Zion Williamson doznał urazu przywodziciela prawej strony biodra i będzie wyłączony z gry bezterminowo. Nie wiadomo, kiedy wróci do składu. New Orleans Pelicans potwierdzili, że badania wykazały naciągnięcie drugiego stopnia.
To prawdziwa katastrofa. Kontuzja pojawiła się niedługo po tym, jak Williamson wrócił do gry po ośmiomeczowej absencji spowodowanej naciągnięciem ścięgna udowego.
ZOBACZ WIDEO: Krychowiak w swoim stylu. Sala od razu wybuchła śmiechem
Zawodnik nie wystąpił w niedzielnym spotkaniu z Los Angeles Lakers w ramach zarządzania obciążeniem, a następnie nie znalazł się w raporcie medycznym, dlatego oczekiwano jego gry we wtorek. Tymczasem w obecnym sezonie opuścił już 12 z 22 meczów.
Trener James Borrego przyznał, że sam dowiedział się o problemie dopiero w dniu meczu z Minnesota Timberwolves. - Nie mam dodatkowych informacji o tym, kiedy doznał tego urazu. Sam dowiedziałem się o tym dziś rano. Zleciliśmy dodatkowe badania. Badamy sytuację z godziny na godzinę - komentował Borrego w rozmowie z mediami.
W dziesięciu występach w tym sezonie Williamson notował średnio 22,1 punktu i 5,6 zbiórki. Od wyboru z numerem 1 w drafcie 2019 zagrał jedynie w 45-procentach możliwych spotkań Pelicans, co nieustannie budzi obawy o jego zdrowie i dostępność.
Borrego mimo wzsystko podkreślił zaangażowanie zawodnika i jego determinację, by wrócić do gry. - Nikt nie chce być na boisku bardziej niż Zion. On kocha tę grę i kocha to miasto - przekonywał opiekun Pelikanów, którzy z bilansem 3-19 zamykają tabelę Konferencji Zachodniej.