Niezłomnym Fanom Żużla czyli logiki jak na lekarstwo

autor: Alojzy Zapora-Łupaszka | 2013-11-24, 14:36 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
W sobotnie wieczory, gdy zmrok zakryje już wszelkie sportowe emocje, zasiadam czasem przed telewizorem.

Widzieliście to?


Wielkimi krokami zbliżał się czas przyznawania szpitalom pieniędzy na leczenie. NFZ wyznaczył reguły i trzeba się podporządkować. Trudno. Prezesi szpitali głowili się, jak ominąć regulamin finansowy – przecież za te marne grosze, które starczą jedynie na skalpel, żaden szanujący się lekarz nie zgodzi się podjąć operacji. Na szczęście Fundusz zniósł Krytyczną Sumę Medyków (KSM) i już nie musi być ich więcej niż 33, a mniej niż 40 na oddziałach. Nie da się ukryć - stażyści wykorzystywali KSM okropnie.

Włodarze szpitali przebijali stawki. Jednym z tych, na których najbardziej ostrzono sobie kły, był duński specjalista od leczenia chorób odzwierzęcych, prof. Pedersen. Wielu uśmiechało się także zatrudnić słynnego amerykańskiego chirurga plastycznego dr. Herbiego. Swoją drogą – zoperować tak twarz, by uśmiech z niej nie znikał – niesamowite... Mniej znaczące szpitale puszczały oko do dość dobrego, ale już wyeksploatowanego okulisty lek. Okoniewskiego. Niektórzy żałowali też, że na emeryturę odchodzi znany dermatolog, dr Skórnicki. Niektóre placówki chciały przyciągnąć pacjentów także innymi świetnymi specjalistami, takimi jak: farmaceuta mgr Adrenalina czy diagnosta laboratoryjny dr Pipeta..., Pepeta, przepraszam. Ci akurat ze swojego szpitala odchodzić nie chcieli.

Przed szpitalami zbierały się tłumy. Pacjenci wyczekiwali nowych, kontraktowych lekarzy. Emocje sięgały zenitu. Nic dziwnego – każdy pacjent chciałby być leczony przez najlepszego specjalistę. W końcu zdrowie jest najważniejsze. Niektórzy, troszkę niegrzecznie, obrażali obywateli innych miast, uznając, że ci nie są godni dobrego leczenia. Doszło nawet do burd...

Równolegle, w zaciszach prezesowskich gabinetów, włodarze klubów żużlowych podpisywali kontrakty z żużlowcami. Nikt ich nie poganiał, nie kontrolował, nie wywierał wpływów. I dobrze. Przecież to tylko zabawa i dodatek do codzienności. Nikt od tego nie umrze.

Ciekawy był ten film. Lubię czasem obejrzeć produkcje science fiction. A nuż staną się faktem. W końcu o telefonach bez kabla i lotach na Marsa też mówiono kiedyś wyłącznie w tych kategoriach. I może o tym sf napiszą kiedyś na SF...

Z pozdrowieniem dla prawdziwych kibiców.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj: