Kokpit Kibice

NBA. Gwiazdy spotkały się w Hollywood. Kawhi Leonard miał ostatnie słowo! Clippers pokonali Rockets

Los Angeles Clippers podejmowali Houston Rockets i zgodnie z przewidywaniami to spotkanie dostarczyło wielu wrażeń. Triumfowali gospodarze (122:119), którzy zanotowali świetny finisz
Patryk Pankowiak
Patryk Pankowiak
Kawhi Leonard oddający rzut Getty Images / Sean M. Haffey / Na zdjęciu: Kawhi Leonard oddający rzut

To miał być hit i faktycznie tak było. James Harden popisał się niesamowitym trafieniem trzy punkty z faulem i chociaż przestrzelił dodatkowy rzut wolny, Houston Rockets prowadzili 113:109. Było też 117:112, bo skuteczne próby dodali Clint Capela i P.J. Tucker. Trener Doc Rivers poprosił o time-out, a jego Los Angeles Clippers mieli minutę, aby odwrócić losy spotkania. Wydawało się, że będzie o to niezwykle ciężko. 

Wypełniona w całości hala Staples Center zamarła w niepewność, ale Paul George i Lou Williams szybko przywrócili uśmiech na twarze swoich kibiców. Gospodarze trafili dwa razy zza łuku z rzędu i prowadzili 118:117 na 31 sekund przed końcem. Wtedy znów przypomniał o sobie Harden, który w swoim stylu wymusił faul i wykorzystał dwa wolne (119:118). Przewinił wtedy Kawhi Leonard, ale to on miał powiedzieć ostatnie słowo. 

MVP ostatnich Finałów znów udowodnił, że presja to obce mu słowo. Leonard, kryty przez P.J. Tucker trafił z półdystansu i doprowadził do stanu 120:119. Obrońca nie miał żadnych szans, to było markowe zagranie dwukrotnego mistrza NBA. Mike D'Antoni nie przerwał meczu i niewiele 16 sekund przed końcem dał swoim zawodnikom improwizować. 

ZOBACZ WIDEO Martin Schmitt dostał pytanie od Adama Małysza. Odpowiedź była natychmiastowa

Los Angeles Clippers szybko podwoili Jamesa Hardena, a piłka trafiła w ręce Russella Westbrooka. 31-latek był niepilnowany, ale jego 23-procent skuteczności za trzy w aktualnym sezonie znalazło potwierdzenie w tym ostatnim rzucie. Westbrook spudłował niespełna cztery sekundy przed końcem, a Paul George dwoma wolnymi ustalił wynik spotkania na 122:119. 

Kawhi Leonard zanotował 24 punkty, a 26 miał ich z ławki rezerwowych niezawodny Lou Williams. Clippers triumfowali dziesiąty raz przed własnymi kibicami w 11 dotychczasowym występie. Ich aktualny bilans, to 11-5 - dokładnie taki sam, jak Houston.

Drużyna z Hollywood zrewanżowała się Rockets za porażkę w ich pierwszym bezpośrednim starciu, ale wtedy nieobecny był rehabilitujący się George. Skrzydłowy w piątek miał problemy z trafianiem (4/15 z gry, 3/10 za trzy), ale w sumie zdobył cenne 19 punktów, osiem zbiórek i siedem asyst.

James Harden, odcinany przez rywali oddał tylko 16 rzutów, ale trafił z nich dziewięć, w tym 5 na 11 zza łuku. Leworęczny MVP z 2018 roku dodał 14 na 18 celnych wolnych, co dało mu w sumie 37 punktów. "Brodacz" miał także osiem zbiórek oraz 12 asyst. Clint Capela zapisał przy swoim nazwisku 17 "oczek" i zebrał 19 piłek.

Zawiódł Russell Westbrook i nie chodzi tylko o ostatni chybiony rzut. Popełnił on sześć na 15 strat drużyny, a ponadto wykorzystał tylko 9 na 22 oddane próby z pola, w tym 1 na 7 zza łuku. Dla Houston to piąta w sumie, a czwarta porażka w meczu wyjazdowym. 

Luka Doncić znów czarował, a jego Dallas Mavericks rozbili Cleveland Cavaliers 143:101 i odnieśli czwarty sukces z rzędu. 20-latek w 28 minut zapisał przy swoim nazwisku 30 punktów, siedem zbiórek oraz 14 asyst. Trzeba przyznać, że to całkiem niezły dorobek. Słoweniec zaimponował Dirkowi Nowitzkiemu, który w towarzystwie właściciela klubu, Marka Cubana oglądał w pierwszym rzędzie piątkowe spotkanie.

