WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Hejt na mistrzynię. Iga Baumgart-Witan poszła w kamasze

- Ludzie pisali, że ich zawiodłam i się sprzedałam, a nasza formacja to harcerstwo - mówi Iga Baumgart-Witan. Mistrzyni Europy w sztafecie 4x400 metrów wstąpiła do Wojsk Obrony Terytorialnej.
Kamil Kołsut
Kamil Kołsut
Newspix / Radosław Jóźwiak/CYFRASPORT / Na zdjęciu: Iga Baumgart-Witan

Sportowcy, którzy idą w kamasze, to żadna sensacja. Niedawno szkolenie przeszły Justyna Święty-Ersetic, Sofia Ennaoui oraz Paulina Guba, Anna Kiełbasińska wojsko uratowało karierę, a Marcin Lewandowski jest już kapralem. Baumgart-Witan ruszyła jednak inną ścieżką. Co warto podkreślić, ścieżką, gdzie zarabia się znacznie mniejsze pieniądze niż dostają żołnierze zawodowi.

- Z przyczyn niezależnych ode mnie nie zostałam wpisana na listę szkolenia wojskowego sportowców. Zdecydowałam się więc zostać Terytorialsem - wyjaśnia w rozmowie z WP SportoweFakty.

Zawsze blisko

WOT to siły zbrojne powołane na początku 2017 roku z inicjatywy Ministra Obrony Narodowej Antoniego Macierewicza. Ich celem jest obrona i wspieranie lokalnych społeczności, a więc m.in. realizacji przedsięwzięć z zakresu zarządzania kryzysowego, zwalczania klęsk żywiołowych, likwidacji ich skutków, ochrony mienia oraz akcji poszukiwawczo-ratowniczych.

ZOBACZ WIDEO: HME Glasgow 2019. Ewa Swoboda nie była świadoma swojego wielkiego sukcesu. "Myślałam, że jestem 2. albo 3."

Motto formacji brzmi: "Zawsze gotowi, zawsze blisko". - Podczas przeszkolenia uczyli nas nie tylko obsługi broni, ale też zadań taktycznych oraz zasad postępowania w przypadku nawałnic czy klęsk żywiołowych. Jednym z naszych celów jest, aby właśnie w takich sytuacjach pomagać ludziom z naszego regionu - wyjaśnia Baumgart-Witan.

Spanie z bronią

Szkolenie można odbyć ma dwa sposoby: w trybie ciągłym (16-dniowe) oraz weekendowym (osiem 2-dniowych). Biegaczka ruszyła ścieżką zbliżoną do drugiej opcji. I pierwsze szkolenie ma już za sobą.

- Było bardzo intensywnie, od 6 do 22 byliśmy na nogach - opowiada. - Już drugiego dnia dostałam ostrą broń, spaliśmy na pryczach. Po tym weekendzie byłam cała obolała. Od ciężarów wymiękały mi ramiona, ledwo mogłam chodzić. A przecież jestem czynnym sportowcem! Nie chcę wiedzieć, co czują inni. Jestem dumna z każdego, kto został wcielony.

Wojsko, nie harcerstwo

Na biegaczkę, kiedy poinformowała o planach wstąpienia do WOT-u, spadła fala hejtu. - Czytałam, że nasza formacja to nie wojsko, tylko harcerstwo, a ludzie, którzy idą do Terytorialsów, są nikim. To przedszkolaki i na wojnie będą mięsem armatnim. O ile wiem, to żadna wojna się nie szykuje. Jak mówiłam, mamy inne cele - mówi nam Baumgart-Witan.

I zaznacza: - Uważam, że WOT to świetna i potrzebna inicjatywa. Ludzie idą tam nie dla pieniędzy, ale z potrzeby pomocy "swoim". Terytorialsi działają przecież w terenie, na którym mieszkają. Są lokalnymi patriotami i w czasie pokoju będą służyć swojemu województwu, miastu, okolicy.

