Wyjechała z Niemiec i zamieszkała na stałe w Warszawie. "Czuję się bezpieczniej"

Instagram / Carmen Nowicka
Instagram / Carmen Nowicka

- Gdybym kierowała się tylko rozumem, to pewnie reprezentowałabym Niemcy. Serce wybrało jednak inaczej - mówi 20-letnia lekkoatletka Carmen Nowicka. Choć całe życie spędziła w Niemczech, to ostatecznie zdecydowała się reprezentować Polskę.

W tym artykule dowiesz się o:

To była decyzja, która zmieniła całe jej życie. Nowicka jako 20-latka zdecydowała się opuścić Niemcy i kilka tygodni temu zamieszkała na stałe w Warszawie. To właśnie w Polsce pod okiem najlepszego trenera od wielobojów Marka Rzepki zamierza rozwijać swoją karierę i zdobywać medale dla naszego kraju.

- Czuję się tutaj znacznie bezpieczniej. Niestety w ostatnich latach w Niemczech zaczyna być coraz mniej przyjemnie na ulicach. Widać zmianę kulturową. Jest mnóstwo bezdomnych i narkomanów, którzy kręcą się w centralnych częściach miasta. Po przyjeździe do Polski różnicę odczułam tak naprawdę już po kilku dniach. W Warszawie jedyne, czego się obawiam, to dzików chodzących swobodnie po ulicach - dodaje z uśmiechem.

Mateusz Puka, WP SportoweFakty: Decyzja o porzuceniu startów jako Niemka i dołączenie do reprezentacji Polski była dla ciebie najtrudniejszą w życiu?

Carmen Nowicka, czołowa polska wieloboistka: Niekoniecznie. Gdy przyszedł moment decyzji, to po prostu posłuchałam swojego serca. Urodziłam się w Niemczech, spędziłam tam całe swoje życie, ale moja rodzina to Polacy. Stwierdziłam, że wybór Polski będzie naturalny.

Były jakieś inne argumenty?

Gdybym miała się kierować tylko rozumem, to pewnie bardziej opłacałoby mi się reprezentować Niemcy. We Frankfurcie miałam znakomite warunki do trenowania, halę lekkoatletyczną, pomoc fizjoterapeuty, a w perspektywie kolejnych lat także większe wsparcie finansowe. To jednak nie miało znaczenia.

ZOBACZ WIDEO: "Nie pasuję do tego świata". Polski wojownik szczery do bólu

W Niemczech mieli o to do ciebie pretensje?

Nigdy nie startowałam dla Niemiec, więc nie mieli powodów do pretensji. Byłam wicemistrzynią Niemiec, ale w każdych zawodach reprezentowałam swój klub Eintracht Frankfurt. To nie tak, że nagle zmieniłam decyzję.

Czyli w Niemczech wszyscy przyjęli to ze zrozumieniem?

Wiele osób się zdziwiło, niektórzy byli w szoku, bo nie wszyscy wiedzieli, że pochodzę z Polski. Spędziłam w Niemczach całe swoje życie, od dziecka chodziłam do niemieckich szkół, przez wiele lat wolałam mówić po niemiecku w domu. Do Polski jeździłam głównie na wakacje. Muszę jednak przyznać, że Niemcy zachowali się wobec mnie bardzo dobrze. Nikt mnie nie naciskał, a klub nawet przez moment nie ingerował w moją decyzję. Najbardziej dumna jest ze mnie babcia, która ucieszyła się, gdy usłyszała, że będę reprezentantką Polski.

Czy taka decyzja zmieniła całe twoje życie?

Miniony sezon spędziłam jeszcze we Frankfurcie, ale to nie był dobry wybór. Niemcy odebrali mi możliwość nieodpłatnych sesji z fizjoterapeutą. Za większość rzeczy musiałam płacić z własnej kieszeni. Już przed tegorocznymi mistrzostwami Europy U23 spędziłam sześć tygodni na treningach w Polsce i od razu wiedziałam, że muszę zmienić grupę, by móc walczyć o najwyższe cele.

Co to znaczy?

W październiku spakowałam swoje rzeczy i wyprowadziłam się do Warszawy. Wcześniej, w Spale, poznałam trenera Marka Rzepkę i uznałam, że to jest fachowiec, z którym chcę trenować. Dobrze znam Polskę, ale po raz pierwszy w życiu mieszkam tu na stałe.

I jak wrażenia?

Bardzo lubię Warszawę i uważam, że jest trochę ładniejsza niż Frankfurt. Co najważniejsze, czuję się tutaj znacznie bezpieczniej. Niestety w ostatnich latach w Niemczech zaczyna być coraz mniej przyjemnie na ulicach. Widać zmianę kulturową. Jest mnóstwo bezdomnych i narkomanów, którzy kręcą się w centralnych częściach miasta. Po przyjeździe do Polski różnicę odczułam tak naprawdę już po kilku dniach. W Warszawie jedyne, czego się obawiam, to dzików chodzących swobodnie po ulicach.

Czy to oznacza, że definitywnie zerwałaś wszystkie więzi łączące cię z Niemcami?

Nie i na pewno nie będę tego robiła. Podczas zawodów w Niemczech wciąż będę reprezentowała Eintracht, utrzymuję kontakt z koleżankami i kolegami, a niedawno byłam także odwiedzić rodziców. Wciąż mam dwa obywatelstwa i nigdy nie wyprę się tego, że Niemcy też są moją ojczyzną.

Jak w ogóle doszło do tego, że pomyślałaś o dołączeniu do reprezentacji Polski?

W 2024 roku na obozie klimatycznym na Majorce poznałam trenera Kamila Kobiałkę z KS AZS AWF-u Wrocław. Zaprosił mnie na zawody do Warszawy, a ja wywalczyłam wtedy kwalifikację na mistrzostwa świata U20 w Limie. To właśnie wtedy stanęłam przed dylematem, czy pojadę tam jako Niemka, czy jednak Polka.

Czułaś, że to wybór na całe życie?

Doskonale zdawałam sobie z tego sprawę, bo od teraz zmiana reprezentacji wiązałaby się z trzyletnim okresem karencji.

Czy miałaś wątpliwości, czy podjęłaś słuszną decyzję?

Ani przez moment. Jestem naprawdę szczęśliwa, że mogę startować jako Polka.

A jak to się stało, że twoja rodzina osiedliła się w Niemczech?

Moi rodzice pochodzą ze Szczytna, ale wiele lat temu tata pojechał do pracy do Niemiec, a potem ściągnął tam mamę. Ja urodziłam się w Darmstadt. Myślę, że to historia jakich wiele. Świadomość bycia Polką dojrzewała we mnie wraz z wiekiem.

Miniony sezon nie był dla ciebie udany. Dlaczego?

Zaczęłam współpracę w Niemczech z nowym trenerem, ale to zupełnie nie wypaliło. Przez cały rok praktycznie w ogóle nie pracowałam na siłowni i to nie było dobrym pomysłem. Obecnie daję sobie dwa lata na bardzo mocne treningi i wierzę, że podczas mistrzostw Europy U23 w 2027 roku powalczę o medal dla Polski. Rok temu byłam siódma w Limie, a to pokazuje, że mam jeszcze bardzo duże rezerwy. Już po kilku tygodniach pracy w Warszawie widzę znaczącą poprawę. Dostałam też wsparcie Fundacji Wybiegaj w Przyszłość i to też jest dla mnie bardzo pomocne.

W Warszawie czujesz się już jak u siebie?

Znam to miasto, bo przez lata przyjeżdżałam tu do cioci i wujka. Obecnie mieszkam w internacie 10 minut od nich. Wiele czasu na zwiedzanie i inne aktywności nie mam. Codziennie trenuję po mniej więcej cztery godziny. Do tego studiuję na AWF-ie oraz kontynuuję studia zdalne we Frankfurcie. Zdobytą wiedzę wykorzystuję więc na bieżąco przy prowadzeniu swoich profili w mediach społecznościowych.

Jak przyjęli cię Polacy?

Nie mam żadnego problemu. Początkowo obawiałam się, czy dam sobie radę z polskim, który wciąż nie jest u mnie doskonały, ale jedynym problemem jest to, że czasem brakuje mi bardziej skomplikowanego słownictwa. Dogaduję się jednak bez problemu i cieszę się, że tu jestem. Miałam szczęście, bo nikt z Niemczech nie traktuje mnie jako zdrajcy, a w Polsce od razu przyjęto mnie jak swoją. W tej historii jest także jeszcze jedna optymistyczna sprawa.

Jaka?

Mam wrażenie, że w Polsce zdano sobie sprawę, że warto wyciągać rękę do zawodników z polskimi korzeniami, mieszkającymi obecnie poza granicami kraju. W polskiej lekkoatletyce odbywa się zmiana pokoleniowa, a wydaje mi się, że zwłaszcza w takim momencie warto otworzyć się na zawodników, którzy kariery rozpoczynali w innych miejscach na świecie. Mam nadzieję, że za moim przykładem pójdą także inni i będziemy mieli jeszcze silniejszą reprezentację.

Rozmawiał Mateusz Puka, dziennikarz WP SportoweFakty

Komentarze (19)
avatar
Yoozwa
19.11.2025
Zgłoś do moderacji
7
5
Odpowiedz
Za rok będzie już żołnierzem Wojska Polskiego, potem w wieku 35 lat odejdzie na emeryturę i wyjedzie do Tajlandii. W Niemczech nie ma na to żadnych szans. Zresztą jak niby by miała reprezentowa Czytaj całość
avatar
Robert Targonski
18.11.2025
Zgłoś do moderacji
2
1
Odpowiedz
Powodzenia trzymam kciuki za jak największe sukcesy sportowe. 
avatar
Gregorius07
18.11.2025
Zgłoś do moderacji
12
8
Odpowiedz
Uśmiechnięci robią wszystko, żeby czarno-czerwono-żółto i nie wiadomo jakie jeszcze multikulti rozpełzło się po Polsce jak zaraza. I w tym na pewno zdystansujemy szkopów i żabojadów razem wzięt Czytaj całość
avatar
Gerardo
18.11.2025
Zgłoś do moderacji
10
4
Odpowiedz
Kilka tygodni to mało zobaczy pani i narkomanie i świrów i złodziei w Warszawie 
avatar
Mariusz Michalak
18.11.2025
Zgłoś do moderacji
5
4
Odpowiedz
Nie znam, nie wiem. Niemcy to multikulti. Taka jasnowłosa musi być nieświadoma o co kaman. Za kilka miesięcy będzie tak u nas więc tylko na Marsa. 
Zgłoś nielegalne treści