Zdobył złoto IO, dziś poza kadrą. "Chciałbym przełamać fatum"

Instagram / instagram.com/stories/dawidtomala_official / Na zdjęciu: Dawid Tomala
Instagram / instagram.com/stories/dawidtomala_official / Na zdjęciu: Dawid Tomala

Polski mistrz olimpijski po zaledwie czterech latach od największego triumfu w karierze znalazł się poza reprezentacją Polski. Możliwość pozostania w sporcie zapewnia mu jedynie 6,5 tys. złotych pensji szeregowego Wojska Polskiego.

W tym artykule dowiesz się o:

Triumf Dawida Tomali na igrzyskach w Tokio był jedną z największych niespodzianek w naszej reprezentacji, a chodziarz już nigdy więcej nie potwierdził swojej przynależności do światowej czołówki. Nękały go kontuzje i tajemnicze choroby, przez które tracił kolejne sezony. Dziś 36-latek podejmuje ostatnią próbę powrotu do sportu na najwyższym poziomie. Jego sytuacja jest jednak zgoła inna niż jeszcze niedawno. Jedynym stałym źródłem utrzymania jest pensja starszego szeregowego, dlatego sportowiec zaczął jeździć jako trener na obozy sportowe dla kobiet.

Mateusz Puka, WP SportoweFakty: Już od kilku lat nie miałeś dobrego wyniku, a ostatnich mistrzostwach Polski zająłeś dopiero 5. miejsce. Nie masz już dosyć kolejnych niepowodzeń?

Dawid Tomala, mistrz olimpijski z Tokio w chodzie sportowym na 50 km: Faktycznie jeszcze w tym roku były myśli, by dać sobie z tym spokój, ale zmotywowała mnie wiadomość o powrocie dłuższego dystansu i tym, że będziemy się ścigać na 42 kilometry. Muszę przełamać fatum.

Co masz na myśli?

Miniony sezon miał być luźniejszy, a w maju doznałem zmęczeniowego złamania piszczela. Nie informowałem o tym, ale mocno mnie to dotknęło. Trenowałem z tą kontuzją przez jakiś czas, bo początkowo nie bolało aż tak bardzo. Ostatecznie było już tak źle, że konieczny był wyjazd na badania do Warszawy. To właśnie na tomografii wykryto tę kontuzję. Miałem sześć tygodni przerwy i właściwie kolejny sezon zmarnowałem. Do mistrzostw Polski przystąpiłem bez wielkich przygotowań, chyba tylko po to, by sprawdzić, w którym miejscu jestem.

ZOBACZ WIDEO: Michał Materla idzie do Oktagonu. Mamy komentarz Marcina Wójcika

Jakie były przyczyny tak poważnej kontuzji?

W tym roku próbowałem nowych rzeczy i zacząłem sporo biegać. Być może ciało nie było przygotowane do nowego wysiłku, bo jednak obciążenia przy bieganiu są dużo większe.

Mocno przeżyłeś kolejny stracony sezon?

Nie aż tak bardzo jak poprzedni. Brak wyjazdu na igrzyska w Paryżu całkowicie mnie podłamał. Przez wiele miesięcy nie potrafiłem się z tym pogodzić, byłem zdruzgotany. Spotkała mnie wielka niesprawiedliwość, bo należał mi się ten występ. Trochę ulgi przyniosła mi zmiana władz w Polskim Związku Lekkiej Atletyki, bo wydaje mi się, że w obecnych okolicznościach nikt nie podjąłby tak krzywdzącej decyzji. Przy tym, co wydarzyło się rok temu, złamanie piszczela nie było wielkim problemem.

Masz już 36 lat. Zastanawiałeś się, co zrobisz, jak znów ci nie wyjdzie?

W tym roku pracowałem już jako trener na obozie sportowym dla kobiet, a niedługo znów będę miał obóz. To było zupełnie nowe doświadczenie, bo prowadziłem treningi dla pań w bardzo różnym wieku, które nie mają codziennego kontaktu ze sportem. Wyszło całkiem fajnie, uczestniczki były zadowolone, a ja też bawiłem się bardzo dobrze.

To jest to, czym będziesz się teraz zajmował poza swoimi treningami?

