Polonia Bydgoszcz - co było, jest i będzie

autor: Kojot | 2013-09-24, 18:01 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Sezon ligowy oficjalnie się zakończył, więc mogę sobie
pozwolić na garść przemyśleń i dywagacji.

W kontekście kadrowym chciałbym przede wszystkim odnieść się do tego co
napisałem w grudniu zeszłego roku (http://www.sportowefakty.pl/kibice/870/blog/1729/nowa-karta-w-historii-polonii).

Greg Hancock miał być liderem na miarę Emila Sajfutdinowa. Jednak forma
Amerykanina nie była taka jakiej oczekiwano. Średnia na poziomie 2 punktów na
bieg nikogo nie zadowala. Nie wiadomo jaki wpływ na to miał wypadek podczas
pierwszego meczu ligowego w Bydgoszczy, gdzie Hancock upadł po bezpardonowym
ataku Troya Batchelora. Jankes długo dochodził do siebie, opuścił kilka ważnych
dla Polonii spotkań.
Hancock miał również pełnić rolę dobrego ducha w zespole. Jednak z relacji telewizyjnych czy też fotograficznych trudno było dostrzec jakąś silną więź
między Gregiem a resztą zespołu. Nie sądzę żeby przeszkodą był język angielski,
wszak żużlowiec podstawy angielskiego znać powinien, bo bez tego start w
jakichkolwiek eliminacjach poza granicami kraju byłby bardzo utrudniony.
Na deser odsunięcie Hancocka od startów pod koniec sezonu. Wydaje się, że
koniec końców i Greg żałuje kontraktu w Polonii, a i Polonia żegna się bez żalu
z Amerykaninem.


Aleksandr Łoktajew – Rosjanin reprezentujący barwy Ukrainy,
a przynajmniej od 2 lat słychać głosy o staraniach przyznania polskiego
obywatelstwa. Nieźle jak na 19 lat życia.
Wypożyczony z Zielonej Góry, ofiara KSM i sprowadzenia Jarosława Hampela.
Zawodnik z papierami na mistrzostwa różnych szczebli, ale niestety w tym roku
zawiódł sprzętowo. Ambicji i woli walki nikt mu nie może odmówić, ale 8
defektów w sezonie to tegoroczny rekord. Bywały mecze, gdzie Sasza objeżdżał
wszystkich jak chciał, po czym w następnym tygodniu nie umiał porozumieć się ze
sprzętem. Średnia (1,671) też nie jest imponująca, ale nikt nie wymagał od niego więcej. Co ciekawe – lepiej radził sobie na wyjazdach niż na domowym torze. Brzmi to dosyć wymownie.


Hans Andersen – ten transfer wydawał mi się najbardziej irracjonalny ze wszystkich. Zawodnik, który jeszcze
rok temu miał problemy w I lidze miałbyć zawodnikiem ekstraligowym? Już w
pierwszych spotkaniach pokazał jak bardzo się myliłem. W przekroju całego
sezonu uważam, że to był naprawdę dobry transfer. Oczywiście biorę pod
uwagę tragiczne czasami występy wyjazdowe, ale w Bydgoszczy prezentował się
bardzo dobrze. Jeździł pewnie i widowiskowo, nierzadko dostarczając jedynych
emocji w meczu.


Krzysztof Buczkowski – po rewelacyjnym sezonie 2012 (dobra
średnia w lidze, brązowy medal w IMP, bardzo dobry występ w DPŚ) wszyscy
ostrzyli sobie zęby na więcej. No i plan pozostał tylko planem. Buczek nie
czarował już szybkością i pewnością siebie. Można powiedzieć, że Buczkowski sezon
przejechał. Bez błysku, bez sukcesów. Szkoda, bo stać go na bardzo dużo.


Robert Kościecha – straszna kontuzja w zeszłym sezonie
wyraźnie odbiła się na formie Kościechy. Tu chyba zawiodła psychika, bo
zdarzały się naprawdę niezłe mecze gdzie Robert jeździł bojowo i nie bał się
walki. Zmieniany na Mateusza Szczepaniaka, przesuwane na różne pozycje w
składzie – te zabiegi na niewiele się zdały. 53 miejsce w klasyfikacji średniej
mówią wszystko. To był po prostu bardzo słaby sezon Roberta Kościechy.


Mateusz Szczepaniak – odjechał 22 biegi, zdobył 13 punktów i
4 bonusy. Właściwie tyle można powiedzieć o jeździe Mateusza w Polonii.