Reset po Glasgow

Doświadczona biegaczka przyznaje, że halowych mistrzostwach Europy w Glasgow potrzebowała resetu, nowego wyzwania. - Miałam wszystkiego dość, moja głowa musiała odpocząć. Podczas szkolenia mogłam się odciąć od codzienności, skupić na pracy oraz wykonywaniu rozkazów. I kiedy po tych trzech ciężkich dniach wróciłam do domu, to gęba mi się nie zamykała. Uśmiech od ucha do ucha! - mówi.

Dziś nie wyklucza nawet, że po zakończeniu kariery sportowej pójdzie właśnie w kierunku wojskowym. - Nie jestem już najmłodszą zawodniczką i muszę myśleć o przyszłości - przyznaje. - Szkolenie bardzo mi się podobało. Nie przeszkadzało mi ani jedzenie, ani poranne pobudki, ani brak telefonu. Nie sądziłam, że aż tak się wciągnę!

Bolesna lekcja

Na razie Baumgart-Witan czekają jeszcze wyzwania sportowe. Przed Polką intensywne miesiące, bo już na początku maja weźmie udział w mistrzostwach świata sztafet, a później czekają ją drużynowe mistrzostwa Europy, mistrzostwa świata oraz - być może - wojskowe mistrzostwa świata. Tak długiego i intensywnego sezonu nie przeżyła nigdy.

Zaczyna go po zimie, która była czasem nauki. 30-latka na HME jako liderka europejskich tabel dobiegła tylko do półfinału. - Wiem, co zrobiłam wówczas źle i wyciągnęłam wnioski. Nie zapominam o tamtym biegu, bo to cenna nauka, ale też się nim nie zadręczam - mówi. Niepowodzenie musiała przetrawić błyskawicznie, bo już kolejnego dnia wystartowała w sztafecie. Razem z koleżankami w wielkim stylu zdobyła złoto.

Autor na Twitterze:

Czy WOT to dobre miejsce dla sportowca?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (44):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • krynston 1
    Wojna się nigdy nie szykuje tylko wybucha. A WOT ma być takim ZOMO na Polaków, żadnej wojny nie posmakują oprócz domowej.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Robertus Kolakowski 0
    Kiedy bylem w "unitarce" Armii USA, piechoty, to po pierwszych 3-trzech tygodniach wszyscy ledwo robilismy pompki, ledwo robilismy sklony brzuszne i ledwo biegalismy na dwie mile i wszyscy spalismy po 4 do 6 godzin na noc. Potem przyszla przerwa 72-godzinna (3 doby) i nasze ciala zaczely powoli sie przyzwyczajac do setek pompek i innych cwiczen robionych dziennie.; poza tym dali nam spac 8 godzin na noc i po raz pierwszy moglismy wziasc przysznic dluzszy niz pare minut i zrobic pranie. To, ze ona jest wycieczona, to sie nie liczy. Liczy sie, ze wytrzymala! Brawo! W piechocie na koniec mielismy jeden tydzien, kiedy przez 6 nocy nie dawali nam spac, a spalismy w prowizorycznych okopach i caly czas bylismy nekani przez symulowane ataki i ogien z mozdzierzy, ktore bily kilkadziesiat metrow od naszej linii. Najlepiej wspominam dzien, kiedy dali nam dziesiec wiecej minut na obiad i moglismy pic kawe, czekolade i, w moim wypadku, Mr. Pibb (Pibbs Xtra), bo wlaczyli alaramy, zrobili zaslone dymna i detonowali granaty hukowe. Jadlem i pilem z usmiechem na twarzy.
    Dezinformator Mnie zaskoczyło to, że 16-dniowe szkolenie przeszła eksternistycznie. Skoro się męczyła z taki przeszkoleniem to jak sobie wyobraża tam służbę?
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Dezinformator 0
    Mnie zaskoczyło to, że 16-dniowe szkolenie przeszła eksternistycznie. Skoro się męczyła z taki przeszkoleniem to jak sobie wyobraża tam służbę?
    [ 1 komentarz w tej dyskusji ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (41)
Pokaż więcej komentarzy (44)
Pokaż więcej komentarzy (44)
Pokaż więcej komentarzy (44)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×