Oba cele zrealizowane. Wielki mecz Legii w Lidze Mistrzów

Materiały prasowe / Andrzej Romański / plk.pl / Andrzej Pluta
Materiały prasowe / Andrzej Romański / plk.pl / Andrzej Pluta

Osiem lat polska ekipa czekała na wygraną w europejskich pucharach nad rywalem z Grecji. Udało się to Legii Warszawa, która w Basketball Champions League ograła na wyjeździe Promitheas Patras pewnie, bo 85:72.

Legia do Grecji leciała z dwoma celami: zrewanżować się Promitheas Patras za porażkę 64:68 na Torwarze i odrobić cztery punkty straty ze wspomnianego pojedynku. Misja zakończyła się stuprocentowym powodzeniem.

Mistrzowie Polski kapitalnie weszli w mecz i do samego końca kontrolowali jego wynik. Promitheas nie prowadziło w tym pojedynku nawet przez sekundę, a rekordowo traciło do Legii nawet 24 punkty (56:32 dla Legii w trzeciej kwarcie).

ZOBACZ WIDEO: Kołecki zrównał z ziemią freak fighty. "Nie chciałbym przynieść wstydu"

Promitheas w Warszawie wygrał 68:64. Dla drużyny Heiko Rannuli był to najgorszy ofensywnie mecz w sezonie. Teraz od początku Legia zdominowała wydarzenia na parkiecie - w samej pierwszej kwarcie zdobyła 28 punktów, a już do przerwy miała ich 52.

Z dystansu trafiał jak natchniony Andrzej Pluta, który ostatecznie uzbierał 17 punktów, trafiając pięć trójek. 14 "oczek" i dziewięć zbiórek skompletował Shane Hunter.

Rannula na pewno bardzo zadowolony musi być też z przynajmniej jeszcze jednego zawodnika. To Race Thompson, który po urazie dopiero tak naprawdę wchodzi do gry. W Grecji w 13 minut miał 15 punktów i pięć zbiórek.

Legia rywalizację w Basketball Champions League rozpoczęła od dwóch porażek, a teraz po dwóch wygranych z rzędu zachowała szansę nawet na pierwsze miejsce w grupie. Kluczowy będzie pojedynek z Rytasem Wilno w Warszawie. Odbędzie się on 18 listopada (godz. 18:45).

Promitheas Patras - Legia Warszawa 72:85 (15:28, 17:24, 15:14, 25:19)

Punkty dla Legii: Andrzej Pluta 17, Race Thompson 15, Shane Hunter 14, Jayvon Graves 9, Ben Shungu 9, Carl Ponsar 8, Michał Kolenda 7, Wojciech Tomaszewski 5, Maksymilian Wilczek 1, Ojars Silins 0, Błażej Czapla 0.

Komentarze (0)
Zgłoś nielegalne treści