WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Damian Lillard wyeliminował Thunder! Wielki rzut za trzy równo z syreną!

Portland Trail Blazers pokonali Oklahomę City Thunder 4-1. Bohaterem piątego meczu został Damian Lillard, który trafił niewiarygodny rzut na zwycięstwo (118:115) z ponad 11 metrów!
Patryk Pankowiak
Patryk Pankowiak
Getty Images / Steve Dykes / Na zdjęciu: Damian Lillard (w środku)

Co za historia! Co za mecz! Co za rzut! Damian Lillard trafieniem za trzy równo z końcową syreną zapewnił Portland Trail Blazers spektakularne zwycięstwo. To jest cenne tym bardziej, iż kończy sezon dwóch wielkich zawodników: Russella Westbrooka i Paula George'a. Trail Blazers pokonali Oklahomę City Thunder 4-1.

Paul George mówił przed meczem, że jeśli ktoś jest w stanie wrócić z wyniku 1-3, są to właśnie jego Thunder. I faktycznie, "Grzmot" prowadził nawet 105:90 i wydawało się, że mecz w Oklahoma City jest dla Trail Blazers nieunikniony. Ale oni nie traktowali tego w takich kategoriach, dopóki trwało spotkanie numer pięć, ich myśli były tylko i wyłącznie na parkiecie hali Moda Center. Trener Terry Stotts prosił o przerwy i to przynosiło efekty. Jego podopieczni odrabiali straty, aż w końcu wyrównali po celnym rzucie C.J. McColluma. Paul George szybko odpowiedział trafieniem z półdystansu 39 sekund przed końcem i to znów Thunder mieli 115:113. To, co stało się później, na stałe zapisze się w historii play offów NBA.

Damian Lillard błyskawicznie wyrównał stan meczu, Russell Westbrook wbijał się pod kosz, ale jego próba okazała się nieskuteczna. Lillard miał piłkę i naprzeciwko siebie George’a, świetnego obrońcę. Cierpliwie czekał do samego końca, aż skończy się czas. To 17 sekund trwało niczym kilka dobrych minut. Lider PTB w końcu zdecydował się na rzut z ponad 11 metrów. George wyskoczył, ile sił w nogach, ale nie dał rady sięgnąć piłki. Ta wpadła do kosza, a kibice zgromadzeni w hali eksplodowali z radości. Trail Blazers triumfowali 118:115 i awansowali do drugiej rundy, gdzie ich przeciwnikiem będzie ktoś z pary Denver Nuggets lub San Antonio Spurs.

Lillard zdobył w całym meczu 50 punktów - to nowy play offowy rekord drużyny ze stanu Oregon. Wykorzystał 17 na 33 oddane próby z gry, w tym 10 na 18 za trzy, dodał też siedem zbiórek i sześć asyst. 28-latek w 2014 roku podobnym trafieniem wyeliminował z posezonowych zmagań Houston Rockets. Teraz powtórzył spektakularny wyczyn. 

Dla Thunder 29 "oczek", 11 zebranych piłek i 14 kluczowych podań miał Russell Westbrook. Paul George zaliczył 36 punktów, trafiając 14 na 20 rzutów. Co ciekawe, Westbrook i Lillard spędzili na parkiecie po 45 minut. Jeśli ktoś spyta, dlaczego kocha się koszykówkę, ten mecz posłuży za idealne wyjaśnienie. 

San Antonio Spurs prowadzili w serii 2-1, ale Denver Nuggets tylko to dodatkowo zmobilizowało. 117:103 w meczu numer cztery, teraz 108:90. Drużyna z Kolorado triumfowała we wtorek i musi wykonać jeszcze tylko jeden krok, aby awansować do następnego etapu. Kluczowa dla losów spotkania okazała się trzecia kwarta, którą wygrali 32:21.

ZOBACZ WIDEO "Druga połowa". Kosmiczny mecz w Lidze Mistrzów i kontrowersje przy użyciu VAR-u?

