KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Pokaz siły obrońcy tytułu na Tour de France! To było szaleństwo. Polakom odcięło prąd

Etapu nie wygrał, ale najważniejszych konkurentów zniszczył. Tadej Pogacar zmierza po drugie z rzędu zwycięstwo w Tour de France. W sobotę był czwarty, a wygrał Belg Teuns. Polacy? Nie odegrali pierwszoplanowych ról.
Szymon Łożyński
Szymon Łożyński
Tadej Pogacar Getty Images / Tim de Waele / Na zdjęciu: Tadej Pogacar

Miała być rzeźnia i była. W piątek było 250 km. Dzień później 100 km mniej, ale znacznie trudniejszych. Kolarze musieli zmierzyć się z pięcioma podjazdami, w tym aż trzema pierwszej kategorii. Z kilometra na kilometr, gdy zmęczenie u kolarzy narastało, emocje rosły. 

Na początku peleton puścił do przodu uciekinierów. Ostatnie podjazdy były jednak na tyle trudne, że był czas na odrobienie ewentualnych strat. Taką właśnie taktykę obrał Tadej Pogacar. Co prawda etapowego triumfu nie dała, ale przyniosła inne, potężne korzyści. Gdy peleton przerzedził się do kilku nazwisk, obrońca tytułu nacisnął mocniej na pedały. Jego ataku nie był w stanie wytrzymać nikt. Próbował przez chwilę Carapaz, ale i on poległ.

Atak Pogacara z peletonu:

Słoweniec nawet się nie oglądał. Mknął do przodu i sprawiał wrażenie, że jedzie po płaskim asfalcie, a nie na kilkuprocentowym wzniesieniu. Odrabiał w mgnieniu oka straty do prowadzących. Tuż przed szczytem na Col de la Colombiere, ostatniej w sobotę premii górskiej pierwszej kategorii, miał już zaledwie 16 sekund straty do prowadzącego Dylana Teunsa. Innych faworytów już zmiażdżył i pozostało mu spróbować powalczyć na zjeździe o etapowe zwycięstwo.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Tak się poprawnie śpiewa hymn narodowy

Belg nie dał się jednak dogonić. Na mokrym po opadach deszczu asfalcie jechał fenomenalnie. Powiększył zdecydowanie przewagę nad Pogacarem. Wygrał ósmy etap Tour de France. Słoweniec ostatecznie dojechał czwarty. Wyprzedziło go jeszcze dwóch innych uczestników ucieczki: Hiszpan Izaguirre i Kanadyjczyk Woods.

Obrońca tytułu wjechał jednak na metę uśmiechnięty od ucha do ucha. Swój główny cel na sobotę zrealizował. Zostawił wszystkich faworytów w tyle i już - po pierwszym tygodniu Wielkiej Pętli - założył żółtą koszulkę lidera. W takiej formie 23-latka chyba nikt nie będzie w stanie pokonać.

A co z Polakami? Po piątkowym etapie, w którym Rafał Majka i Michał Kwiatkowski przyjechali w grupie z faworytami, po cichu liczyliśmy, że w sobotę obaj będą bardzo aktywni. Kwiatkowski był w głównym peletonie jeszcze na przedostatnim podjeździe, utrzymywał tempo najmocniejszych, ale generalnie to nie był ten dzień. W decydującym momencie w sobotę zarówno Kwiatkowski, podobnie jak Majka, nie odegrał pierwszoplanowych ról. Mistrz świata dojechał do mety 87., a brązowy medalista igrzysk 167. Dla zespołu Majki był to jednak świetny dzień, bo ich lider Pogacar został liderem Wielkiej Pętli.

W klasyfikacji generalnej Tour de France Pogacar ma już minutę i 48 sekund przewagi nad wiceliderem Belgiem Wout van Aertem.

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (7)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×