Szymon Woźniak i Mikołaj Curyło – podsumuję ich razem, bo
według mnie mają ten sam problem. Obaj mają duże umiejętności, niezły sprzęt,
ale chyba psychika trochę zawodzi. Bo skoro obaj umieją przywozić wyniki blisko
kompletów, po czym w następnym meczu męczyć się i zdobywać po 3-4 punkty? Miała
to być najlepsza para juniorska w lidze, a wyszło jak wyszło. Na pewno obaj
panowie liczyli na więcej. Klub i kibice również.

Na pewno każdy inaczej ocenia zawodników. Moim zdaniem solidarnie wszyscy
zawiedli. Nikt nie pojechał na 100% możliwości. Ale ile w tym winy zawodników,
a ile atmosfery w zespole?

Przyjrzymy się sprawom organizacyjnym w klubie.

Po kliku tygodniach bezkrólewia i farsy z wyborami prezesa doczekaliśmy się wreszcie
nowego szefa spółki. Jarosław Deresiński miał być panaceum na problemy Polonii.
I wszystko wydawało się iść ku dobremu. Sponsor strategiczny, niezły skład
zbudowany za pięć dwunasta, Karta Kibica dająca wiele korzyści, nowa oferta
gastronomiczna, nowe nagłośnienie – wszystko to składało się na wizerunek
prezesa jako człowieka prężnie pracującego. Wreszcie przyszło tąpnięcie,
zwolnienie Jerzego Kanclerza i wszystko posypało się jak domek z kart. Wzajemne
oskarżenia, zamieszanie wokół klubu, pogorszenie wyników. Ta sytuacja wyraźnie
podzieliła środowisko żużlowe w Bydgoszczy.

Jednak to jeszcze nie był gwóźdź do trumny. To był początek sezonu, wszystko
dało się jeszcze odratować. Moim zdaniem największym błędem było zatrudnienie na
stanowisku menadżera Wojciecha Dankiewicza. Człowiek nieznany szerszej
publiczności pojawił się w Bydgoszczy jako doświadczony strateg. To właśnie
menadżer ma za zadanie optymalnie ustawić skład, to menadżer dba o atmosferę w
zespole, to menadżer odpowiada za wynik drużyny. Dankiewicz, który nie widział
potrzeby pojawiania się na treningach, całkowicie pogrzebał potencjał tej
drużyny. Dodatkowo chodziły słuchy o słabej znajomości języka angielskiego. Z
całą stanowczością twierdzę, że zatrudnienie Dankiewicza było bezpośrednią
przyczyną spadku (inna sprawa, że i tak zostalibyśmy zdegradowani za długi).
Śmiem twierdzić, że co 3 kibic byłby w stanie poprowadzić drużynę na co
najmniej podobnym poziomie.


Co do długów – problem ciągnie się od kilku lat. Pomimo ogromnych dotacji z Urzędu Miasta Polonia nie jest się w stanie utrzymać finansowo.
Na zajęciach z ekonomii uczono mnie, że jeżeli jakieś przedsiębiorstwo ma
problemy finansowe to przede wszystkim trzeba ograniczyć wydatki. Ktoś tu chyba
zapomniał o zaciągniętym kredycie i w efekcie mamy jakie 1,5-2 miliony długu
(bo oficjalnych danych nigdy nie poznamy). Szkoda, że miasto jako główny
udziałowiec nie dba o to na co wydaje się pieniądze z dotacji. Rok w rok ten
sam problem, a ratusz budzi się jak zwykle po sezonie, gdy jest już za późno na
plany naprawcze. Skoro miasto nie chce o to dbać, to może zająć się tym (jak
sama nazwa wskazuje) Rada Nadzorcza? Szkoda tylko, że ta Rada umie zadbać tylko o siebie.


Więc jaka przyszłość czeka Polonię? Najpewniej kilka lat w
pierwszej lidze. Szczerze mówiąc cieszę się z tego. Może brzmi to dziwnie, ale
mam nadzieję na uporządkowanie wielu spraw w klubie. Lepiej mieć I-ligowy
żużel, niż nie mieć go w ogóle. O remoncie stadionu nawet nie marzę (chociaż
wybory blisko, na pewno prezydent coś obieca), ale da się utworzyć sensowny
plan marketingowy na 2-3 lata (lub zacząć wprowadzać jakikolwiek marketing),
propagować Polonię i żużel w regionie, prężnie działać na rzecz rozwoju
miniżużla. To da się wszystko zrobić, to nie są jakieś wyimaginowanie pomysły,
ale do tego trzeba zapału. A mam wrażenie, że od kilku sezonu w Polonii
wszystko toczy się siłą rozpędu sprzed kilku lat, żadnych nowych impulsów do
działania. A szkoda, bo nadal mam w pamięci wielkie sukcesy Polonii, pełen
stadion i atmosferę derbową. Ale dla kogo kibice mają przychodzić na stadion?

Właśnie zaczyna się sezon ogórkowy, więc może pobawimy się w dywagację? Biorąc
pod uwagę kilkuletni pobyt Polonii w I lidze trzeba myśleć długofalowo. Przede
wszystkim trzeba zadbać o juniorów. W Bydgoszczy naprawdę jest dobre zaplecze.
Nie wiadomo jak potoczą się losy Szymona Woźniaka, więc dla bezpieczeństwa nie
ujmę go w składzie na następny sezon.

Prawdopodobnie podstawowym juniorem zostanie Bartosz Bietracki. W tym sezonie
zanotował spory postęp i to on wydaje się naturalnym następcą Woźniaka i
Curyły. Gorzej z drugim juniorem – Drożdżowski od początku kariery jest krok za
kolegami, Jóźwik cofnął się od dwa kroki, a Wolniewiński, Trępała i Grobelski
mają jeszcze małe doświadczenie. Oczywiście nikogo nie skreślam i wszystkim
życzę eksplozji talentu na miarę Pawła Przedpełskiego. :)

Co do formacji seniorskiej – raczej pewne jest pozostanie Mikołaja Curyły.
Podobno chęć powrotu wyraża Marcin Jędrzejewski. Siopek wróciłby po 4 letniej
tułaczce po Polsce. Zawodnika stać na 8-9 punktów w pierwszej lidze, jednak
nieuniknione są bardzo duże inwestycje w sprzęt i naprawdę mocno przepracowana
zima. Jeżeli fatycznie Marcin wróci na Sportową, to mam nadzieję, że to będzie
wystarczający impuls do zmian.

I na tym fakty i pogłoski się kończą. Reszta to wytwór mojej wyobraźni i
marzeń.

Widziałbym zawodnika (albo kilku), którzy mieliby szansę objeździć się w
polskiej lidze i za 2-3 lata stać się dobrymi zawodnikami. Ale to musi być ktoś
komu zależy, dla którego start w polskiej lidze to być albo nie być o sportowej
karierze. Dlatego marzy mi się ktoś z kraju egzotycznego dla żużla lub ze
wschodu. Takie nazwiska jak Albin, Manzares, Bellego wydają się nieco dziwne,
ale może warto byłoby spróbować? Oczywiście można postawić też na bardziej
doświadczonych, na przykład Biełusow i Czałow. Problem w tym, że pierwsza grupa
którą wymieniłem startuje lub będzie startować w Anglii (najpewniej w Premier
League), co powoduje kolizję w rozgrywkami ligi polskiej.

Ale to póki co zawodnicy drugiej linii, ale co z liderami? Dobrze byłoby
porozumieć się z Hansem Andersenem w sprawie nowego kontraktu. Może mieć
problem z załapaniem się do ekstraligi, więc I liga powinna być dobrą drogą.
Tylko czy po obecnym sezonie Hans zechce zostać w Polonii?

Potrzeba jeszcze dwóch zawodników bardziej doświadczonych. W składzie
widziałbym jeszcze Renata Gafurowa (o ile Wybrzeże nie obieca mu miejsca w
składzie), który bardzo dobrze czuje się na torze w Bydgoszczy. Kolejnym
zawodnikiem którego bym widział w Polonii jest Krzysztof Jabłoński.

Jeżeli zostanie zniesiony KSM to w ekstralidze raczej nie ma czego szukać. A w
I lidze powinien się dobrze sprawdzić.

I skład prezentowałby się następująco:

1. Andersen

2. Curyło/Jędrzejewski

3. Gafurow

4. Młody gniewny

5. Jabłoński

6. Bietracki

7. Jóźwik


Skład bez gwiazd, ale za to waleczny i ambitny. Do tego na tyle otrzaskany w ligowym boju, że pierwsza czwórka powinna bez problemu być w zasięgu. A tylko to może teraz przyciągnąć kibica na stadion (no i jeszcze adekwatne ceny biletów).

Jakie są wasze spostrzeżenia na ten temat? Zapraszam do dyskusji.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.