Klaudia Zwolińska była faworytką do zajęcia wysokiego miejsca w 91. edycji plebiscytu na najlepszego sportowca Polski, jednak jej zwycięstwo i pokonanie w głosowaniu takich gwiazd jak Iga Świątek, Bartosz Zmarzlik czy Wilfredo Leon, zostało odebrane w kategoriach dużej niespodzianki.
Trzeba jednak przyznać, że 27-latka ma za sobą kapitalny rok. Na kajakowych mistrzostwach świata zdobyła dwa złote i jeden brązowy medal, potwierdzając swój status po srebrnym medalu zdobytym na igrzyskach w Paryżu.
Po odebraniu statuetki Zwolińska była najbardziej rozchwytywaną postacią przez dziennikarzy, także dziesiątki gości Gali Mistrzów Sportu chciało z nią choć jedno zdjęcie. Kajakarka z uśmiechem spełniała jednak wszystkie prośby.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Zobacz, co zrobił bramkarz. To był spektakularny gol!
- Kiedy minie szok po zwycięstwie? Nie wiem, może za kilka miesięcy, może wtedy to zrozumiem? A może na kolejnej edycji? To niesamowite, przecież ja rywalizowałam z ikonami polskiego sportu! - nie mogła uwierzyć.
W rozmowie z WP SportoweFakty wyznała, że nagrodę ceni na równi ze swoimi największymi sukcesami.
- Nie można tego porównywać, ale stawiam ją na jednej półce z medalem olimpijskim i medalami mistrzostw świata. Bo ta statuetka wydaje się niemożliwa do zdobycia reprezentując moją dyscyplinę. To, że ją zdobyłam, to jest niewiarygodne.
Po wejściu na scenę i odebraniu statuetki Zwolińska dziękowała wszystkim kibicom za głosy, podobnie jak najbliższym za wsparcie. Gdy wydawało się, że jej przemowa zbliża się do końca, zdecydowała się na jeszcze jedno podziękowanie.
- Proszę nie włączać jeszcze muzyki - powiedziała ze sceny i postanowiła poprosić wszystkich o docenienie wsparcia, jakie sportowcom daje Wojsko Polskie. Zwolińska sama jest szeregową w jednostce Centralnego Wojskowego Zespołu Sportowego.
- Z wojskiem jestem bardzo mocno związana. Ci ludzie byli ze mną przed igrzyskami w Paryżu, wierzyli we mnie jak mało kto. Wspierają mnie zawsze, w każdej sytuacji. Bardzo to szanuje i doceniam. Dlatego zdecydowałam się za to podziękować - wyjaśniła nam po gali.
Tomasz Skrzypczyński, WP SportoweFakty