KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Charles Barkley - wariat z Alabamy cz. V

Ziemowit Ochapski
Ziemowit Ochapski


Charles Barkley od początku swojego pobytu w Filadelfii był bardzo charakternym zawodnikiem, ale z czasem zaczął przekraczać granice dobrego smaku. W kwietniu 1990 roku otrzymał karę 50 tysięcy "zielonych" za wdanie się w bójkę z graczem Detroit Pistons - Billem Laimbeerem. W marcu 1991 roku zwyzywał w szatni trenera Jima Lynama, za co zapłacił 5 tysięcy dolarów grzywny. Dwa tygodnie później plucie w trybuny hali w New Jersey kosztowało go 10 "kawałków". Na początku rozgrywek 1991/92 stwierdził natomiast, iż 76ers trzymają w zespole rezerwowego centra Dave'a Hoppena tylko dlatego, żeby uniknąć posiadania drużyny złożonej wyłącznie z czarnoskórych zawodników. Wielkie kontrowersje wzbudziła również jego autobiografia, spisana przez Roya S. Johnsona. Lider Siedemdziesiątek Szóstek skrytykował w niej wielu kumpli z zespołu oraz właściciela 76ers - Harolda Katza. Sir Charles bronił się później, że został... błędnie zacytowany. Czara goryczy została przelana pod koniec grudnia 1991, gdy niesforny koszykarz został aresztowany w hotelu Hyatt w Milwaukee pod zarzutem pobicia. Po słabym meczu przeciwko Bucks zawodnik udał się do pobliskiego baru, który opuścił około godziny 2:30 nad ranem. Wracając do hotelu od idącego za nim z grupką przyjaciół typka usłyszał nagle: - Hej, Barkley, słyszałem że jesteś najgorszym zawodnikiem w całej NBA! Według zeznań mężczyzny Sir Charles rzucił się na niego z pięściami i uderzył z całej siły w nos. Koszykarz twierdził natomiast, że działał w obronie własnej. Sprawą zajęła się prokuratura, a gracz 76ers opuścił areszt po wpłaceniu kaucji w wysokości 500 dolarów.

Na początku lutego 1992 roku Siedemdziesiątki Szóstki legitymowały się słabym bilansem 23-24. Pomimo tego ich lider zdobył uznanie fanów i znalazł się w pierwsze piątce Wschodu na All-Star Game. To jednak nie nim, czy nawet na Michaelu Jordanie miała być skupiona uwaga publiczności oraz mediów. Nominację do występu otrzymał również przebywający na sportowej emeryturze Magic Johnson. Ewentualny występ zakażonego wirusem HIV gwiazdora wzbudzał wiele kontrowersji, gdyż niektórzy zawodnicy w obawie o własne zdrowie nie chcieli przebywać z nim na parkiecie. - Zastanawiałem się czy nie chwycić za słuchawkę, zadzwonić do Magica i powiedzieć mu, że nie powinien grać w tym meczu - mówił Barkley. - Ale to jego decyzja. Dla mnie udział w Meczu Gwiazd to nagroda za świetną postawę w pierwszej części sezonu. Gracze tacy jak Dikembe Mutombo, Jeff Hornacek czy Dan Majerle po raz pierwszy zostali nominowani, a teraz będą w cieniu tego wszystkiego. To trochę niesprawiedliwe, ale jestem w stanie to zrozumieć. Media robią to, co zwykle. Mają newsa i starają się wycisnąć go jak cytrynę. Pytanie czy Magic powinien grać to jedno z tych, na które nie ma dobrej odpowiedzi. On zrobi po prostu to, co uważa za słuszne. Nie sądzę, żeby jeden mecz miał zły wpływ na jego zdrowie. Johnson dużo biegał i ćwiczył na siłowni. Starał się uświadamiać ludzi w temacie AIDS, ale to początkowo nie przynosiło efektów. Powstała jedynie kłótnia o to, czy powinien grać, czy nie. Usłyszał na swój temat wiele negatywnych opinii. Byli koledzy z drużyny, A.C. Green i Bryon Scott, zwrócili się przeciwko niemu. - Magic tego nie potrzebuje i uważam, że na to nie zasłużył - dodał Sir Charles. Johnson ostatecznie wystąpił w All-Star Game 1992. Zachód rozgromił Wschód 153:113, a on uzbierał 29 punktów, 9 asyst oraz 5 zbiórek, dzięki czemu otrzymał statuetkę MVP spotkania. Barkley z 12 "oczkami" i 9 zebranymi piłkami mógł jedynie bić brawo starszemu koledze.

