WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis
)

Dla kogo 69. sezon NBA okaże się przełomowy?

Przedstawiamy graczy, dla których zbliżający się 69. sezon najlepszej ligi świata może być przełomowym w dalszej karierze.
Mateusz Zborowski
Mateusz Zborowski
Faried ma wszystko by stać się jednym z najlepszych skrzydłowych w NBA

Kenneth Faried - Denver Nuggets
Średnie z ostatniego sezonu: 13,7 punktu i 8,6 zbiórki
"Manimal" ma idealne warunki do tego, aby rozwijać swój nieprzeciętny potencjał. Mimo, że Denver są zespołem ukierunkowanym na atak to trener Brian Shaw chce, by stali się drużyną, której znakiem firmowym będzie defensywa. W takich warunkach najlepiej czuje się Faried. W tym roku osiągnął swój największy sukces zdobywając złoto na MŚ w Hiszpanii, a jego znakomita postawa zaowocowała nominacją do najlepszej piątki turnieju. Czas żeby skrzydłowy Nuggets stał się liderem swojej ekipy, którą poprowadzi co najmniej do fazy play-off na Zachodzie gdzie konkurencja w tym sezonie jest bardzo duża.

Dla, którego z zawodników będzie to przełomowy sezon?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
inf. własna
Zgłoś błąd

Komentarze (4):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Mudd 0
    Rzeczywiście, zagalopowałem się z tym półfinałem konferencji, już II runda play-offów byłaby wielką niespodzianką i zyskałaby Davisowi takie samo uznanie. Podobnie podniesienie umiejętności do poziomu porównywalnego do "Bronka" czy Duranta to okolice szczytu, a nie przełom. :)
    jaet Ciekawe spojrzenie, tak na marginesie Thompson był moim drugim wyborem. Nie zgodzę się tylko co do jednego, moim zdaniem podniosłeś Davisowi i Pelikanom poprzeczkę zdecydowanie zbyt wysoko. Dla mnie ich udział w playoffs na Zachodzie będzie już dużym sukcesem, a ew. awans do II rundy sensacją. Thompson z kolei ma wokół siebie lepszą drużynę i będzie mu łatwiej.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • jaet 0
    Ciekawe spojrzenie, tak na marginesie Thompson był moim drugim wyborem. Nie zgodzę się tylko co do jednego, moim zdaniem podniosłeś Davisowi i Pelikanom poprzeczkę zdecydowanie zbyt wysoko. Dla mnie ich udział w playoffs na Zachodzie będzie już dużym sukcesem, a ew. awans do II rundy sensacją. Thompson z kolei ma wokół siebie lepszą drużynę i będzie mu łatwiej.
    Mudd Hmm, Davis to kolejne wyjątkowe (bo "cudowne" to chyba tutaj mimo wszystko za duże słowo) dziecko amerykańskiej koszykówki, znane tam bardzo dobrze od czasów szkoły średniej, pierwszy numer draftu, gość który był na olimpiadzie w Londynie zanim zdążył rozegrać choćby jeden mecz w NBA, najważniejszy gracz "Pelikanów", ich "franchise player", mający za sobą dwa bardzo dobre indywidualnie i do tego równe sezony. Dla niego przełomem byłoby podniesienie swoich umiejętności do poziomu zaledwie kilku z największych gwiazd (Durant, L. James; na co - jeśli już - wydaje mi się trzeba będzie poczekać jeszcze kilka lat, a nie sezon, dwa) albo poprowadzenie swojej drużyny do jakiegoś niesamowitego wyniku (jak co najmniej finał konferencji), a na ostatnie ma maluśienkie szanse biorąc pod uwagę skład i możliwości swojej drużyny. W każdym razie musiałoby być to naprawdę coś wyjątkowego, dla niego poprzeczka oczekiwań zawieszona jest wyżej niż dla Farieda, Leonarda, Butlera czy Bennetta. Dla mnie takim zawodnikiem jest zdecydowanie Klay Thompson - gość, który zrobił postępy i grał coraz lepiej w każdym ze swoich sezonów w lidze. Jak widziałem we fragmentach z meczów przedsezonowych (mniej) i spotkań na mistrzostwach świata (więcej), bardzo poprawił się w obronie i jest tam trudny do przejścia, a w ataku oprócz ułożonej ręki i naparzania "catch&shoot" znacznie poprawił grę z piłką, wypracowywanie sobie sytuacji do rzutu i wjazdy pod kosz. Naprawdę potrafi wiele. Do tego, co bardzo ważne, jego pewność siebie na parkiecie i podejście do gry poszły wyraźnie w górę - gość ma dużą wiarę w swoje umiejętności, chce być cały czas "pod grą" i decFariedaydować o jej przebiegu, a nie być niejako schowanym za plecami Curry'ego. To wszystko oznacza, że wszedł na kolejny, wyższy poziom koszykarski. Wydaje mi się, że będzie to sezon w którym wyjdzie z cienia Stephona i mówiąc "Warriors"/"Slash Brothers" pierwsza myśl będzie co najmniej miała postać "Curry i Thompson" albo i nawet "Thompson i Curry", a nie "Curry i ten drugi, młodszy". Statystycznie jak to będzie wyglądało, nie wiem, podejrzewam, że będzie "kręcił się" w okolicach średniej 20. punktów na mecz. Spodziewam się pierwszego występu Thompsona w Meczu Gwiazd, "Wojownicy" też powinni zaliczyć udany sezon. Do tego, co ważne, po tym sezonie, zdaje mi się, Klay zostanie niezastrzeżonym wolnym agentem (a więc to jest jego "contract year" - wielki bodziec do dołożenia wszelkich starań aby ten sezon był przełomowym!) i następnego lata niejeden zespół zaproponuje mu furę siana.
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Mudd 0
    Hmm, Davis to kolejne wyjątkowe (bo "cudowne" to chyba tutaj mimo wszystko za duże słowo) dziecko amerykańskiej koszykówki, znane tam bardzo dobrze od czasów szkoły średniej, pierwszy numer draftu, gość który był na olimpiadzie w Londynie zanim zdążył rozegrać choćby jeden mecz w NBA, najważniejszy gracz "Pelikanów", ich "franchise player", mający za sobą dwa bardzo dobre indywidualnie i do tego równe sezony. Dla niego przełomem byłoby podniesienie swoich umiejętności do poziomu zaledwie kilku z największych gwiazd (Durant, L. James; na co - jeśli już - wydaje mi się trzeba będzie poczekać jeszcze kilka lat, a nie sezon, dwa) albo poprowadzenie swojej drużyny do jakiegoś niesamowitego wyniku (jak co najmniej finał konferencji), a na ostatnie ma maluśienkie szanse biorąc pod uwagę skład i możliwości swojej drużyny. W każdym razie musiałoby być to naprawdę coś wyjątkowego, dla niego poprzeczka oczekiwań zawieszona jest wyżej niż dla Farieda, Leonarda, Butlera czy Bennetta.
    Dla mnie takim zawodnikiem jest zdecydowanie Klay Thompson - gość, który zrobił postępy i grał coraz lepiej w każdym ze swoich sezonów w lidze. Jak widziałem we fragmentach z meczów przedsezonowych (mniej) i spotkań na mistrzostwach świata (więcej), bardzo poprawił się w obronie i jest tam trudny do przejścia, a w ataku oprócz ułożonej ręki i naparzania "catch&shoot" znacznie poprawił grę z piłką, wypracowywanie sobie sytuacji do rzutu i wjazdy pod kosz. Naprawdę potrafi wiele. Do tego, co bardzo ważne, jego pewność siebie na parkiecie i podejście do gry poszły wyraźnie w górę - gość ma dużą wiarę w swoje umiejętności, chce być cały czas "pod grą" i decFariedaydować o jej przebiegu, a nie być niejako schowanym za plecami Curry'ego. To wszystko oznacza, że wszedł na kolejny, wyższy poziom koszykarski. Wydaje mi się, że będzie to sezon w którym wyjdzie z cienia Stephona i mówiąc "Warriors"/"Slash Brothers" pierwsza myśl będzie co najmniej miała postać "Curry i Thompson" albo i nawet "Thompson i Curry", a nie "Curry i ten drugi, młodszy". Statystycznie jak to będzie wyglądało, nie wiem, podejrzewam, że będzie "kręcił się" w okolicach średniej 20. punktów na mecz. Spodziewam się pierwszego występu Thompsona w Meczu Gwiazd, "Wojownicy" też powinni zaliczyć udany sezon. Do tego, co ważne, po tym sezonie, zdaje mi się, Klay zostanie niezastrzeżonym wolnym agentem (a więc to jest jego "contract year" - wielki bodziec do dołożenia wszelkich starań aby ten sezon był przełomowym!) i następnego lata niejeden zespół zaproponuje mu furę siana.
    jaet O czym Wy piszecie, Westbrook, Rondo, CP3, Irving ??? To gracze AS i nikt im tego już nie zabierze. Wymienieni aspirują dopiero do takiego miana, bo nawet choć Davis zagrał w ASG, to tylko dlatego, że innych wyeliminowały kontuzje. Dobre zestawienie, moim zdaniem najbardziej zabłyszczy Davis, zresztą już zaczął.
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (4)
Pokaż więcej komentarzy (4)
Pokaż więcej komentarzy (4)