Teksańczycy popełnili zaledwie siedem strat, ale trafili też tylko siedem rzutów za trzy. Gospodarze dwa razy tyle, bo umieścili w koszu 14 na 33 oddane rzuty zza łuku. Sam Jamal Murray trafił cztery, a Gary Harris trzy. Murray miał 23 punkty, Will Barton dodał z ławki 17 "oczek", a wszechstronny Nikola Jokić zapisał przy swoim nazwisku 16 punktów, 11 zbiórek i osiem asyst.

- Jest świetnym zawodnikiem. Chodzi mi o to, że każdy świetny zawodnik jest wyzwaniem. On ma w swoim arsenale po trochę wszystkiego i wykorzystuje tę umiejętności. Wykonuje dla nich wielką robotę, ma wysokie koszykarskie IQ - opisywał Jokicia z szacunkiem trener Gregg Popovich. Dla San Antonio Spurs mecz na własnym parkiecie i walka o przetrwanie. Denver Nuggets 26 kwietnia będą mogli wywalczyć sobie awans do drugiej rundy. 

Czytaj także: Śmigus-dyngus w amerykańskiej telewizji. Legendy NBA uczciły polską tradycję (wideo)

Była wpadka na otwarcie przed własnymi kibicami, ale następnie pełna kontrola i dominacja. Toronto Raptors nie zawiedli oczekiwań i awansowali do drugiej rundy play offów. Odprawili Orlando Magic w stosunku 4-1, wygrywając piąte spotkanie 115:96. Kawhi Leonard był wręcz perfekcyjny, w 32 minuty trafił 8 na 11 rzutów z pola, w tym pięć na pięć za trzy, a także wszystkie sześć osobistych. Skrzydłowy miał 27 punktów oraz siedem zbiórek, a kiedy przebywał na parkiecie, jego drużyna była o 38 "oczek" lepsza od przeciwników.

Gospodarze z Kanady prowadzili od początku do końca spotkania, a więc trener Nick Nurse nie musiał nawet eksploatować swoich liderów. Świetny Pascal Siakam dodał 24 punkty, a Kyle Lowry uzbierał 14 "oczek" i dziewięć asyst. Jak się okazało, Orlando z powodzeniem przeciwstawili się Toronto tylko w pierwszym meczu. Cztery następne padły łupem "Dinozaurów". 

- Zrozumieliśmy, co zrobiliśmy źle i dokonaliśmy korekt. Byliśmy zbyt miękcy, ale wszyscy szybko ustaliliśmy sobie, o co walczymy w tym sezonie i że to nie może się powtórzyć. Dostaliśmy tego, czego potrzebowaliśmy - komentował dla ESPN Kyle Lowry.

Drużyna z Kanady czwarty rok z rzędu przeszła pierwszą rundę. Teraz czas, aby zrobić kolejny krok. To na pewno nie będzie łatwem, bo ich przeciwnikami w walce o finał Konferencji Wschodniej zostali Philadelphia 76ers. - To powinna być świetna seria. Oczywiście, to zespół, który ma u siebie wielu mocnych fizycznie zawodników i wysoki skład. Zaczynają od razu z Joelem Embiidem w roli centra - zapowiada dla ESPN trener Nurse.

"Szóstki" wywalczyły sobie awans pokonaniem Brooklyn Nets. Podobnie do Raptors, ich rywalizacja także zakończyła się wynikiem 4-1. Bardzo dobra postawa na otwarcie (32:15), a następnie równie solidna druga kwarta (28:16) pozwoliła im szybko przejąć inicjatywę. Filadelfia prowadziła do przerwy 60:31, a dla nowojorczyków było to niczym wyrok. Goście nie zdołali odrobić strat, nie zdołali nawet zbliżyć się do przeciwników. 

