nie zmieni, to uważam, że F1 powinna bardzo poważnie pochylić się nad dwiema sprawami: 1. praca sędziów 2. neutralizacje, safety cary itd. Przepisy regulaminowe mogą być złe, mogą być dalekie od idealnych, ale pod warunkiem, że będą konsekwentnie stosowane. Nie może być bowiem tak, że sędziowie raz podejmą taką decyzję, a innym razem w podobnej lub wręcz identycznej sytuacji zadecydują inaczej. Tak samo niedopuszczalne jest, aby podczas wznowienia wyścigu zastanawiali się, czy pozwolić oddublować się kierowcom, czy nie, by ostatecznie części kierowcom pozwolić, a części nie. Jeśli regulamin pozwala na taką dowolność, to spaliłbym go od razu, bo nie wyobrażam sobie tak "swobodnych" przepisów. Ale jeśli dowolności w tym nie ma, to widać, że sędziowie i tak robią, co chcą. No ale jeszcze druga kwestia. Neutralizacje, czyli jak łatwo potrafią wypaczyć wyścig i najgorsze jest to, że w sytuacji gdy np. walczą ze sobą dwaj kierowcy, to w zdecydowanej większości przypadków krzywdzą one tego, który prowadzi, a działają na korzyść tego drugiego. Czemu? Najlepszy przykład choćby z tego wyścigu. Lewis był Verstappenem zarówno podczas pierwszej neutralizacji, jak i podczas drugiej (safety car). W obu przypadkach gdyby zjechał po nowe opony jako pierwszy, to oczywistym jest, że Max pozostałby na torze i Lewis straciłby przez to pozycję, którą do końca wyścigu byłoby bardzo ciężko odzyskać. Tak więc w obu przypadkach Lewis niejako nie miał wyjścia i musiał pozostać na torze, a tym samym Redbull mógł swobodnie ściągać Maxa. Ten mimo że był za Lewisem, to dostał w prezencie 2 darmowe pit stopy. Pierwszego za sprawą świetnej jazdy Lewisa nie przekuł pozytywnie. Natomiast po drugim Lewis został postawiony w sytuacji praktycznie bez szans: miał mocno zużyte twarde opony, Max świeżutkie miękkie i po restarcie na okrążenie przed końcem, Lewis był bez szans, żeby się obronić przed atakiem Verstappena. Przez 50 okrążeń budował przewagę na torze, by na końcu okazało się to wszystko zupełnie nieważne - kompletnie bez znaczenia, gdyż wystarczył safety car, który podał Verstappenowi zwycięstwo na złotej tacy. Nie wiem, jak precyzyjnie skonstruować ten przepis o neutralizacjach, aby uwzględniał różne okoliczności. Ale pierwsza myśl nasuwa się sama, że należy w tym momencie zabronić zjeżdżania po nowe opony. Jakich bowiem sytuacji by się nie przywołało przeciwko takiemu zapisowi, argumentując, że zabronienie zjazdu po nowe opony w trakcie neutralizacji mogą by się okazać krzywdzące dla kogoś, kto w danym momencie rzeczywiście koniecznie musiałby tego dokonać. To uważam, że zawsze bardziej krzywdzące będzie to dla kogoś w takiej sytuacji, w jakiej był teraz Lewis lub dla każdego, kto w przyszłości znajdzie się w podobnym położeniu. Nie może być tak, że ten kto prowadzi, zostaje pokrzywdzony przez neutralizację, a niestety tak się najczęściej dzieje. To jest po prostu chore, wypacza ten sport i na końcu sprawia, że odechciewa się go oglądać. Jak ktoś jest fanem skoków narciarskich i po jakichś zawodach czuje rozgoryczenie przez to, że wiatr wypaczył wyniki, rekompensaty punkowe okazały się niewystarczające itd., to jest to niczym wobec tego, jak potrafią być wypaczone wyścigi w F1. Rozgoryczenie potrafi tu sięgnąć zenitu, zwłaszcza gdy wynika to dokładnie z takich wydarzeń, jakie miały miejsce choćby w tym decydującym o tytule wyścigu.
Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.