Porzucił Rosję i wybrał Polskę. Ujawnia kulisy decyzji

Getty Images / Władimir Semirunnij / Na zdjęciu: Władimir Semirunnij po otrzymaniu polskiego obywatelstwa
Getty Images / Władimir Semirunnij / Na zdjęciu: Władimir Semirunnij po otrzymaniu polskiego obywatelstwa

Władimir Semirunnij postawił na szali wszystko i w 2023 roku wyjechał z Rosji do Polski. Teraz jest naszą największą nadzieją na złoto zimowych igrzysk. - Co miałem zrobić? Bać się i siedzieć w Rosji? - mówi WP o swojej decyzji.

W tym artykule dowiesz się o:

Wszyscy przecierali oczy ze zdumienia. W ubiegłym tygodniu podczas zawodów Pucharu Świata łyżwiarstwie szybkim w Heerenveen Władimir Semirunnij w wyścigu na 10 000 metrów osiągnął czas 12:28,05. To trzeci wynik w historii. Polak stał się z miejsca kandydatem do złotego medalu olimpijskiego na igrzyskach w Mediolanie (6-22 lutego 2026).

Pochodzący z Rosji Semirunnij w 2023 roku podjął ekstremalnie odważną decyzję. Postanowił porzucić swój kraj i wyjechał do Polski, co spotkało się w ojczyźnie z oskarżeniami o zdradę.

ZOBACZ WIDEO: Sabalenka chwali się na zdjęciach wakacjami z ukochanym

W rozmowie z WP SportoweFakty Semirunnij opowiada o długim oczekiwaniu na przyznanie obywatelstwa, a także o tym, jak reaguje na Rosjan, którzy nazywają go zdrajcą. Ujawnia także, czy nauczył się polskiego hymnu i jaki ma plan na igrzyska w Mediolanie.

Arkadiusz Dudziak, WP SportoweFakty: Po tym, co się stało, złoto na igrzyskach jest realne? Mazurek Dąbrowskiego w Mediolanie byłby spełnieniem twoich marzeń?

Władimir Semirunnij, medalista mistrzostw świata na 5000 i 10 000 metrów: Na pewno byłby spełnieniem marzeń. Bardzo chciałbym wygrać, ale nie będzie łatwo. Pierwsze Puchary Świata na 5000 metrów w tym roku zaskoczyły mnie negatywnie. Przegadałem jednak to z trenerem. Chcę po prostu iść do przodu i robić swoje, żeby przygotować się do Mediolanu.

Co sobie pomyślałeś, gdy zobaczyłeś wynik w Heerenveen?

Szczerze? Myślałem, że jadę szybciej, na 12:26, może 12:27. Nie liczyłem w głowie wszystkiego tak dokładnie, ale trener pokazywał mi czas poszczególnych rund i wiedziałem, że w każdej jadę poniżej 30 sekund. Wiem, że to i tak super wynik i nie mam na co narzekać. Mam jednak w głowie to, że mogłem pojechać trochę lepiej.

Byłeś przygotowany na pobicie rekordu świata (12:25,69 Davide Ghiotto - przyp. red.)?

Tak, bo robiłem dobre wyniki na treningach. W życiu szybciej nie jeździłem. Tydzień przed Pucharem Świata byliśmy już w Heerenveen i na treningu osiągałem dobre czasy. Wiadomo, że jazda treningach i zawodach jest inna, ale byłem przygotowany na takie wyniki.

Można powiedzieć, że szkoda, że nie było zawodów na 10 000 metrów na szybszych torach w Calgary i Salt Lake City, bo wtedy mógłbyś pobić rekord świata.

Raczej nie, bo niestety nie mam doświadczenia z jazdą na takich szybkich torach. Dlatego dobrze, że zawody na 10 000 metrów były na arenie, gdzie jeździłem i trenowałem wcześniej. Wiedziałem, jaki tutaj jest lód.

Stresowałeś się przed tym wyścigiem? To była właściwie jedyna szansa dla ciebie na kwalifikację olimpijską na tym dystansie.

Wiedziałem o tym, ale starałem się nie myśleć. Każdy z ekipy próbował mnie napędzić. Miałem świadomość, że jestem w dobrej formie. Robiłem swoje i bawiłem się na lodzie.

Gdy w 2023 roku przenosiłeś się do Polski, to musiałeś podpisać dokument, że nie popierasz polityki Władimira Putina i napaści na Ukrainę. Nie bałeś się?

Tak było i nie podpisałem niczego, z czym bym się nie zgadzał. Nie odczuwałem strachu. Co miałem zrobić? Bać się, siedzieć w Rosji i nie wiadomo co robić ze swoim życiem? To nie w moim stylu. Trochę więc zaryzykowałem. Okej, może nie trochę, lecz całkiem sporo. Lepiej jednak żyć, jak chcesz, zgodnie z własnymi przekonaniami, w kraju, gdzie możesz robić to, co ci się podoba.

A bolały cię komentarze w rosyjskich portalach czy mediach społecznościowych, gdzie nazywali cię zdrajcą?

Mnie to śmieszy. Oni mojej decyzji nigdy nie zrozumieją. Szkoda tracić czas i energię na to, by każdemu odpisywać i tłumaczyć powroty swojej decyzji.

Masz świadomość, że jeśli zdobędziesz na igrzyskach medal dla Polski, to tej krytyki pojawi się więcej?

Tak i myślę, że to dobrze. Ludzie zobaczą wtedy, że wszystko jest możliwe. Chciałbym, żeby te osoby, które nie rozumieją mojej decyzji, zobaczyli mnie na szczycie podium igrzysk i może wtedy zmieniają swój pogląd na życie. Przynajmniej chciałbym, żeby tak było.

