Władimir Semirunnij dwa lata temu wybrał polską kadrę. Ma już dwa medale MŚ dla Polski (srebro i brąz) oraz rekord kraju na 10 000 m. Obywatelstwo nadał mu prezydent Karol Nawrocki i to zaledwie 20 dni od zaprzysiężenia. Zawodnik zapowiada walkę o podium w Mediolanie.
Po zmianie obywatelstwa w Rosji nazwano go zdrajcą. - Pisali, że zdradziłem Rosję i się sprzedałem. Mogą robić, co chcą, mnie to nie obchodzi - relacjonuje. Wspomina, że przy wyjeździe słyszał, iż jest dobry tylko na "rosyjskim poziomie".
ZOBACZ WIDEO: Sceny przed meczem Malta - Polska. Dziewczynka skradła show!
Jedno z pytań zadanych panczeniście dotyczyło tęsknoty za rodziną i ewentualnego przyjazdu do Rosji. Deklaracja Semirunnija jest jasna: do tego kraju nie pojedzie.
- Wpuścić, to pewnie by wpuścili. Ale myślę, że już by nie wypuścili - powiedział o ewentualnej wizycie w Rosji.
Problemem w częstszym spotykaniu z mamą jest fakt, że jest ona Rosjanką i nie może dostać polskiej wizy. Rok temu spotkali się we Włoszech.
- Musielibyśmy się spotkać gdzieś indziej, na przykład we Włoszech, jak wtedy. Tam teraz będąc Rosjaninem można dostać wizy. Nie patrzyłem dokładnie, gdzie jeszcze nasze spotkanie byłoby możliwe - dodał łyżwiarz.
Ja wiem czym jest zwrot - pojechać do mamy w odwiedziny do Rosji!