Trudno się dziwić, kiedy ich najlepszy zawodnik trafia tylko 3 na 16 oddanych rzutów. D'Angelo Russell miał fatalne osiem punktów, Jarrett Allen także. Jared Dudley nie trafił ani razu. Rondae Hollis-Jefferson próbował ratować sytuację z 21 punktami na koncie, ale na niewiele się to zdało. Rezerwowy rozgrywający, Shabazz Napier w 16 minut zanotował 11 "oczek" i 10 asyst. Dla Brooklyn Nets skończył się wspaniały sezon, w którym i tak zaskoczyli wszystkich. 

Dla 76ers była to tylko rozgrzewka, najważniejsze mecze przed nimi. Joel Embiid nie ukrywa swoich zamiarów. - Uważamy, że możemy wygrać wszystko - zapowiada walkę o mistrzowski tytuł Kameruńczyk w rozmowie z dziennikarzami. Środkowy we wtorek zdobył 23 punkty, zebrał 13 piłek i był motorem napędowym zespołu. Ben Simmons dodał 13 "oczek", drużyna z Filadelfii oddała aż 100 rzutów, z których trafiła 51.

Czytaj także: NBA playoffs: najbardziej wyrównana seria wchodzi w decydujący etap. Piąty mecz może zadecydować

Wyniki:

Toronto Raptors - Orlando Magic 115:96 (35:19, 32:28, 32:23, 16:26)
(Leonard 27, Siakam 24, Lowry 14 - Augustin 15, Iwundu 12, Ros 12, Gordon 11)

Stan serii: 4-1 dla Raptors

Philadelphia 76ers - Brooklyn Nets 122:100 (32:15, 28:16, 35:33, 27:36)
(Embiid 23, Simmons 13, Harris 12 - Hollis-Jefferson 21, LeVert 18, Kurucs 14)

Stan serii: 4-1 dla 76ers

Denver Nuggets - San Antonio Spurs 108:90 (26:19, 27:23, 32:21, 23:27)
(Murray 23, Barton 17, Jokic 16 - Aldridge 17, DeRozan 17, Poeltl 12, White 12)

Stan serii: 3-2 dla Nuggets

Portland Trail Blazers - Oklahoma City Thunder 118:115 (29:37, 32:23, 27:30, 30:25)
(Lillard 50, Harkless 17, McCollum 17, Kanter 13 - George 36, Westbrook 29, Schroder 17)

Stan serii: 4-1 dla Trail Blazers

Kto wygra serię Raptors - 76ers?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (3):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Katon el Gordo 0
    OKC tak dłużej nie pociągnie. Szalejący, wszechstronny Westbrook, niemogący powrócić do dawnej klasy po złamaniu nogi George czy twardy jak skała ale monotematyczny Adams to za mało na więcej niż pierwsza runda play-off. Dla takiego gracza jak Westbrook niezbędne są zmiany (albo wzmocnienie składu, albo zmiana klubu). Inaczej na zakończenie kariery będzie mógł jedynie powiedzieć, że jego największymi osiągnięciami w NBA była gra w finałach sezonu 2011/12 czy tytuł MVP za sezon 2016/17.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Czesio1 0
    Faktycznie wyraźne postacie wymieniasz: "Dreksler, Chornasek, O'Nil, Berkeley". Pewnie tak samo zarywałeś dla nich noce jak masz pojęcie jak się oni naprawdę nazywają.
    RaVi Wiesz ja np nie twierdzę że nie są ciekawe mecze ale w porównaniu z czasami Jordana NBA sporo straciła. Nie ma poprostu tak kolorowych i wyraźnych postaci co kiedyś. Kiedyś prawie każdy zespół miał w składzie olbrzymią gwiazdę dla której warto było zażywać noce. Wystarczy wymienić Jordan Pipen Rodman Peyton Dlekser Berkeley Malone Stokton Chornasek O'Nil Garnet itd a teraz hmm paru graczy z czego cześć promowana na siłę
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • STARRAD 0
    Lillard wywalił OKC , mojego faworyta z PO... fuc...
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×