Jason Collins w latach 2001-2014 nieprzerwanie występował w NBA. Zagrał w 830 meczach, w których zanotował 2621 punktów. Zasłynął również jako pierwszy aktywny otwarcie homoseksualny gracz w historii największej koszykarskiej ligi. Teraz okazuje się, że 47-latek zmaga się z poważną chorobą.
W rozmowie z ESPN poinformował, że mierzy się z jednym z najcięższych nowotworów - glejakiem IV stopnia, który jest nieresekcyjny, a prognoza przeżycia waha się średnio między 11 a 14 miesiącami.
ZOBACZ WIDEO: Zawrzało po ogłoszeniu walki. Wrzosek komentuje ruch KSW i tonuje nastroje
- Obecnie leczę się w klinice w Singapurze, która stosuje celowaną chemioterapię z użyciem EDV, działającą jak koń trojański i dostarczającą ładunek przez barierę krew-mózg prosto do guzów - powiedział Collins. - Nie pozwolę, by ten rak mnie zabił bez dania mu ciężkiej walki -dodał.
Plan obejmuje radioterapię, chemioterapię i immunoterapię będącą w fazie badań. - Celem jest spowalnianie postępu guzów tak długo, by zdążyć przygotować spersonalizowaną immunoterapię i utrzymać mnie w kondycji do jej przyjęcia - wyjaśnił były center Nets.
W sierpniu Collins odczuwał "dziwne objawy", przez które razem z mężem Brunsonem Greenem spóźnili się na lot. Tomografia wykazała poważne zmiany w mózgu. - W ciągu godzin zniknęła moja jasność myślenia, pamięć krótkotrwała i rozumienie - relacjonował.