"Finał" oczami toruńskiego kibica.

autor: livtor | 2013-09-23, 10:55 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Falubaz był przed niedzielnym meczem tak pewny mistrzostwa,  że już rano udekorował podium napisem "Unibax Toruń Wicemistrz Polski" (zdjęcia tego podium krążyły w sieci na kilka godzin przed meczem). W tym miejscu można zadać sobie pytanie, czy taka pewność siebie i lekceważenie przeciwnika, nie jest brakiem do niego szacunku, na który tak ochoczo powołują się teraz działacze Falubazu?
Roman Karkosik, o ile oczywiście te zdjęcia widział, postanowił w bardzo prymitywny sposób ukarać tę pychę. Mógł to zrobić na kilka sposobów, wybrał według mnie najgorszy z możliwych. Ukarał nie tylko Falubaz, zaczynając od działaczy, poprzez zawodników, na kibicach kończąc, ale ukarał też działaczy, zawodników i kibiców toruńskich, którzy chcieli sportowego święta, a musieli zawstydzeni, ze zwieszonymi głowami i w atmosferze skandalu opuszczać stadion w Zielonej Górze.
Pan Karkosik, wybitny przecież biznesmen, zachował się jak rozkapryszony dzieciak. Zabrał swoje zabawki (zawodników) w momencie, kiedy nie spodobali mu się koledzy w piaskowicy. Pan Roman zapomniał jednak (a może nawet nie wiedział?), że w profesjonalnym sporcie obowiązują zupełnie inne reguły, niż na placu zabaw.
Karkosik
przejmując toruński żużel 7 lat temu był niemal bogiem. Wyciągnął klub z
bagna, w jakim znalazł się po tym jak opuścił go Apator zostawiając z
kilkumilionowym długiem. W jednej chwili z drużyny niemal II-ligowej, bo
na to się zanosiło, staliśmy się żużlową potęgą. I to, my kibice, będziemy panu Karkosikowi pamiętać. Jednak po 7 latach dochodzi
do paradoksu. Tak jak przejmując klub uratował nas przed degradacją, tak
jego ostatnia idiotyczna decyzja może się do degradacji przyczynić.
Przy okazji wspomnę, że analogiczna sytuacja jest z Sullivanem - został
bohaterem meczu (jak na ironię) w Zielonej Górze, by chwilę później
zostawić klub w czarnej d... dziurze, nie informując nikogo o zamiarze
zakończenia kariery.
Pan Karkosik wyrządził wielką szkodę polskiemu
speedwayowi, a toruńskiemu żużlowi w szczególności. Tak wiele ostatnio
mówi się o promocji tego sportu, zabiega o wysoką frekwencję na
stadionach i przed telewizorami. Jedna głupia decyzja jednego człowieka
powoduje, że cały ten misterny i kosztowny plan w piz..u! Tak często
porównujemy się z kopaną, chwalimy wynikami, frekwencją, organizacją. I
co z tego? Nie słyszałem, aby w kopanej doszło do podobnego skandalu
nawet w niższych ligach.
Toruński żużel, jego wizerunek, ucierpiał
na tej decyzji w szczególności. Jak dziś jest postrzegany? Kto czyta
fora internetowe, ten wie. A przecież toruński żużel to nie tylko Roman
Karkosik i jego chore ambicje. Toruński żużel to wiele lat bogatej historii,
wybitne nazwiska, autorytety, jak choćby człowiek anioł - Jan Ząbik,
sukcesy, ale też upadki, czy wręcz tragedie. Toruński żużel to sztab
ludzi mocno zaangażowanych w jego rozwój ze strony sportowej i
marketingowej. Ludzie ci wzorowo wykonują swoją robotę - Unibax trapiony
przez cały sezon kontuzjami dotarł aż do finału, a Motoarena dzięki
biletom rodzinnym zapełniała się w komplecie, notując drugą frekwencję w
Polsce. Teraz działania tych wszystkich ludzi i budowany latami
wizerunek klubu, zostały oszpecone jedną idiotyczną decyzją właściciela
klubu.
A co dalej? Kto zechce inwestować środki w klub, który stał
się bohaterem największego żużlowego skandalu ostatnich lat? Jaką ten
klub będzie miał wiarygodność, jeśli nadal rządzić nim będzie Roman
Karkosik?
A co zrobi miasto, jeden ze sponsorów klubu? Przecież ono
też dostało mocno rykoszetem, bo wiadomo że wizerunek klubu w oczach
kibica przekłada się na wizerunek miasta. To wybudowało wspaniały,
nowoczesny obiekt, zapłaciło miliony za organizację GP, co roku sporą
część budżetu przeznaczonego na sport kwalifikowany przekazuje
Unibaxowi. Jestem bardzo ciekawy, jakie działania podejmie UM Torunia.
A
teraz kilka słów o Kryjomie. Czytając komentarze pod artykułami z nim
związanymi, można wywnioskować, że to wróg publiczny numer 1.
Zarzuca mu się, że kłamie, kombinuje, popełnia błędy taktyczne. Tylko czy na pewno są to
zarzuty uzasadnione? Niedzielny przykład pokazał dobitnie, że jest on
tylko marionetką.
Wiele rzeczy działo się za jego plecami, wiele kontrowersyjnych decyzji, jak choćby ta w Zielonej Górze, zapadało odgórnie, a on był tylko człowiekiem od brudnej roboty i tarczą dla pana Karkosika, bo wszystkie pomyje lądowały właśnie na Kryjomie. Jestem przekonany, że po tym wszystkim ma on już dość pracy w Toruniu.
Gdzieś czytałem, jak jeden z internautów napisał, że "Kryjom to frajer", bo mimo że miał pewny angaż w Zielonej Górze na tych samych warunkach co w Toruniu, pozostał lojalny wobec własnego szefa. A co z zawodnikami? Oni mają tego samego szefa co Kryjom. Zarabiają w Toruniu całkiem dobre pieniądze, które mają na czas płacone. W dzisiejszych czasach to zjawisko coraz rzadziej spotykane. Do końca zostali drużyną, bo zwyczajnie szanują to co mają i nie chcą tego stracić, choć nie mam najmniejszych wątpliwości, że każdy jeden palił się do jazdy.
Na koniec pozostaje mi napisać to, co powiedział do kamery człowiek z obozu toruńskiego tuż przed wyjazdem ze stadionu - PRZEPRASZAMY.
Panie Romanie - mam nadzieję, że i Pan się na te słowa zdobędzie.
Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.