KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Zjazd kolarstwa, cyrk, kompromitacja. Niebywałe sceny na zjeździe PZKol.

Oszustwa związane z VAT, łamanie prawa o zamówieniach publicznych, oszukiwanie ZUS, alkohol kupowany na konto związku - wytykała komisja rewizyjna prezesowi związku kolarskiego. A potem działacze tak zagłosowali, że został na stołku.
Tomasz Skrzypczyński
Tomasz Skrzypczyński
Dariusz Banaszek, podczas konferencji prasowej zorganizowanej w Pruszkowie Newspix / Rafał Oleksiewicz/PressFocus / Dariusz Banaszek, podczas konferencji prasowej zorganizowanej w Pruszkowie

W Polskim Związku Kolarskim nie doszło do zmian. Dariusz Banaszek pozostał na stanowisku prezesa, ale to, jak wyglądał Nadzwyczajny Zjazd Delegatów, dowiodło, że polskie kolarstwo potrzebuje wielkich zmian.

Uśmiechy, żarty, wzajemne pozdrowienia i gesty czułości. Zjazd delegatów Polskiego Związku Kolarskiego w Pruszkowie jeszcze przed jego oficjalnym rozpoczęciem wyglądał jak spotkanie zadowolonych z siebie kolegów. Jakby afera obyczajowa w związku ich nie dotyczyła, a jedynie złych i stronniczych dziennikarzy.

Prezes Dariusz Banaszek od początku sprawiał wrażenie pewnego siebie. Przechadzał się między stołami z dużą gracją, niemal tak samo jak lawirował w wypowiedziach po opublikowaniu słów członka zarządu PZKol, Piotra Kosmali. W środowisku mówi się, że miał powód, bo jego komitet odpowiednio wcześnie zadbał o głosy delegatów, którzy mieli nie dopuścić do jego odwołania. Za tym miał stać osobiście były trener polskiej reprezentacji, oskarżany przez zawodniczki o dopuszczenie się wobec nich czynności seksualnych.

Banaszek nie chciał rezygnować na polecenie ministra sportu Witolda Bańki, licząc, że w głosowaniu podczas zjazdu padnie odpowiedni dla niego wynik.

Na sali pojawił się także przedstawiciel Polskiego Komitetu Olimpijskiego, zabrakło natomiast reprezentanta Ministerstwa Sportu i Turystyki. - Mają to gdzieś - powiedział rubasznym tonem jeden z bardziej doświadczonych delegatów. Siedzący obok tylko porozumiewawczo kiwnęli głowami.

Następnie było niemniej wesoło, gdy przemowa jednego z delegatów była słyszana tylko przez niego. Potem do jednej z komisji zgłosili się chętni, sami nie wiedzący o tym, że ich mandat im na to nie pozwala. Dobry humor obecnych został podtrzymany.

"Zamach stanu"

Podczas sprawozdania z działalności związku prezes chwalił się nie tylko podpisaniem umowy z UCI na organizację mistrzostw świata w 2019 roku, ale też pozyskaniem sponsorów jak Orlen czy 4F. Nie dodał jednak, że jeszcze w 2017 roku związek ich stracił. Pojawiły się także słowa o takich zasługach jak przemalowanie ciężarówek na odpowiedni kolor czy udogodnienie w postaci restauracji w siedzibie związku.

- Stoję przed wami, czując się fatalnie, ale dużo bardziej bogatszy o doświadczenia. Zupełnie inaczej wyobrażałem sobie funkcjonowanie w związku, a ostatnie trzy miesiące to był koszmar. To jest koszmar i zamach stanu dla całego środowiska - wyznał z mównicy. Dodał także, że dla niego afera obyczajowa, o której mówi się w środowisku, nie istnieje.

Następnie Banaszek odniósł się do kłamliwych jego zdaniem artykułów serwisu WP SportoweFakty i "Przeglądu Sportowego". - Te artykuły z tezą były prawdopodobnie grubo opłacane. Nie zostawimy tego - zapowiedział. Później mówił o ośmiornicy, kurach i jajkach, zaapelował też do ministra sportu. - Panie ministrze, na Boga! Zreflektuj się i pomóż naszej dyscyplinie, bo na to zasługuje. Ta dyscyplina może być sportem numer jeden w przeddzień 100-lecia polskiego kolarstwa i igrzysk olimpijskich w Tokio - zakończył, a jego słowa zostały podsumowane brawami.