Philadelphia 76ers zachowali status niepokonanych na własnym parkiecie (6-0), bo odprawili San Antonio Spurs w stosunku 115:104. DeMar DeRozan starał się ze wszystkich sił, ale jego 29 "oczek" na niewiele się zdało, bo po drugiej stronie było sześciu zawodników, którzy zdobyli 10 lub więcej punktów. Przewodził tej grupie Tobias Harris (26), a Ben Simmons miał triple-double: 10 "oczek", 10 zbiórek i 13 asyst. Dla Spurs i trenera Gregga Popovicha to już ósma porażka z rzędu.

Ciekawie było też z udziałem drugiego zespołu z Miasta Aniołów. Mowa o "Jeziorowcach". Frank Vogel powiedział mu w trakcie meczu, że ma przestać się wahać. Anthony Davis zastosował się do tych słów i 24 ze swoich 33 punktów zdobył w drugiej połowie starcia z Oklahoma City Thunder, dzięki czemu jego Los Angeles Lakers pokonali rywali 130:127. Skrzydłowy trafił m.in. istotny rzut za trzy z faulem i wyprowadził drużynę z Hollywood na prowadzenie 126:121 w końcówce spotkania.

- Kiedy zbyt dużo się zastanawiam często przestrzelam rzuty. Gdy się nie waham wydaje mi się, że wszystko funkcjonuje po prostu lepiej i jest bardziej naturalne - komentował Anthony Davis, który zanotował także 11 zbiórek i siedem asyst. LeBron James dodał 23 punkty oraz miał 14 kluczowych podań, a dla purpurowo-złotych jest to drugi triumf nad Thunder w przeciągu trzech dni. 

Czytaj także: Gwiazda Orlando Magic z poważnym urazem kostki. Nikola Vucević wypada z gry
Czytaj także: Defensywa dała zwycięstwo. Polski Cukier Toruń zatrzymał lidera PGE Spójni Stargard

Wyniki:

Detroit Pistons - Atlanta Hawks 128:103 (33:23, 43:34, 31:27, 21:19)
(Griffin 24, Drummond 23, Brown 14 - Bembry 22, Hunter 18, Parker 14)

Washington Wizards - Charlotte Hornets 125:118 (33:34, 29:34, 28:28, 35:22)
(Beal 30, Bryant 21, Bertans 20 - Bridges 31, Rozier 19, Graham 19, Monk 19)

Brooklyn Nets - Sacramento Kings 116:97 (26:23, 30:26, 30:21, 30:27)
(Dinwiddie 23, Harris 22, Temple 18 - Barnes 18, Hield 16, James 14)

Philadelphia 76ers - San Antonio Spurs 115:104 (29:22, 30:30, 28:28, 28:24)
(Harris 26, Embiid 21, Horford 18 - DeRozan 29, Gay 22, Aldridge 17)

Chicago Bulls - Miami Heat 108:116 (16:34, 27:33, 24:18, 41:31)
(LaVine 15, Young 12, White 12, Harrison 10, Arcidiacono 10 - Butler 27, Nunn 21, Dragic 16, Adebayo 16)

Oklahoma City Thunder - Los Angeles Lakers 127:130 (33:34, 34:32, 36:40, 24:24)
(Gilgeous-Alexander 24, Adams 22, Paul 18 - Davis 33, James 23, Caldwell-Pope 17)

Dallas Mavericks - Cleveland Cavaliers 143:101 (29:26, 37:16, 45:29, 32:30)
(Doncic 30, Jackson 19, Porzingis 17 - Gerland 23, Osman 18, Sexton 14)

Denver Nuggets - Boston Celtics 96:92 (27:13, 18:21, 25:23, 26:35)
(Murray 22, Jokic 18, Barton 15 - Brown 22, Tatum 16, Smart 15)

Utah Jazz - Golden State Warriors 113:109 (30:28, 35:23, 25:21, 23:37)
(Mitchell 30, Conley 27, Bogdanovic 17 - Burks 20, Spellman 18, Robinson 17, Bowman 17)

Los Angeles Clippers - Houston Rockets 122:119 (31:23, 24:28, 25:33, 42:35)
(Williams 26, Leonard 24, George 19 - Harden 37, Westbrook 22, Capela 17)

Czy Los Angeles Clippers zostaną w tym sezonie mistrzami NBA?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (0):

    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×