W jednym z wywiadów mówiłeś, że czasem koledzy cię ostrzegają, żebyś za dużo nie mówił krytycznie o Rosji. Ty się nie boisz?

Kumple mnie ostrzegają, ale na razie nic się nie zdarzyło. Przekazuję po prostu swoje opinie i tyle.

Jeszcze na pół roku przed igrzyskami nie miałeś polskiego obywatelstwa, co skutkowało tym, że nie mógłbyś wystartować na igrzyskach, mimo że zgodnie z zasadami związku sportowego już wcześniej mogłeś zdobywać medale mistrzostw świata dla Polski. Sprawa uzyskania przez ciebie obywatelstwa ciągnęła się miesiącami. Martwiło cię to?

Nie, bo trener powiedział, że ze swojej strony zrobiłem wszystko, jak należy. Nie chciałem tracić na to siły. W związku powiedzieli, że będą mi pomagać, żebym jeszcze dostał je przed igrzyskami. Ostatecznie otrzymałem polski paszport na początku września. Podobną drogę przechodziłem rok temu, jak dostawałem kartę pobytu. Wtedy było więcej stresu, a teraz byłem przygotowany na to, co mnie czeka.

Musiałeś zdawać jakiś test?

Nie. Po prostu musiałem złożyć różne dokumenty. Testem były mistrzostwa świata w ubiegłym roku, na których zdobyłem srebrny i brązowy medal. Chyba go więc zdałem. Rodzice z Rosji musieli mi wysyłać wszystkie dokumenty i to było w sumie najtrudniejsze.

W 2023 roku podjąłeś decyzję o występach dla Polski, co w Rosji wywołało kontrowersje. Wsparcie rodziców było dla ciebie ważne w tych okolicznościach?

Tak. Moi rodzice cały czas mi ze wszystkim pomagają. To oczywiście była trudna decyzja, ale też byli za tym, żebym wyjechał.

Co do kontrowersji, to nie wiem, dla kogo była ona kontrowersyjna. Na pewno nie dla moich najbliższych. Dobrze wybrałem przyjaciół w swoim życiu. Ani jeden mój kolega nie powiedział, że źle zrobiłem, wybierając Polskę. A co do krytyków i hejterów w internecie, to nie czuję tego, że mam obowiązek się tłumaczyć. Niby mógłbym, ale po co, skoro i tak nie zrozumieją?

Brakuje ci czegoś z Rosji?

Tak, rodziny i przyjaciół. Bardziej rodziny. Z przyjaciółmi miałem okazję spotkać się w Stanach Zjednoczonych. Jeden kumpel przyjechał do Salt Lake City z Miami, drugi z Nowego Jorku. Nie widziałem ich dwa, trzy lata. To super sprawa się z nimi spotkać.

A byłeś w stanie się spotkać z rodzicami?

Tak, rok temu z mamą we Włoszech, ale taty nie widziałem od przeprowadzki. Chciałbym, żeby przyjechali do igrzyska. Nie wiem jednak czy tak się stanie. Chciałem najpierw zrobić kwalifikację, żeby mieli w ogóle po co przyjechać do Mediolanu, więc jeszcze nic nie załatwiałem. Myślę o tym, żeby zacząć robić im wizę, ale trzeba na to czekać dwa-trzy miesiące. Jeszcze myślę o tym, co zrobić.

A coś cię zaskakuje w życiu w Polsce?

Ja nie żyję takim zwykłym życiem, zresztą w Rosji też tak było. Jako sportowiec jeżdżę sporo na obozy i w porównaniu z Rosją to tutaj jest wszystko bardzo profesjonalnie, wszystko dobrze ułożone i to jest super.

Warto wspomnieć, że ty w rok nauczyłeś się języka polskiego.

Nie było tak trudno. Uczyłem się słówek, kupiłem kurs. Nie było tam jednak wszystkich sytuacji wytłumaczonych, zwłaszcza z łyżwiarstwem, więc trochę zacząłem się uczyć na żywo. Rozmawiałem z kumplami z kadry, z przyjaciółmi. Teraz, jak mam już dziewczynę, to mam swojego osobistego nauczyciela.

W dniach 9-11 stycznia odbędą się mistrzostwa Europy w Tomaszowie Mazowieckim. Nauczyłeś się już polskiego hymnu?

Tak, nie macie co się o to martwić. Jeszcze potrenuję trochę śpiewanie i będę już gotowy na sto procent. Chciałbym zdobyć złoto, ale mam świadomość, że przyjadą najlepsi zawodnicy z całej Europy. Wiem, jaki w Tomaszowie Mazowieckim jest lód, znam obiekt, będzie sporo polskich kibiców, więc to działa na moją korzyść.

Łyżwiarstwo szybkie jest na świeczniku, obok ciebie są jeszcze sprinterzy, a zwłaszcza Damian Żurek jest wymieniany w gronie kandydatów do medalu na igrzyskach. Odczuwasz większe ciśnienie z tego powodu?

Nie. Wszyscy mnie o to pytają, a ja nie mogę powiedzieć, że czuję presję. Jak będzie trudno, to zadzwonię do rodziców i przyjaciół, którzy wiedzą, co do mnie powiedzieć. Będę miał spokój w głowie. Nie chcę się nakręcać.

Zanim jednak pojedziesz do Mediolanu, to w tym tygodniu czekają cię zawody w Hamar, gdzie masz ostatnią szansę na kwalifikację na 5000 metrów. To dystans, na którym zdobyłeś brąz mistrzostw świata.

Nie chcę o tym za dużo rozmyślać. Pojadę się tam bawić. Wszystko jest w moich nogach.