Kampanię 1991/92 Siedemdziesiątki Szóstki zakończyły na minusie, notując słaby bilans 35-47. O play-off's mogły tylko pomarzyć. Sir Charles był niekwestionowanym liderem teamu z Pensylwanii w punktach (23,1) oraz zbiórkach (11,1), dzięki czemu znalazł się w drugiej piątce NBA. Drużyna jednak przegrywała, a on sam zaczął sprawiać coraz więcej problemów i zachowywać się tak, jakby nie chciał już dłużej być częścią ekipy 76ers. W związku z zaistniałymi okolicznościami w połowie czerwca 1992 roku został oddany do Phoenix Suns w zamian za Tima Perry'ego, Jeffa Hornacka oraz Andrew Langa. - Pewnie, że chciałbym mieć w drużynie Charlesa Barkleya, jeśli atmosfera w zespole byłaby w porządku - komentował Doug Moe, nowy szkoleniowiec Siedemdziesiątek Szóstek. - Jeszcze kilka lat temu sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Barkley był inny. Doszliśmy do pewnych wniosków i uznaliśmy, że Charles był nieszczęśliwy w Filadelfii.

Właściciel 76ers, Harold Katz, uważał iż pozbycie się Barkleya tchnie w jego drużynę nowego ducha: - Wiele problemów przyczyniło się do tego, że w minionym sezonie wygraliśmy zaledwie 35 spotkań. Zawodnicy powinni lubić się nawzajem i chcieć razem pracować. U nas tego brakowało. Z gwiazdorem Barkleyem w składzie odnieśliśmy tylko 35 zwycięstw i nie mam wątpliwości, że w najbliższych rozgrywkach będzie lepiej.

fot. Steve Lipofsky - Basketballphoto.com fot. Steve Lipofsky - Basketballphoto.com
Sir Charles w zespole Philadelphii 76ers spędził osiem sezonów i pomimo braku tytułu mistrzowskiego zapracował sobie przez ten czas na status legendy. Fani ekipy ze stanu Pensylwania oprócz jego widocznej nadwagi zapamiętali również niesamowitą skoczność oraz skuteczność z niemal każdego miejsca na boisku. Zwany "Wielką Górą Zbiórek" koszykarz odchodził z teamu Siedemdziesiątek Szóstek będąc w czołówce najlepiej punktujących, zbierających oraz asystujących graczy w historii organizacji. Do kosza trafiał z genialną skutecznością 57 procent. - To dla mnie bardzo trudna chwila - powiedział na odchodne. - Nie wiem nawet, czy jestem szczęśliwy, smutny, czy może jest mi to obojętne. Taki jest biznes. Zawsze podobało mi się w Filadelfii. Fani traktowali mnie z szacunkiem. Ludźmi, którzy mnie nie lubili, w ogóle się nie przejmuję.

Koniec części piątej. Kolejna już w najbliższy piątek.

Specjalne podziękowania dla Steve'a Lipofsky'ego, oficjalnego fotografa Boston Celtics w latach 1981-2003 oraz twórcy serwisu Basketballphoto.com, za udostępnienie zdjęć wykorzystanych w artykule.

Bibliografia: Philadelphia Daily News, The Philadelphia Inquirer, Charles Barkley - I May Be Wrong but I Doubt It, basketball-reference.com.

Poprzednie części:
Charles Barkley - wariat z Alabamy cz. I
Charles Barkley - wariat z Alabamy cz. II
Charles Barkley - wariat z Alabamy cz. III
Charles Barkley - wariat z Alabamy cz. IV

Jesteśmy na Facebooku. Dołącz do nas!

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (5)
  • ___15___ Zgłoś komentarz
    dzięki ziemo jak zwykle.przez ciebie prawie wydłubałem synkowi oko,bo jednocześnie dawałem mu jajo i czytałem powyższe. mogę powiedzieć: lektura na dwa jaja haha przeczytałeś "moje"
    Czytaj całość
    pod poprzednią częścią? coś tam doskrobałem po awarii rutera. pamiętam jak zdziczałem gdy dowiedziałem się,że czesio przechodzi do mojej słonecznej drużyny! niezapomniane wakacje 1993! graliśmy wtedy z kumplami na amidze z rozszerzeniem pamięci do 1 mb !!! tak mega !!! gierka nazywała się "cinemaware - tv sport basketball". na dwie dyskietki, co to był za czad!! nawet teraz był sobie w nią popykał :-) ech ten wariat z alabamy. miał swoje za uszami,ale od razu go pokochałem. nie lubię monotonii typu juuuuuta,uwielbiam pozytywnych wariatów. od następnego odcinka zacznie się słoneczne granie!! p.s. tylko nie rozpisuj się za dużo o felernym rzucie paxssona,bo ... sen mi to spędza z powiek. co by było gdyby... siódmy mecz by był... pozdro
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×