Następnie możliwość zabrania głosu otrzymali delegaci. Jeden z nich słusznie zauważył, że przed decyzją o przyszłości prezesa powinni oni otrzymać raport komisji rewizyjnej. Okazało się, że ten zjazd tego nie przewiduje. To był jednak dopiero początek.

"A wy co, nie pijecie"

Co było dalej? Wzajemne oskarżanie się, czytanie prywatnych SMS-ów, pranie osobistych brudów. Słowa "cyrk", "kompromitacja" były używane regularnie. W pewnym momencie zapomniano, po co tak naprawdę wszyscy się w Pruszkowie spotkali. Przypomniał o tym delegat Zdrójka z Olsztyna, który zaapelował, by wobec afery obyczajowej nie wyciągać konsekwencji. "Po co to komu?" - zapytał. W tym momencie nad wyborami powinna zapaść kurtyna, ale że takiej zabrakło, happening trwał nadal.

Przebojem było wystąpienie Tadeusza Mytnika. Były medalista mistrzostw świata przekonywał o potędze polskiego kolarstwa i jego wielkiej historii, i apelował w dynamiczny sposób o rozwagę. - Panie Kwiecień, co pan takiego zrobił dla polskiego kolarstwa? Czy pan zjadł gó... z szosy?! - grzmiał. Jaki zjazd, taki przebój.

ZOBACZ WIDEO Dariusz Banaszek: Chciałem wyczyścić temat. Moi poprzednicy wiedzieli o problemach, ale nic nie zrobili

Ostatecznie raport komisji rewizyjnej został odczytany. Choć z ust Krzysztofa Goldwieja padały kolejne zarzuty poparte faktami i liczbami (oszustwa związane z podatkiem VAT, łamanie prawa o zamówieniach publicznych, oszukiwanie ZUS, alkohol kupowany na konto związku), które miażdżyły wręcz prezesa, niektórych z obecnych na sali niewiele to obchodziło. Wielu z zainteresowanych oddaliło się do tak zwanej strefy bufetu.

Wniosek komisji? Bliski wniosek o upadłość związku. Następnie głos zabrał Banaszek, który po kolei odpowiadał na wcześniejsze pytania. Na zarzuty o m.in. zakupy alkoholu za związkowe pieniądze. - A wy co, nie pijecie?! - grzmiał.

Po ponad czterech godzinach dyskusji, które przyprawiały głównie o litościwy śmiech, doszło do głosowania. Z 69 obecnych delegatów zaledwie 16 zagłosowało za jego odwołaniem. Dariusz Banaszek pozostał na swoim stanowisku.

Nie mam wątpliwości, że w Polskim Związku Kolarskim jest wiele osób, którym zależy na dobru tego sportu. Trudno jednak nie zauważyć, że dla wielu innych najważniejsze jest ich własne dobro.

Kurtyna w dół.

AKTUALIZACJA
Podajemy skład nowego zarządu PZKOl.
Janusz Pożak, Andrzej Domin, Katarzyna Dzięcioł-Białowieżec, Zbigniew Klęk, Przemysław Bednarek, Andrzej Chmurzewski, Artur Szarycz, Robert Radosz.
Pierwszy rezerwowy: Arkadiusz Jałowski.

