Nie każdemu po drodze ze "slotem"

autor: b_florek | 2019-06-10, 17:14 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Bieżący sezon jest drugim, w którym w światowym speedway'u obowiązuje formuła Speedway Slot System. Śmiem twierdzić, że projekt nie funkcjonuje zgodnie z pierwotnymi założeniami.

Przypomnę, że zasada "slot" miała za zadanie uporządkować żużlowy harmonogram, bowiem istnieje spora rzesza zawodników, która startuje w kilku ligach żużlowych. Niestety, głównie za sprawą brytyjskich działaczy, jest dla wielu żużlowców balastem.

W zeszłym sezonie na zasadę mogło narzekać wielu duńskich żużlowców, którzy łączyli starty w brytyjskiej Premiership z rodzimą ligą. Najgorszym problemem dla tych zawodników były środy, bowiem w te dni rywalizowano zarówno na Wyspach, jak i w Danii.

O ile problem z Duńczykami na ten rok został rozwiązany - tak powstał kolejny na sezon 2019. Tym razem BSPA postanowili zmienić drugi dzień tygodnia (poza tradycyjnym poniedziałkiem) ze środy na czwartek. Podobnie jak w starych odcinkach "Świata według Kiepskich" i znanych nam scenach z Grabowskim i Kotysem - szwedzkim działaczom "zachciało się" wtedy, kiedy tym z Wielkiej Brytanii. Chodzi mi o to, że Szwedzi postanowili do tradycyjnego, żużlowego wtorku dołożyć spotkania w czwartki. W tym przypadku najbardziej poszkodowani są zawodnicy, którzy łączą starty w obu ligach. Tutaj z kolei zawodnicy muszą wybierać między startami na Wyspach lub w Skandywanii.

Totalna "wolna amerykanka" obowiązuje jednak w niższych ligach brytyjskich (Championship i National League), gdzie zawody mogą odbywać się w dowolnym dniu. Jest bowiem grupa Brytyjczyków, która nie tyle co łączy starty za granicą, łączy również starty w najwyższej i niższych ligach. A co jeśli - załóżmy - Charles Wright otrzyma powołanie na mecz Kolejarza Opole, ale okaże się, że musi pojechać w spotkaniu o Championship Shield dla drużyny w macierzystej lidze? Brytyjczykowi najpewniej przepadnie niepowtarzalna okazja do startu w lidze zagranicznej, której prędko nie otrzyma...

Ostatnio też nie po drodze jest działaczom Ekstraligi i BSI. Jak wiadomo na mocy umowy telewizyjnej - Ekstraliga zmuszona jest organizować dwa spotkania ligowe w piątki, a tego samego dnia odbywają się kwalifikacje do rund z cyklu Grand Prix. W czym tkwi problem? Ano w tym, że czasami terminy się zderzają i nie wszyscy zawodnicy mogą wziąć udział w turnieju kwalifikacyjnym. To może w niektórych przypadkach wypaczać wyniki na torze, chociaż Bartosz Zmarzlik, który zwyciężył w słoweńskim Krsko - przystąpił do zawodów bez treningu, będąc ustawionym na liście przez "osoby trzecie".

Do czego zmierzam? Są to przypadki, które znalazły się "między młotem a kowadłem". Jeżeli chcemy wprowadzać ograniczenia - powinniśmy dokonywać ich z głową. Studiowaliśmy też ograniczenia lig do trzech dla jednego zawodnika, które miało umiarkowany sukces. Korzyść była nie tylko dla drużyn z ważniejszych lig, ale również i dla tych mniej znaczących, którzy mogli dawać szanse startów innym zawodnikom.

Interesuję się żużlem od lat, jednak z każdym rokiem mam coraz większe wątpliwości cd. osób rządzących tą dyscypliną. Nie tylko nie zauważamy naprawdę istotnych problemów (rosnące ceny sprzętu, zmniejszająca się liczba zawodników etc.) i jeżeli mamy pomysł na udoskonalenie regulaminu, to w praktyce okazuje się, że jest to źle skonstruowany, niekorzystny przepis.

Idąc tą drogą - zwiedziemy żużel na manowce, w sumie zwodzimy... a kiedy się obudzimy widząc opłakany stan żużla, może pozostać nam "musztarda po obiedzie". Tego chyba nikt nie chce...

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.