Finał Pucharu NBA zdecydowanie nie rozczarował. Było dużo emocji i walka do samego końca. Gra toczyła się o duże pieniądze, bo na każdego zawodnika drużyny zwycięskiej czekała nagroda w wysokości 500 tysięcy dolarów.
Długo wydawało się, że to San Antonio Spurs będą cieszyć się ze zwycięstwa w wewnątrzsezonowym turnieju. Jeszcze na finiszu trzeciej kwarty prowadzili 92:81. Ale końcówka w wykonaniu New York Knicks była kapitalna.
ZOBACZ WIDEO: Jak Lewandowski jest traktowany w kadrze? Brzęczek odsłonił kulisy
Nowojorczycy wygrali czwartą kwartę 35:19, a cały mecz finałowy 124:113. Ogugua Anunoby w 40 minut rzucił 28 punktów i był najlepszym graczem Knicks. Jalen Brunson dorzucił 25 oczek, choć trafił tylko 11 na 27 rzutów z gry.
- To wielkie osiągnięcie i będziemy je celebrować - nie ukrywał na gorąco Brunson. - Ale kiedy ten wieczór dobiegnie końca, zamkniemy ten rozdział i będziemy myśleć już o następnych celach - dodawał.
Spurs na nic zdało się 21 punktów Dylana Harpera. Victor Wembanyama, który niedawno dopiero wrócił do gry, z powodu wewnętrznych restrykcji, spędził na boisku 25 minut. Słabo wypadli Stephon Castle (15 punktów, 5/15 z gry), czy Devin Vassell (12 punktów, 4/14 z gry).
Jedyny Polak w lidze, Jeremy Sochan już po raz trzeci z rzędu w ogóle nie pojawił się na parkiecie.
Finał Pucharu NBA nie był liczony do bilansu sezonu zasadniczego.
Wynik:
New York Knicks - San Antonio Spurs 124:113 (28:30, 31:31, 30:33, 35:19)
(Anunoby 28, Brunson 25, Towns 16 - Harper 21, Wembanyama 18, Fox 16)