Chcę się rozwijać jako trener i niedługo znów będę prowadził takie obozy w moich okolicach. Oczywiście, że chciałbym także pracować ze sportowcami, bo to czuję lepiej, ale obozy dla amatorów też są fajną odskocznią. Może w przyszłości będę pomagał młodym zawodnikom dotrzeć na szczyt chodu sportowego. Mocno biorę pod uwagę inną alternatywę.

Jaką?

Skończenie kursu oficerskiego i jeszcze mocniejsze zaangażowanie się w Wojsko Polskie. Od lat jestem członkiem Centralnego Wojskowego Zespołu Sportowego, a podoba mi się tam tak mocno, że naprawdę myślę o tym, by poświęcić się temu w stu procentach. To jedna z poważniejszych opcji po zakończeniu kariery.

To ile czasu dajesz sobie na spełnienie marzeń sportowych?

To definitywnie moja ostatnia próba. W tym roku mamy mistrzostwa Europy i chcę tam powalczyć o miejsce w czołowej ósemce. Jeśli się uda, to mogę kontynuować karierę, ale jeśli znów coś pójdzie nie tak, to zostanę trenerem albo pójdę na kurs oficerski.

Obecnie pensja starszego szeregowego to około 6500 złotych brutto, czy to jedyne twoje stałe wynagrodzenie?

W tym momencie mogę jeszcze liczyć na wsparcie klubu, ale mowa tu raczej o symbolicznych kwotach. Nie mam nawet szkolenia od PZLA, bo obecnie jestem poza reprezentacją Polski. W kolejnym roku raczej nie mam co liczyć na obozy, chyba że pomoże mi mój klub. Nie potrzebuję jednak wiele do życia i starcza mi na najpilniejsze potrzeby. Gdyby nie wsparcie wojska, to na pewno skończyłbym karierę.

Od złotego medalu olimpijskiego minęły cztery lata, a ty znalazłeś się w zupełnie innej rzeczywistości. Nie ma stypendiów, zagranicznych zgrupowań, wielkiego zainteresowania mediów i kibiców. Jak sobie z tym radzisz?

Zarobki spadły nawet czterokrotnie, zainteresowanie faktycznie też jest mniejsze. Ja jednak zawsze dość rozsądnie podchodziłem do spraw finansowych i mam spore oszczędności. Co do samego podejścia do treningów, to nic się nie zmieniło. Zdaję sobie sprawę, że wciąż trzeba trenować z podobnym zaangażowaniem, by być mistrzem.

Masz żal do losu, że tak się potoczyła twoja kariera, a po mistrzostwie olimpijskim już nigdy nie wszedłeś na najwyższy poziom?

Nie mam żalu, bo choć wciąż wiem, że stać mnie na wielkie rzeczy. Ostatnie kilka lat to jednak wyniki poniżej mojego poziomu, a wpływ na to miały sprawy zdrowotne i zamieszanie przed wyjazdem na igrzyska.

Dzisiaj trenujesz zupełnie sam?

Dość często mam okazję trenować wspólnie z Anią Zdziebło, czyli młodszą siostrą Kasi. Oboje jesteśmy trenowani przez mojego tatę. Dzieli nas jednak spory dystans, bo Ania na co dzień mieszka w Rzeszowie, a ja - w Bojszowach pod Tychami. Przyzwyczaiłem się do samotnych treningów, ale możliwość potrenowania z Anią też jest dla mnie fajną odskocznią.

Rozmawiał Mateusz Puka, WP SportoweFakty

Komentarze (4)
avatar
zdzian
8.11.2025
Zgłoś do moderacji
1
0
Odpowiedz
Po Romanowskim teraz Ziobro ma schronienie w Budapeszcie! Tylko patrzeć jak cały pis się tam przeniesie!!!!!! 
avatar
Bogusław Klukowski
8.11.2025
Zgłoś do moderacji
3
1
Odpowiedz
za złoto olimpijskie ma dożywotnią emeryturę więc ni skomli 
avatar
pan wszystkich wszystkich panów
8.11.2025
Zgłoś do moderacji
4
0
Odpowiedz
Za chwilę wskoczy kaska za złoto i emerytura wojskowa. Jak żyć za takie grosze pytają bogaci emeryci. 
avatar
B. Point
8.11.2025
Zgłoś do moderacji
3
1
Odpowiedz
Nie matura, lecz chęć szczera zrobią z ciebie oficera 
Zgłoś nielegalne treści