Gwiazdy sezonu 2013/2014, odcinek 2. - Marit Bjoergen

autor: Danny95 | 2014-04-08, 21:13 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Marit Bjoergen, nj24.pl

Jest chyba najbardziej znaną w Polsce biegaczką narciarską, pomijając oczywiście Justynę Kowalczyk. I ta popularność raczej nie wynika z tego, że wszyscy doceniają jej sportową klasę i umiejętności oraz sukcesy, które do tej pory osiągnęła. Można powiedzieć, że jest traktowana podobnie jak Sven Hannawald, największy rywal Adama Małysza w walce o najwyższe cele na przełomie lat. Marit Bjoergen, bo o niej mowa, ma w naszym kraju opinię astmatyczki i biegaczki, która do wszystkich zwycięstw dotarła tylko i wyłącznie za pomocą leków na astmę jakie zażywa od sezonu 2009/2010.

To wtedy, po nieudanych Mistrzostwach Świata w Libercu, kiedy Bjoergen nie zdobyła żadnego medalu indywidualnego i dobiegała na bardzo dalekich pozycjach, zadecydowano o zmianach w metodach treningowych norweskiej mistrzyni. Marit po nieudanym czempionacie przeżywała prawdziwe załamanie nerwowe i myślała o zakończeniu kariery. Dopiero rozmowy z psychologiem sprawiły, że Norweżka po raz kolejny zapragnęła biegać na nartach. W związku ze zmianami w jej planie treningowym, w którym w szczególności postawiono na równowagę, wytrzymałość oraz technikę, Bjoergen świadomie zaczęła rezygnować z większości startów w Pucharze Świata, aby spokojnie trenować i przygotowywać się do największych imprez w trakcie sezonu. Ten sposób przyniósł efekty już na pierwszych dużych zawodach - Igrzyskach Olimpijskich w Vancouver. Tam Marit zdobyła pięć medali, w tym aż trzy złote.

Kolejne lata przebiegały podobnym rytmem. Bjoergen pojawiała się i znikała, a potem nie miała sobie równych na Mistrzostwach Świata, gdzie od 2011 roku zdobyła dziesięć krążków, z czego aż osiem złotych.
Ten rok w związku z Igrzyskami Olimpijskimi w Sochi miał być dla Marit inny. Norweżka po raz pierwszy od sezonu 2011/2012 zdecydowała się wystartować w Tour de Ski, które zawsze konsekwentnie omijała. Ten cykl był dla Norweżki zbyt wyczerpujący i zawsze brakowało jej sił na ostatnie etapy. Teraz miało być inaczej. Bjoergen chciała zmierzyć się w bezpośredniej walce z Justyną Kowalczyk, aby wreszcie zdobyć to, czego w swojej bogatej karierze nie ma - czyli triumfu w Tour de Ski.

W sezonie 2013/2014 wszystko układało się po jej myśli. Perturbacje związane ze zmianami w programie sprawiły, że Justyna wycofała się z Touru. W ten sposób faworytką całego cyklu stała się Bjoergen, ale bardzo szybko okazało się, że wcale nie będzie jej tak łatwo. Pierwszy start napawał optymizmem, ale potem było tylko gorzej. W związku ze słabymi wynikami w trzech startach zdecydowano, że sześciokrotna mistrzyni olimpijska odpuści Tour de Ski i wróci do domu. Tym samym znowu nie udało jej się zgarnąć tego, na czym od lat jej zależy.

Po wycofaniu się z niemiecko-szwajcarsko-włoskich zawodów Norweżka pojawiła się na starcie miesiąc po swoim ostatnim biegu. Podczas weekendu w Toblach nie miała sobie równych, wygrała dwa starty i z ogromnymi apetytami wyjechała do Rosji, aby walczyć o medale olimpijskie. Przed samymi Igrzyskami Marit studziła zapędy swoich rodaków. Mówiła, że wystarczy jej jeden złoty medal. Ale po biegu łączonym, który wygrała w świetnym stylu, obudziła się w niej jeszcze większa chęć zwycięstw. Bjoergen zapowiedziała nawet, że zdobędzie tutaj sześć złotych medali bo ją na to stać!

Na szczęście dla sportowej rywalizacji już kolejny start pokazał, że nie będzie to możliwe. Marit przewróciła się w sprincie stylem dowolnym i nie awansowała do finału. Bieg na 10 kilometrów, na który tak ostrzyła sobie zęby również nie poszedł po jej myśli. Utytułowana Norweżka zajęła dopiero piąte miejsce i znowu zaczęto mówić o kryzysie. Chociaż biegaczki i trenerzy zrzucali winę na narty, które miały być posmarowane. Trochę dziwne zważywszy na to, jaką ekipą i jakimi ciężarówkami dysponuje norweska armada. Po porażce na dziesięć kilometrów przyszedł równie upokarzający start w sztafecie. Norwegia zajęła piąte miejsce, a na ostatniej zmianie zrezygnowana Marit została wyprzedzona przez mało znaną Francuzkę.
Reszta startów była już lekarstwem na rozdmuchane ego Bjoergen. Zdobyła dwa złote medale i została najbardziej utytułowaną kobietą w historii startów na Igrzyskach Olimpijskich. Jakby tego było mało, Marit zapragnęła Kryształowej Kuli i była bardzo blisko, aby ją zdobyć. Ostatecznie okazało się, że strata do Johaug, która wydawała się niemożliwa do odrobienia została prawie zniwelowana. Biegaczka z Rognes wygrywała bieg za biegiem, a przewaga Therese malała. Po wielkim zwycięstwie Bjoergen w mecce narciarstwa biegowego Oslo Holmenkollen zostało jej do odrobienia tylko 39 punktów.

O Kryształowej Kuli miał przesądzić Finał Pucharu Świata w Falun, który ostatecznie padł łupem młodszej z Norweżek, mimo tego co przed biegiem na dochodzenie zapowiadała Marit. Rzekomo miała dogonić Therese i ją "upolować". Jednak dobrze się stało, że to jej się nie udało. Nie chodzi mi już o to, że wolę Johaug od Bjoergen, ale zwycięstwo blondynki z Dalsbygda sprawiło, że rywalizacja stała się ciekawsza. Po raz pierwszy od sezonu 2007/2008 zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata powędrowało do kogoś spoza dwójki: Kowalczyk - Bjoergen.

Mimo przegranej walki o Kryształową Kulę, uznawana za najlepszą biegaczkę w historii biegów narciarskich Bjoergen wcale nie zamierza mówić "stop". Wprost przeciwnie. Jej zapewnienia o końcu kariery i zajęciu się rodziną okazały się fałszywe. Marit wcale nie zamierza rozstawać się z nartami, więc o zmianie na norweskim tronie biegów narciarskich wcale nie ma mowy. Starsza z Norweżek zapowiedziała, że zamierza biegać do Igrzysk Olimpijskich w Korei i to jest chyba prawda. Ostatnio podpisała bowiem kontrakt reklamowy, który obowiązuje właśnie do sezonu olimpijskiego. Ile w tym prawdy? Nie wiadomo. Jedno natomiast jest pewne. Sport jest tak nieprzewidywalny, że Bjoergen nigdy nie może mieć pewności czy będzie w stanie biegać do tego roku. Są różne przypadki losowe, których doświadczali nawet najlepsi sportowcy. Los czasami potrafi być okrutny i przekreślić wszelkie marzenia...

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.