Z notatnika piknika (1)

autor: Hatemaster | 2015-03-04, 19:22 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
DWA SPEKTAKLE JEDNEGO AKTORA
Rozdział pierwszy
: narodziny legendy.

.
1 maja 1992. W małym miasteczku powiatowym pod Poznaniem wielkie święto. Oczywiście pierwszomajowe. Tłuszcza sposobi się do pochodu. Ale kto by tam chciał, jak to drzewiej bywało, szwendać się z czerwonymi chorągiewkami po Chrobrego, skąd droga wiodła krętą ścieżką na Stadion Miejski na Strumykowej, gdzie odbywały się uroczystości ku czci z okazji i w obecności? Teraz tłuszcza idzie też na stadion, ale ten na Wrzesińskiej, niosąc szaliki czerwono-czarne, tudzież piszczałki, trąbki, bębny. Pochód pierwszomajowy wielotysięcznej rzeszy tubylców i przyjezdnych. Pełna mobilizacja ościennych miejscowości jak i tych spoza powiatu, a nawet województwa. A sposobność ku temu przednia: derby Wielkopolski z Unią Leszno.
Bilans jest wyjątkowo niekorzystny dla Startu. 80% dotychczasowych spotkań kończy się porażką klubu z Gniezna, zazwyczaj dotkliwą i bezlitosną. Może tym razem uda się przełamać złą passę?
Stadion na 2 godziny przed meczem zapełniony jest w 3/4. Unia może liczyć na silne wsparcie ponadtysięcznej grupy fanów. Do tego dochodzą leszczyńskie pikniki siedzące obok gnieźnieńskich pikników, takich jak autor niniejszych wypocin. Na dworze ciepło i słonecznie, na stadionie gorąco, z minuty na minutę coraz bardziej. Czego możemy się spodziewać?
Wielka Unia w swojej historii miała o wiele więcej znaczących meczów z przeciwnikami z najwyższej półki, w których to meczach stawki były najwyższe. Start, no cóż... Dodać można tylko to, że pojedyncze zwycięstwa nad leszczyńskim rywalem są rozpamiętywane w Gnieźnie przez lata. Jest respekt, jest szacunek, jest też chęć sprawienia niespodzianki.
Unia przyjeżdża do Gniezna upokorzona zeszłorocznym spadkiem. Nie tak dawno w polskich ligach zaczął się boom na obcokrajowców. Wszystkie kluby rozpoczęły łapankę na tych zdolnych i mniej zdolnych. W każdym razie ci zdolniejsi byli wówczas prawie niedoścignieni przez Polaków. Postawa stranieri była kluczowa i w zasadzie najważniejsza w poszczególnych meczach. Jednak kierownictwo Unii zadecydowało: jedziemy w krajowym składzie. Unia posiadała w swoich szeregach wspaniałych zawodników: Romka Jankowskiego, Zenka Kasprzaka czy niezwykle widowiskowo jeżdżącego Piotrka Pawlickiego. Ale brak kropki nad i, tych punktów pewnych zwożonych przez niezawodnych obcokrajowców zaważył o spadku jednego z najbardziej zasłużonych i utytułowanych klubów. Leszczynianie przegrywali często w ostatnich wyścigach, prowadząc nieraz od początku spotkania... Gorycz i sportowa złość na pewno motywowały zawodników do szybkiego powrotu w szeregi najlepszych drużyn.