Czy Dariusz Banaszek powinien pozostać na stanowisku prezesa PZKol?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (22)
  • ZIBI1966 Zgłoś komentarz
    Nie można tej bandy chroniącej zboczeńców i alkoholików po prostu zamknąć !!!.
    • Krzysztof Czerniejewski Zgłoś komentarz
      Leśne dziadki , którzy boją się utraty stanowiska. Szkodzą naszych mistrzów. Tak samo było w podnoszeniu ciężarów. Umarła kolejna federacja . Kto będzie następny? Pozdrawiam
      • siber Zgłoś komentarz
        ""Witold Bańka ostro o zarządzie PZKol. Daje mu kilka dni na dymisję Witold Bańka 28-11 08:25 7 "" To ,że zarząd działa nadal ,to wina ministra Bańki !! Tak się sadził na koniec
        Czytaj całość
        listopada (cytat powyżej ) .Gdyby po tygodniu 07 . 12. rozwiązał zarząd PZKol. ,dziś nie byłoby tej szopki a we związku byłby komisarz !!!!! Panie ministrze dużo pan szczekasz a mało czynisz . Skoro powiedziało się A ,trzeba było zrobić B . Przecież wszyscy wiedzą jak trudno oderwać żłobów od koryta! teraz to tylko rozpier..lić wszystko razem z delegatami . !!
        • Pottermaniack Zgłoś komentarz
          Agata i Czesław Langowie byli za odwołaniem prezesa, co pokazuje, że działaczy znających się na kolarstwie jest w PZKOLu niewiele. Osoba, która doprowadziła do wstrzymania finansowania
          Czytaj całość
          związku przez Ministerstwo Sportu i sponsorów pozostaje na stanowisku, afery zamiatane są pod dywan, na szczęście stresy można odreagować w nowej restauracji w siedzibie organizacji.
          • Stanisław Łęgowski Zgłoś komentarz
            Mam nadzieję ,że min.Bańka spuści im solidne ,,bańki'' i rozgoni towarzystwo wzajemnej adoracji!!
            • prym Zgłoś komentarz
              Wystarczy spojrzeć na tego gościa i wszystko jasne.Panie ministrze,nich Pan odwoła ten dwór nieudaczników,bo z tego sportu już nie będzie.To towarzystwo wzajemnej adoracji i żenady.
              • kol27 Zgłoś komentarz
                Z całym szacunkiem dla autora artykułu, ale akurat z MSiT w dzisiejszym walnym zgromadzeniu brało udział dwóch pracowników ministerstwa, a PZKolarski był o tym fakcie wcześniej
                Czytaj całość
                poinformowany. Tak więc chyba nie do końca "mają to gdzieś". :) A delegaci chyba ponownie nie za bardzo wiedzieli co się wokół nich dzieje i jakie mogą być konsekwencje. No to już wiedzą albo wkrótce się dowiedzą.
                • kol27 Zgłoś komentarz
                  Z całym szacunkiem dla autora artykułu, ale akurat z MSiT w dzisiejszym walnym zgromadzeniu brało udział dwóch pracowników ministerstwa, a PZKolarski był o tym wcześniej poinformowany.
                  Czytaj całość
                  Tak więc nie do końca "mają to gdzieś". A raczej wręcz przeciwnie. :) Delegaci z kolei chyba ponownie nie zdawali sobie sprawy co się wokół nich dzieje i jakie konsekwencje mogą spotkać PZK.
                  • Jacek Romanek Zgłoś komentarz
                    Trzeba olać istniejący związek kolarski i stworzyć nowa organizacje nie obciążoną chłopkami głupkami od molestowania, a oni niech pilnują swoich stołków, aż na nich uschną
                    • Jacek Romanek Zgłoś komentarz
                      Trzeba olać istniejący związek kolarski i stworzyć nowa organizacje nie obciążoną chłopkami głupkami od molestowania, a oni niech pilnują swoich stołków, aż na nich uschną
                      • Jacek Romanek Zgłoś komentarz
                        Trzeba olać istniejący związek kolarski i stworzyć nowa organizacje nie obciążoną chłopkami głupkami od molestowania, a oni niech pilnują swoich stołków, aż na nich uschną
                        • Kaczor_ Zgłoś komentarz
                          Dla mnie osobiście szokiem była wypowiedż Czesława Langa w kontekście tych doniesień na temat molestowania i gwałtów gość obszedł temat w jednym zdaniu mówiąc iż to było kilka lat
                          Czytaj całość
                          temu jakby było to mało istotne....Szok!
                          • Bogdan Nie Zgłoś komentarz
                            DZIWICIE SIĘ to popatrzcie na świnie . Jak dopchają sie do pełnego KORYTA to nie ma siły by odeszly . Przecież to wszystko to kasa, a im związek nie ważny . Czy w kolarskim czy w burdelu
                            Czytaj całość
                            aby być i brać, reszta mało ważna. A jak było w PZPN i z ruszeniem prezesa L.......
                            Zobacz więcej komentarzy (2)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×