Nienawiść do przeciwnika zza miedzy.

autor: Freudysta | 2014-08-31, 01:53 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Witam wszystkich czytelników. Dzisiejszym tematem będzie skąd bierze się nienawiść do przeciwnika zza między a także jak na niego reagują kibice, sportowcy a także działacze zwaśnionych klubów. Wbrew pozorom odpowiedzi na te pytania wcale nie są trudne.


Każdy naród na świecie ma w sobie osad negatywnych, wręcz wrogich uczuć, których nie zauważamy tylko i wyłącznie przez stłumienie. Anglicy nie znoszą Szkotów, południowi Niemcy nie lubią tych północnych a Baskowie zazwyczaj nie tolerują największych miast w swojej ojczyźnie Hiszpanii.
Wszystkie te konflikty z sąsiadami zza między możemy śmiało porównać do konfliktów między rodzeństwem gdzie każdy z rodzeństwa stara udowodnić się swoją wyższość nad resztą. Różnica jednak jest taka że mamy tu czynnik nienawiści, który w konkurującym rodzeństwie jest o wiele niższy niż pomiędzy zainteresowanymi klubami. Zatem taka nienawiść bierze się tylko i aż z konkurencji która może przybierać niewyobrażalne formy. Wpływ na konflikt ma także kultura ale w mniejszym stopniu. Konflikty są takie nieuniknione, mimo najszczerszych chęci zainteresowanych klubów. Odczucia negatywne będą zawsze a to tylko po to, aby pokazać wyższość nad lokalnym rywalem.

Dla kibiców derby zawsze są świętą wojną. Tu należy zaznaczyć że kibice to pewna zbiorowość która odznacza się takimi cechami jak prostota, naiwność, impulsywność, zmienność, poczucie siły, brak odpowiedzialności, fanatyzm, nietolerancja czy poświęcenie. Tę zbiorowość którą tworzą kibice, nie są w stanie zaakceptować odmienności fanatyzmu ( religii) rywali zza między. Dla nich jest to absolutnie nie do przyjęcia, stąd na meczach dochodzi do przesadzonych reakcji kibiców czy nawet też do bójek rozwścieczonych tłumów.

U Sportowców wygląda to inaczej. Oni również są przekonani o wyższości własnej drużyny nad lokalnym rywalem ale funkcjonuje to tylko u wychowanków. To oni głównie czują tę niechęć do największego przeciwnika i chcą udowodnić nad nim swoją wyższość. Dla zawodników występujących w lokalnych starciach ale nie wychowanków, takie mecze mają mniejsze znaczenie, choć i oni rozumieją o co toczy się gra. A toczy się ona o dumę, panowanie w regionie i o wyższość nad szczególnym przeciwnikiem.

Co do działaczy są oni przywódcami swoich drużyn. To od nich w głównej mierze zależy co się wydarzy podczas meczu. Jak na przywódców przystało, deklarują oni zawsze wyższość nad przeciwnikiem i także to że podczas meczu rywal zza między nie zazna litości. Bez względu na wynik za każdym razem powtarzają oni ten proces, przy porażce często zwalają winy na sędziów i na nierówne warunki gry.

Reasumując, możecie wierzyć lub też nie, ale to jest właśnie cała tajemnica lokalnych konfliktów pomiędzy klubami, sportowcami a także działaczami. Konflikt ten, istnieje od początku świata i będzie istniał aż do jego samego końca.

Za uwagę dziękuje Nowik.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
GreatDeath

Dla mnie nienawiść jest żałosna. Czy kibicowanie innemu zespołowi powinno być powodem do bijatyk? Jakim prawem patriotami nazywają się 'wielcy kibole' którzy zlaliby innego Polaka tylko dlatego że krzywo na niego spojrzał badź mieszka w innej dzielnicy (zarazem kibicuje innemu zespołowi). Święta wojna powinna być tylko i wyłącznie na stadionie. Czemu Polacy nie potrafią jak Niemcy po Revierderby iść wspólnie ramię w ramię na piwo?

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
M.Rose

Ciekawe spostrzeżenia,wywody w tym artykule oraz w wypowiedziach dotyczących tego artykułu. Zapominamy o jednym a mianowicie ,że pomijamy media zarówno obecne jak i w czasach dawniejszych, które przyczyniają się do napędzania takiej nie zrozumiałem nagonki nawet tutaj na SF. W pogoni za literówkami. Częstymi zadawanymi tendencyjnymi pytaniami lub też zdaniami wyrwanymi z kontekstu dając pożywkę życiowym frustratom do wyładowania swojej agresji.
Popieram szanuję postawę kibiców na dobre i na złe dla swego klubu oraz szacunek dla innych klubów i ich zawodników.Na tym forum spotykam się często z apelami o nie wciąganie kibiców do prowokacji nie tak dawno czytałem wypowiedz np:ROSE i innych.A więc nie dajmy się sprowokować kierujmy się wzajemnym szacunkiem.
Kibic od M.Rose

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|1)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
stary kibic

Ciekawe spostrzeżenia, choć nie do końca ze wszystkim się zgadzam (chyba nie jesteśmy zza miedzy :) Wiele tych konfliktów wytworzyli sami kibice w imię "wyższości" swojej zintegrowanej grupy nad tą drugą, najbliższą po sąsiedzku. Motywacja do nienawiści jest zjawiskiem negatywnym, więc dobrze się dzieje, jeśli działacze w wywiadach mówią z szacunkiem o swoich lokalnych rywalach (Wisła/Cracovia, Bydgoszcz/Toruń, Zielonka/Gorzów czy Rzeszów/Tarnów). Nawet wewnątrz jednego miasta może dochodzić do bezsensownej i nikomu niepotrzebnej eskalacji nienawiści z czystej głupoty (Kraków). Takie "panowanie" jest tylko przejawem smarkaterii i braku pomysłu na samych siebie, dzieci z wielkich blokowisk.. A pączkuje to w różne strony bardzo szybko.
Jeżeli kojarzysz film S. Chęcińskiego "Sami swoi" z lat 60-tych, to tam jest doskonały fragment z cytatem do twoich wywodów:
- A na co mnie obcego wroga szukać, jak swój pod ręką? :)
I obraz Jaśka Pawlaka uciekającego do Ameryki za kosę na sąsiedzie Kargulu, który na 3 palce wspólną miedzę zaorał..
Ot takie kargulowe plemię. Z igły zrobi widły, a później wojnę.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Cthulhu Fhtagn

Anglicy nie znosza Szkotow? Od kiedy? To, ze robia sobie z nich zarty o niczym nie swiadczy zwlaszcza, iz narod angielski cechuje sie duzym dystansem do samych siebie i zartuje sam z siebie conajmniej tak samo czesto jak z innych.

Niechec Gorzowa do ZG(a co za tym idzie "vice versa") bierze sie z czasow gdy oba miasta byly jeszcze calkiem niewielkie. Samorzad ZG (to jest moje zdanie) byl nieco bardziej zaradny w pozyskiwaniu funduszy z budzetu, a gorzowianie ratowali sie glownie kombinacjami ze strona niemiecka. Stad sie wzial poglad, ze "ZG zabiera Gorzowowi cala kase". Niechec terazniejsza nie ma z tym nawet nic wspolnego. Jest bo tak bylo, tak slyszeli, tak im mowili. Rywalizacja sportowa to jedynie taki wymyslony pretekst by to wszystko usprawiedliwic i uracjonalizowac.

Slowem. To co tu napisales nie moze juz bardziej opierac sie na domyslach.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.