Igor Milicić przejął Aris Saloniki Betsson przed dziesięcioma dniami i zaczął tą współpracę od dwóch porażek. Po środowym meczu ze Śląskiem Wrocław będzie mógł jednak chociaż trochę odetchnąć.
Dlaczego trochę? Jego zespół w pełni dominował przez trzy kwarty. Śląsk w Salonikach szybko dostał serię ciosów i długo nie mógł się podnieść. Dopiero w czwartej kwarcie przypuścił huraganowy atak i gospodarze dali się zepchnąć.
ZOBACZ WIDEO: Kołecki zrównał z ziemią freak fighty. "Nie chciałbym przynieść wstydu"
Po pierwszej kwarcie Aris prowadził 21:6, a w drugiej było już nawet 42:16! Śląsk został w blokach startowych i tak naprawdę ruszył dopiero na finiszu. Na ostatnią część wrocławianie wychodzili jednak przegrywając 44:67.
Znakomite ostatnie dziesięć minut w wykonaniu drużyny Ainarsa Bagatskisa meczu odmienić już jednak nie zdołało, bo rywal był za daleko. Śląsk wygrał ostatnią kwartę aż 34:18, ale na nic się to zdało. Finisz ten to jednak kolejny duży materiał dla Milicicia.
Najskuteczniejszym graczem Śląska w Grecji był Issuf Sanon, auto 20 punktów. 14 "oczek" dołożył Kadre Gray, a 9 punktów i 11 zbiórek miał Jakub Urbaniak.
Śląsk po tej przegranej ma bilans 2-4 i zajmuje 9. pozycję w swojej grupie EuroCupu. Kolejny mecz rozegra 11 listopada we Wrocławiu, kiedy to zmierzy się z niemieckim zespołem Veolia Towers Hamburg, który do tej pory w Europie jeszcze nie wygrał (bilans 0-6).
Aris Saloniki - WKS Śląsk Wrocław 85:78 (21:6, 29:24, 17:14, 18:34)
Punkty dla Śląska: Issuf Sanon 20, Kadre Gray 14, Noah Kirkwood 10, Błażej Kulikowski 9, Jakub Urbaniak 9, Stefan Djordjević 6, Błażej Czerniewicz 4, Jared Coleman-Jones 2, Ajdin Penava 2, Tymoteusz Sternicki 2, Aleksander Wiśniewski 0.