Były zawodnik NBA Patrick Beverley został w tym tygodniu zatrzymany w Teksasie w Stanach Zjednoczonych pod zarzutem przestępstwa trzeciego stopnia związanego z napaścią. Informacje pochodzą z akt, do których dotarł "The Post".
Beverley trafił do aresztu w hrabstwie Fort Bend, gdzie postawiono mu zarzut dotyczący przemocy w rodzinie. Wpłacił kaucję w wysokości 40 tys. dol. i został zwolniony w piątek wieczorem (14 listopada).
Rzekoma napaść dotyczyła członka rodziny. Szczegóły zdarzenia nie zostały na razie ujawnione. W Teksasie przestępstwo trzeciego stopnia grozi karą od dwóch do 10 lat pozbawienia wolności.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Co oni zrobili! Niesamowity gol w ósmej sekundzie
Beverley zabrał głos w mediach społecznościowych po doniesieniach o zatrzymaniu. "Proszę, nie wierzcie we wszystko, co widzicie w internecie. Mam nadzieję, że wszystko w porządku. Pozdro" - napisał w serwisie X.
Prawniczka byłego gracza, Letitia Quinones-Hollins, przekazała stanowisko w rozmowie z TMZ. "Patrick Beverley nie ma kartoteki karnej. Bardzo troszczy się o swoją młodszą siostrę. W związku z tym, gdy niespodziewanie zastał ją samą w domu z 18-letnim mężczyzną w środku nocy, był zaniepokojony, jak każdy brat martwiący się o siostrę. Jednak nie uważamy, aby to, co wydarzyło się później, przebiegło tak, jak to opisano, i czekamy na możliwość wyjaśnienia sprawy w sądzie" - powiedziała Quinones-Hollins.
W przeszłości Beverley kilkukrotnie mierzył się z sankcjami dyscyplinarnymi w NBA, m.in. za konfrontacje z kibicami i mediami. W 2015 r. zatrzymano go natomiast za niezapłaconą opłatę drogową po kontroli drogowej.
Beverley po raz ostatni grał w NBA w 2024 r., a latem podpisał kontrakt z Hapoel Tel Aviv, występując w Israeli Basketball Premier League i w EuroCup. W lutym rozstał się z klubem i nie dokończył sezonu w Europie. 37-letni obrońca trzykrotnie znalazł się w All-Defensive Teams i grał w NBA w latach 2012–2024.