W Gnieźnie z kolei czekano na przyjazd Gwiazdy. Gwiazda była na codzień zawodnikiem najsilniejszej ligi świata. Gwiazda z elity i z kolebki żużla. Po zeszłorocznych niezbyt udanych kapiszonach z Czech, z których tylko Karel Prusa coś tam próbował punktować, tym razem zafundowano kibicom bombę atomową. Tak się wówczas wydawało. Przyjeżdżał do Gniezna Anglik!!! Nie do wiary!!! Anglikiem tym był Simon Cross. Witany na prezentacji jak hollywoodzka gwiazda, wszystkie oczy wpatrzone w niego, wzrok pełen uwielbienia i zachwytu podąża za każdym simonowym ruchem. Trzeba przyznać jednak, swoje zadanie na torze wypełnia znakomicie. Poza pierwszym biegiem, w którym przeszarżował w następnych zdobywa 11 punktów, tracąc jeden na rzecz kolegi z pary. Na trybunach ekstaza, Simon Simon rozlega się zewsząd. Simon jest ulubieńcem, mistrzem, wzorem. Mało kto zwracał wtedy uwagę na niepozornego Czecha z czupryną wiewiórczego koloru, uśmiechającego się nieśmało i w podobny nieśmiały sposób pozdrawiającego kibiców. Co tam Czech, mieliśmy wcześniej trzech!
.
Czechem tym jest Antonin Kasper junior.
.
Mecz z Unią nie był pierwszym, w którym Cross i Kasper mieli okazję zaprezentować się gnieźnieńskiej publiczności. Wcześniej był mecz z Kolejarzem Opole wygranym przez Gnieźnian 57-33, gdzie Cross zdobył 12 punktów a Kasper 14. Dwa świetne występy przecież, ale przeciwnik nie tej klasy co ten późniejszy, pierwszomajowy...
.
Ostatecznie po dramatycznym pojedynku Start pokonuje Unię 47-43. Ojcem zwycięstwa jest... pech i niefrasobliwość Leszczynian. Defekty Jankowskiego i Hancocka na punktowanych pozycjach pechowe. Ale też dwukrotne głupie straty wskutek taśm liderów (Jankowski i Kasprzak). Wśród gospodarzy, poza wspomnianym Crossem, bryluje zdobywca 14 punktów Kasper, raz tylko ulegający ofensywnie jeżdżącemu Piotrowi Pawlickiemu w ostatnim wyścigu oraz (co najbardziej cieszy) wychowanek Startu: Tomasz Fajfer, walczący z utytułowanym rywalem jak równy z równym. Szczęście sprzyja lepszym powiadają, tym razem dopisało ono Gnieźnianom. Po meczu owacji nie ma końca. Cross noszony na rękach, podrzucany, prawie rozszarpywany przez rozentuzjazmowany tłum.
A co robi drugi bohater dnia, ten sympatyczny rudzielec z Pragi? Pozdrawia kibiców, uśmiecha się, mimo że jakby w cieniu Anglika... Co jeszcze robi ten Czech, któremu później będzie honor kibicować? Robi swoje. Jak zawsze, jak to później było prawie zawsze. Wygrywa mecz. Po prostu. Bez względu na przeciwnika i okoliczności przyrody. Robi swoje.
Pierwszomajowy mecz z Unią Leszno jest dla Gnieźnian legendą. Zwycięstwo nad pewnym siebie faworytem przy komplecie publiczności, wspaniałej pogodzie i w dramatycznych okolicznościach. Czego chcieć więcej? Mało kto wtedy przypuszczał, że Cross pojawi się w Starcie jeszcze tylko raz jedyny, a Tony Kasper dosłownie i w przenośni zostanie z nami na wieki...
Tony Kasper meczem z Opolem pokazał na co Go będzie stać, w meczu z Unią tylko to potwierdził. Potwierdzać będzie jeszcze wiele razy...
.
Unia okazję do rewanżu uzyskała już w sezonie 1995.........
.
CDN.
Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Eberhard Mock.

Ciąg dalszy już jest. Zapraszam do przeczytania rozdziału drugiego!
Pozdro!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [10 komentarzy tej dyskusji]

Doszukałem się również takowego w powyższym blogu. Czepiać się jednak nie zamierzam, bo urzekła mnie ta historia :) Wyrazy uznania dla autora. Czekam na kolejne odcinki.

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Eberhard Mock.

Dla Startu to i tak dobrze się skończyło, zważywszy na to, że 15 wyścigi raczej Polonia wówczas wygrywała podwójnie. Gollob był wtedy poza zasięgiem. Start wygrał 3 biegi pod rząd 5:1 (5,6 i 7), riposta Bydgoszczan w 8 natychmiastowa, no i później wynik oscylował wokół remisu, gdyż w 15 jak pisałem wyżej obstawiłem porażkę podwójną. Mecz jeden z tych niezapomnianych!
W 98 na 3 biegi przed końcem Start prowadził z Polonią 39-33 by przegrać 42-48... Polonia wygrała wtedy 3 zawodnikami (Tomek z bonusami 18pkt, Protas 17, Jacenty 10), ale Smitowski obudził się w 14 biegu i przywiózł dwójeczkę za Protasem. To wystarczyło. Ja o mało co liścia wtedy nie zarobiłem, bo nie wierzyłem w zwycięstwo, jak się okazało słusznie ;)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [7 komentarzy tej dyskusji]

Pamiętam ten mecz, jakby odbył się rok temu. Jechałem na niego z kumplami "Maluchem". Już w Szubinie byliśmy "zatankowani". Na stadionie zajmowaliśmy sektor na wyjściu z 2-iego wirażu. Przed trybuną główną....

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Eberhard Mock.

Ciąg dalszy już jest. Zapraszam do przeczytania rozdziału drugiego!
Pozdro!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [7 komentarzy tej dyskusji]

Jako ciekawostkę odnoszącą się do tego meczu napiszę Ci, że po wręczeniu medali i wypiciu całego zapasu alkoholi(na koniec były szampany) rozeszliśmy się ze śpiewem na ustach do domów. Największym zaskoczeniem...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Big Lebowski

Jako ciekawostkę odnoszącą się do tego meczu napiszę Ci, że po wręczeniu medali i wypiciu całego zapasu alkoholi(na koniec były szampany) rozeszliśmy się ze śpiewem na ustach do domów. Największym zaskoczeniem jednak był poniedziałkowy poranek. Jeden z kumpli puka do moich drzwi, a potem opowiada, że po stadionowej biesiadzie zasnął. Rano zbudzili Go szykujący się do sprzątania stadionu ludzie. Największym oprócz przeżytego szoku wrażeniem było dla Niego to, że takich podobnych do Niego śpiochów było więcej! Śmiechu było po same pachy i poszliśmy na piwo. Takie to były kiedyś czasy na Polonii. Oczywiście czekam Eberhardzie na ciąg dalszy...Dziękuję i Pzdr!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [7 komentarzy tej dyskusji]

Co tam schody! Gdy onegdaj w Bydzi był finał Play-off z Gorzowem, to na 2 godziny przed meczem nie było nawet wolnych schodów ;) Ale co tam, wlazłem na taki murek na koronie przy schodach i trzymając...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Big Lebowski

Pamiętam ten mecz, jakby odbył się rok temu. Jechałem na niego z kumplami "Maluchem". Już w Szubinie byliśmy "zatankowani". Na stadionie zajmowaliśmy sektor na wyjściu z 2-iego wirażu. Przed trybuną główną. Świetny mecz. Zdawało się że go wygramy, ale po biegu juniorskim gospodarze złapali wiatr w żagle. Ostatni bieg poezja. Gardła zdarte z radości. Wspaniałe wspomnienia. Emocje podczas meczu(i po jego zakończeniu) w Gnieźnie były także poza sportowe. Wracałem do Bydgoszczy ze zdobycznym czerwono-czarnym szalem...Pzdr!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [7 komentarzy tej dyskusji]

Kasper zawsze kojarzy mi się z ciężkimi bojami w Gnieźnie. Krwi w najlepszych czasach nam napsuł: Gratuluję lekkości i zachęcam do kontynuacji... i te pełne trybuny...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Donio RSKŻ

Cowboy oddał za UL niemal 300 szwów, prawdziwy wojownik. Super blog, wspaniałe wspominki brawo ;)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [10 komentarzy tej dyskusji]

Policzę kiedyś ;) W sezonie, który opisuję więcej czyściochów miał Jankes ;) Dla mnie niezapomniane z tego meczu były szarże Pawlickiego. Taki wojownik... Mogłem dopisać postscriptum: mało kto przypuszczał,...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Eberhard Mock.

Co tam schody! Gdy onegdaj w Bydzi był finał Play-off z Gorzowem, to na 2 godziny przed meczem nie było nawet wolnych schodów ;) Ale co tam, wlazłem na taki murek na koronie przy schodach i trzymając się rury z murka wystającej stałem (wisiałem) tak cały mecz na jednej nodze, gdyż rezydentem rzeczonego murka nie byłem jedynym ;))) hahaha!
No ale to wtedy w Bydzi było normą!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [7 komentarzy tej dyskusji]

Liga, jak liga, ale Kryterium Asów tylko z komfortowych miejsc siedzących - na schodach oglądać mi przyszło :) A ten mecz, wszystkie pazury zżarłem słuchając transmisji w radio ;) Czekam zatem na więcej....

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
gregbyd

Liga, jak liga, ale Kryterium Asów tylko z komfortowych miejsc siedzących - na schodach oglądać mi przyszło :)
A ten mecz, wszystkie pazury zżarłem słuchając transmisji w radio ;) Czekam zatem na więcej. Również pozdrawiam!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [7 komentarzy tej dyskusji]

O tym meczu wkrótce również napiszę co nieco! To były czasy: stadion nie miał krzesełek tylko ławeczki, czyli pojemność miał większą o ok 1/3 niż teraz - jakieś 13-14 tysięcy. Do tego można było siedzieć...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Eberhard Mock.

O tym meczu wkrótce również napiszę co nieco!
To były czasy: stadion nie miał krzesełek tylko ławeczki, czyli pojemność miał większą o ok 1/3 niż teraz - jakieś 13-14 tysięcy. Do tego można było siedzieć na schodach. Filmik pokazuje, że igły nie szło wcisnąć między luda ;) A jeszcze kilka rzędów stojących na koronie. Szacuję, że wtedy było około 18 tysięcy kibiców. Niezapomniany mecz, olbrzymie emocje zakończone remisem, majstersztyk Golloba w ostatnim, najlepszym wyścigu dnia. W tym biegu widać, jak dynamicznie jeździł nasz Toniczek, jak gryzł tor bez respektu dla najlepszych. Wówczas nie dał rady nie byle komu, co wstydu nie przynosi - mistrz przegrał z arcymistrzem ;)
Pozdrawiam!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [7 komentarzy tej dyskusji]

Kasper zawsze kojarzy mi się z ciężkimi bojami w Gnieźnie. Krwi w najlepszych czasach nam napsuł: Gratuluję lekkości i zachęcam do kontynuacji... i te pełne trybuny...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
HDZapora
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Eberhard Mock.

Policzę kiedyś ;)
W sezonie, który opisuję więcej czyściochów miał Jankes ;)
Dla mnie niezapomniane z tego meczu były szarże Pawlickiego. Taki wojownik... Mogłem dopisać postscriptum: mało kto przypuszczał, że to będzie ostatni sezon Piotra...

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [10 komentarzy tej dyskusji]

Trochę by czasu zajęło ,zeby policzyć wszystkie czyste komplety Kaspera:D

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
HDZapora

Trochę by czasu zajęło ,zeby policzyć wszystkie czyste komplety Kaspera:D

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [10 komentarzy tej dyskusji]

Dokładnie. Chociaż właściwie błyszczał od początku ale jakoś niezauważalnie... Później był przegrany mecz z Rybnikiem w Gnieźnie, gdy Cross zdobył 6 punktów w 5 startach. Od tamtej pory Kasper wyszedł...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Eberhard Mock.

Dokładnie. Chociaż właściwie błyszczał od początku ale jakoś niezauważalnie...
Później był przegrany mecz z Rybnikiem w Gnieźnie, gdy Cross zdobył 6 punktów w 5 startach. Od tamtej pory Kasper wyszedł wreszcie z cienia Anglika, w którego to cieniu był niezasłużenie...

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [10 komentarzy tej dyskusji]

Cross jak meteoryt. Pojawił się , zabłysnął pełnią blasku i szybko zgasł. Toniczek jak słońce powoli wschodzące, coraz bardziej jaśniejsze i długo świecące nad stadionem przy ul. Wrzesińskiej ww Gnieźnie:D

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
HDZapora

Cross jak meteoryt. Pojawił się , zabłysnął pełnią blasku i szybko zgasł. Toniczek jak słońce powoli wschodzące, coraz bardziej jaśniejsze i długo świecące nad stadionem przy ul. Wrzesińskiej ww Gnieźnie:D

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (3|0)

ostatnia odpowiedź: 6 marca 2015 [10 komentarzy tej dyskusji]

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.