Miami Heat przygotowują się do fazy play-in, do której przystąpią z 10. miejsca w Konferencji Wschodniej. Trener Erik Spoelstra w ostatnim meczu sezonu zasadniczego dał odpocząć swoim liderom. Ale wydawało się, że drużyna z Florydy mimo wszystko odniesie zwycięstwo.
Jeszcze na 8,1 sekundy przed końcem Heat prowadzili u siebie 118:114. Washington Wizards odwrócili jednak losy spotkania w spektakularny sposób. To było prawdziwe szaleństwo.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: "Nie płacz, kochana". Podolski spełnił marzenie młodej fanki
Najpierw Justin Champagnie trafił za trzy, a później po stracie Heat na wysokości zadania stanął debiutujący w NBA Bub Carrington. 19-latek zaatakował kosz, oddał szalony rzut upadając na parkiet i dał drużynie ze stolicy Stanów Zjednoczonych spektakularne zwycięstwo 119:118 równo z końcową syreną.
Wizards, choć zakończyli kampanię 2024/2025 z bilansem 18-64, najgorszym w całej lidze, po ostatnim ligowym meczu mieli swój moment radości.
Dla Czarodziei 28 punktów i 11 zbiórek wywalczył Tristan Vukcevic. Heat na nic zdał się występ życia 24-latka.
Jaime Jaquez zdobył rekordowe w karierze 41 punktów, do których dodał ponadto 10 zbiórek i siedem asyst.
Wynik:
Miami Heat - Washington Wizards 118:119 (28:30, 32:36, 26:28, 32:25)
(Jaquez Jr. 41, Johnson 17, Christopher 17 - Vukcevic 20, Champagnie 27, Jones 20)