Neverending story czyli Mam Talent!

autor: Alojzy Zapora-Łupaszka | 2013-12-07, 16:41 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Od czasu do czasu do świadomości ludzkiej dociera, że na świecie dzieją się rzeczy, które nie śniły się filozofom. Kwietniowego dnia 2001 roku zdarzyła się coś niesamowitego - czas stanął w miejscu...

Leszno. Hala Trapez. Mecz o trzecie miejsce Mistrzostw Polski Juniorów Starszych w koszykówce. Bartosz Sosiński, jeden z czołowych zawodników leszczyńskiej Polonii, oddaje rzut w ostatniej sekundzie meczu. I w tym momencie dzieje się rzecz niezwykła. Piłka jakby zastyga w miejscu. Poloniści, wraz z publicznością, błagalnym wzrokiem wypatrują szczęśliwego finału; młodzi koszykarze Astorii Bydgoszcz budują przed koszem ścianę z własnych pragnień. Emocje sięgają zenitu!

I nagle jakby świat ruszył. Jeeeest! Piłka majestatycznie wpada do kosza! Sosiński bohaterem! Hala eksplodowała z radości! MKKS Polonia 1912 Leszno trzecią drużyną Polski. Koszykarze, trenowani przez Jana Zabawę, nowymi idolami młodzieży. Zabawa trwa!

W sezonie 2002/2003 w to samo miejsce, na mecz ligowy, przyjechał zespół Łódzkiego Klubu Sportowego, z synem słynnego boksera Janusza Gortata - Marcinem - w składzie. Młodzi leszczynianie pokazali łódzkiemu centrowi kto ma prawdziwy talent. Górowali nad nim przepychając wte i wewte. Kibice szaleli z radości.

Dziś chłopcy z leszczyńskiej drużyny to dorośli mężczyźni. Są pewnie dumni ze swojego sukcesu. Dumny może też być ojciec słynnego koszykarza Marcina Gortata - Janusz. W dalekiej Ameryce, w najlepszej koszykarskiej lidze świata, jego syn stanowi o sile drużyny ze stolicy USA. Żaden z chłopców z Polonii, choć mieli ku temu niebywałe możliwości, nie zagrał nigdy choćby w polskiej ekstraklasie. Bał się, nie chciał, a może nie potrafił? Mają za to brązowy medal, który wisząc na honorowym miejscu, cofa czas o dekadę. Historia zatacza koło...

Czym jest talent, czym praca i czym sukces dowiadujemy się zwykle po wielu latach. Obyśmy potrafili zachować dystans i traktowali zawodników z nadzieją, ale i dystansem. Bo i na szacunek czas się wtedy znajdzie.

I oby nigdy żaden z zawodników, prowadzony przez Szymona Hołownię przed jury, nie wyśpiewał nigdy za Czesławem Niemenem:

Chciałbym cofnąć czas,
Usłyszeć jeszcze raz.
Szum drzew, szum rzek
Zobaczyć światło gwiazd.

Z pozdrowieniem dla prawdziwych kibiców.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj: