NBA! Welkam tu, Marcin Gortat!

autor: Andre. | 2014-12-03, 07:02 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Jak już w tytule przytoczyłem nazwisko naszego rodzynka, to wspomnę, że o nim też dzisiaj będzie :) Minął pierwszy pełny miesiąc biegania po parkietach za oceanem, więc czas na pierwsze podsumowanie. pomyślałem, że tak co miesiąc właśnie będę wrzucał kilka słów od siebie, bo jednak co nieco o tej lidze i tym sporcie wiem! Do dzieła!

Zacznę może od tych, którzy najbliżej mega serca, a i zasłużyli na kilka słów. Memphis Grizzlies zaliczają bodaj najlepszy start w historii swojej organizacji. W tym momencie mogą się pochwalić najlepszym bilansem na zawodowych parkietach - 15-2. Próżno w tej ekipie szukać All-Starów (aczkolwiek w tym roku powinno się to zmienić), grają prostą, fundamentalną koszykówkę opartą na defensywie i przynosi to wymierny efekt. Wydaje mi się, że piątka w osobach Conley-Allen-Lee-Randolph-Gasol to najlepszy defensywny line-up w całej NBA, a i na ławce nie brakuje graczy niebojących się ubrudzić sobie rąk. Całościowo legitumują się 4 defensywnym ratingiem w lidze, w ataku też są w top10. Solidnie zbierają, dzielą się piłką, wywierają też nieustanną presję na piłce co kończy się sporą ilością przechwytów. W tej dziedzinie niezrównany jest Tony Allen. Od lat pozostaje w czołówkach "złodzei" ligi, topowy defensor na pozycjach 1-3, a i z mniej atletycznymi 4 sobie poradzi. W ataku natomiast wszystko kręci się w okół duetu Marc Gasol & Mike Conley. Rozwój gry dwójkowej i samym umiejętności tych graczy spowodował naturalnie postęp całej ekipy. Nie ma obecnie lepszego centra w całej lidze niż Hiszpan. Punktuje, zbiera, asystuje, przechwytuje, kieruje obroną. Nie ulega wątpliwościom, że jest kluczowym elementem tej układanki, szczególnie na bronionej połowie. W końcu w przeszłości został uhonorowany statuetką dla Obrońcy Roku. Dodam też, że Gasol prowadzi w wyścigu po MVP sezonu zasadniczego. Mimo tych niewątpliwych sukcesów na starcie, Conley jest wciąż bardzo niedocenianym rozgrywającym. Jeśli zapytałbym was kto to jest pewnie byłby spory problem z odpowiedzią bez tego bloga. Subiektywnie to jeden z 5 najlepszych rozgrywających w lidze. Kolejny topowy obrońca na piłce, świetnie przechwytuje, wkręca się pod kosz i kończy obiema rękami. W tym sezonie dołożył bardzo solidny rzut zza łuku i wydaje się być już graczem kompletnym. Ogólnie rzecz biorąc Grizzlies brakowało do tej pory tylko rzutu z dystansu, jednak obecnie problem wydaje się być rozwiązany. Conley i Lee rzucają 3-4 trójki w meczu na niezłym procencie, a z ławki wspierają ich Pondexter i Vince Carter. Tak, to ten sam Carter. Jego osoba będzie kluczowa w PO, kiedy doświadczenie weźmie górę nad atletyzmem, teraz dość rozsądnie jest oszczędzany. #Grit&Grind moi drodzy!

Rozpisałem się trochę w poprzednim akapicie, więc teraz już nie tak dokładnie. Kto jeszcze pozytywnie zaskakuje na starcie? Golden State Warriors Toronto Raptors. Obie drużyny mają fantastyczny bilnas, Raptors liderują na Wschodzie, GSW na Zachodzie ustępuje tylko Memphis, choć za godzinę pewnie wyrównają bilans. Niestety dla fanów Dinozaurów z gry wypadł ich absolutny lider - DeMar DeRozan. Świetny atleta, co raz pewniejszy na dystansie. Takiego poziomu energii i efektywności nikt z ławki nie zastąpi, ale w końcu rozkwitnąć może talent Terrence'a Rossa. Dobrze, że wciąż zdrowy posotaje Lowry. W Oakland o swoich liderów martwić się nie muszą. Steph Curry gra kosmiczną koszykówkę, jego statystyki wyglądają naprawdę imponująco, jednak to, co jest w nim nieosiągalnego dla innych to jego łatwość rzutu. Mechanika rzutu i szybkość wypuszczenia piłki powoduje, że nie sposób go zablokować, a że jednocześnie jest prawdopodobnie najlepszym strzelcem jaki biegał po parkietach... Ciężka sprawa dla obrony, pół metra wolnej przestrzeni i piłka pali siatkę. Odległość od kosza praktycznie nie robi różnicy. Do tego świetnie gra Klay Thompson, któremu zdecydowanie posłużyło zgrupowanie kady i same Mistrzostwa Świata. Na samym starcie sezonu podpisał nowy, masymalny kontrakt wart 70 milionów $ w 4 lata. Teraz swoją grą przekonuje, że jest wart tych pieniędzy. Jednak i w Oakland nie jest tak różowo. Kluczowy na bronionej połowie Andrew Bogut wciąż notuje większe lub mniejsze kłopoty zdrowotne.

Po łepkach dopiszę też, że nasz Marcin i jego Wizards prezentują się na razie dość przeciętnie, jednak kłopoty zdrowotne ich nie opuszczają. Najpierw czekali na Beala, teraz wypadł Nene. Na słabiutkim Wschodzie PO praktycznie pewne. A nasz rodzynek zdaje się odzyskiwać formę i z tygodnia na tydzień gra lepiej. W innych ośrodkach warto odnotować docieranie się Cavs, zaskakującą dyspozycję Milwaukee, kompletną tragedię Knicks i jawne, niekryte tankowanie w Philly, choć Michael Carter-Williams twierdzi inaczej.
Na Zachodzie wciąż groźni w San Antonio i PortlandHouston wymyka się moim ocenom, choć raczej świata nie zawojują, ogromne problemy mieli w Oklahomie, jednak powrót Duranta Westbrooka powinien wyciągnąć ten klub na prostą.

Z osiągnięć indywidualnych trzeba wymienić Jimmy'ego Butlera (niezastrzeżony wolny agent po sezonie, obecie prawie 22 punkty co mecz), Anthony'ego Davisa (PER dwukrotnie wyższy od ligowej średniej!!! MONSTRUM JAKIEŚ), Jamesa Hardena (w pojedynkę ciągnie Houston jak tylko może, nie mówcie mi, że Howard robi tam robotę), Stepha Curry'ego Marca Gasola. Ot, taka moja subiektywna piątka z parkietów eNBiEj

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj: