Piotr Lisek ponownie w MMA! Pięciokrotny medalista mistrzostw świata (w hali i na otwartym stadionie), były halowy mistrz Europy w skoku o tyczce po raz drugi w swoim życiu pojawi się w oktagonie - 20 grudnia będzie jedną z gwiazd gali KSW 113, która odbędzie się w Atlas Arenie w Łodzi.
Dlaczego po ponad dwóch latach od walki w FAME MMA, gdzie pokonał przez techniczny nokaut Dariusza Kaźmierczuka, wciąż aktywny lekkoatleta zdecydował się na pojedynek?
O tym Piotr Lisek opowiada tylko w rozmowie z WP SportoweFakty.
ZOBACZ WIDEO: Krychowiak w swoim stylu. Sala od razu wybuchła śmiechem
- Co mnie do tego skłoniło? Liskowi zawsze jest mało wrażeń - śmieje się reprezentant Polski. I wyjaśnia:
- Ale to nie ja się zgłosiłem do walki, to ja dostałem zaproszenie. A to jest KSW, takiej oferty się nie odrzuca. Walka w tej organizacji to na pewno jedna z rzeczy do odhaczenia na mojej liście celów. Regularnie trenuję sporty walki, chodzę sparować do chłopaków i tam łapie drugi oddech.
W 2023 roku Lisek wywołał sporo komentarzy swoją decyzją o podpisaniu kontraktu z organizacją FAME MMA. Pojawiło się wówczas sporo słów krytyki, że lekkoatleta decyduje się na kojarzenie swojego nazwiska z "freak-fightami", gdzie dochodziło i dochodzi do wielu skandali i kontrowersyjnych wydarzeń.
Dziś nie ukrywa, że gdyby po raz drugi otrzymał ofertę z tego środowiska, to mocno by się zastanowił.
- Występ w Fame MMA może mi wyszedł mi trochę bokiem, gdybym od nich dostał ofertę, musiałbym się dłużej zastanowić. W przypadku KSW nie ma o tym mowy, bo tam chodzi o czysty sport, szacunek do rywala. To bardzo szanuję i doceniam - tłumaczy.
Z drugiej strony Lisek nie ukrywa, że taka ucieczka w inny sport pomogła mu w kontynuowaniu lekkoatletycznej kariery.
- Jestem już jakiś czas w tym sporcie, po wielu latach człowiek może się po prostu wypalić, nawet jeśli kocha to co robi. U mnie do tego wypalenia ostatecznie nie doszło, ale jednym z powodów była właśnie walka w MMA, zrobienie czegoś innego, spróbowanie nowego wyzwania - mówi nam kapitan reprezentacji Polski.
Kto będzie rywalem Liska na KSW 113? Adam Josef Modzelewski, znany jako youtuber AJ the Polish American, mający za sobą występy w organizacjach FAME MMA i Clout MMA.
- Taktyka? Haha, nie mogę jej zdradzić! Mój rywal jest bardzo silny, dobrze zbudowany, walczący z wielką determinacją. Ma za sobą rzeszę fanów, więc liczę, że będziecie ze mną! - zwraca się do swoich fanów tyczkarz.
Od kilku miesięcy trenerką Piotra Liska jest jego żona, Aleksandra, była tyczkarka. Gdy pytamy jak przyjęła wiadomość o jego walce w MMA, nie ukrywa: - Mój trener jest zmartwiony, po prostu... To są trudne tematy, bo mam ciężki charakter. Ale gdyby nie on, to myślę, że nie zaszedłbym w tym sporcie tak daleko.
A co ze skokiem o tyczce? Lisek ma już za sobą pierwszą część przygotowań do nowego sezonu, który będzie dla niego wyjątkowy. Przecież zimą najważniejszą imprezą będą Halowe Mistrzostwa Świata, którego gospodarzem będzie Toruń. A on jest ambasadorem tego wydarzenia.
- Jestem zadowolony z dotychczasowej pracy, w tym roku zaczęliśmy trochę wcześniej, właśnie ze względu na HMŚ w Toruniu. Na pewno nie będzie tam łatwo o dobry wynik, to ciężki czas dla polskiej lekkoatletyki, ale jestem pewien, że na naszej ziemi każdy stanie na wysokości zadania. Ja chcę skakać wysoko - zapowiada 33-latek.
I nie ukrywa rozczarowania, gdy mówi o pojawiających się komentarzach pod jego relacjami z zagranicznych obozów.
- Strasznie mnie boli, gdy czytam, że jesteśmy tam na wakacjach i za państwowe pieniądze. Uwierzcie, sto razy bardziej wolałbym być z rodziną w domu, niż każdego dnia wypruwać flaki na treningach tysiące kilometrów dalej - podsumowuje.
20 grudnia na gali KSW 113, obok Piotra Liska, zobaczymy gwiazdy polskiego MMA - Adriana Bartosińskiego, Pawła Pawlaka, Artura Szpilkę czy Damiana Janikowskiego.
Tomasz Skrzypczyński, WP SportoweFakty