Polki zdeklasowały konkurencję, a tu takie wieści. "Żałuję"

PAP / Piotr Polak / Na zdjęciu: Reprezentantki Polski w łyżwiarstwie szybkim
PAP / Piotr Polak / Na zdjęciu: Reprezentantki Polski w łyżwiarstwie szybkim

Reprezentacja Polski wygrała w wielkim stylu sprint drużynowy pań. W kontekście igrzysk są jednak smutne wieści. - To widowiskowa konkurencja, która się podoba kibicom. My tak naprawdę cały czas czekamy - przyznała Karolina Bosiek.

Korespondencja z Tomaszowa Mazowieckiego - Arkadiusz Dudziak

To był fenomenalny bieg. Reprezentacja Polski w składzie Karolina Bosiek, Kaja Ziomek-Nogal, Martyna Baran zdeklasowała konkurencję i zdobyła mistrzostwo Europy w sprincie drużynowym. Nad drugimi Belgijkami gospodynie miały 5,5 sekundy przewagi.

"Nie miałyśmy zbyt wiele czasu". Polka odsłania kulisy

W tym roku mistrzostwa Europy w Tomaszowie Mazowieckim (9-11 stycznia) nie są wprawdzie imprezą docelową, bowiem zdecydowanie ważniejsze są igrzyska w Mediolanie (6-22 lutego). Część najlepszych zawodniczek nie przyjechała do Polski, bo woli trenować do IO.

ZOBACZ WIDEO: Oto jakie zdanie o trenerze polskich skoczków mają kibice

Dlatego wrażenie robi nie tyle sam złoty medal, ale przede wszystkim znakomity czas, z jakim Polki przejechały cały dystans.

- Ten bieg był o sekundę szybszy niż jak wygrałyśmy złoto w Pucharze Świata. A jechałyśmy innym składem. Nie miałyśmy zbyt wiele czasu na trening tej konkurencji, bo konkurencje indywidualne są dla nas ważniejsze. Zrobiłyśmy jednak wszystko tak, jak planowałyśmy - oceniła Kaja Ziomek-Nogal.

- Wszystko poszło tak, jak miało pójść. Nogi piekły mnie już na ostatniej zmianie. Ten bieg był naprawdę bardzo dobry w naszym wykonaniu - przyznała Karolina Bosiek.

To pierwsze w historii mistrzostwa Europy, które odbywają się na torze w Tomaszowie Mazowieckim. Dla reprezentacji Polski ten fakt stanowił dodatkową motywację.

- Odśpiewanie hymnu przed własną publicznością jest niesamowite. Podczas biegu realnie czułam doping kibiców. To uczucia nie do opisania, kiedy jedziesz i możesz po udanym biegu pomachać fanom - przyznała Ziomek-Nogal. - Zawsze tu jest dreszczyk emocji i niesamowite wsparcie. Jesteśmy wdzięczne za ten moment - dopowiadała Bosiek.

Smutne wieści w kontekście igrzysk. "Szkoda"

Sprint drużynowy to konkurencja, w której ostatnich latach Biało-Czerwoni stali się prawdziwą potęgą. Złote medale Pucharów Świata, medale mistrzostw świata i Europy zarówno wśród kobiet, jak i wśród mężczyzn to tylko niektóre wyróżnienia.

Gdyby ta konkurencja odbywała się na igrzyskach w Mediolanie, to nasza reprezentacja miałaby dwie ogromne szanse medalowe. Tak się jednak nie stanie. Mimo że sprint drużynowy jest widowiskową konkurencją, to rozgrywany jest od niedawna, przez co nie znalazł się w programie najważniejszej sportowej imprezy.

- Po każdym biegu mówię, że żałuję, że to nie jest konkurencja olimpijska. Sprint drużynowy to interesujące, widowiskowe wydarzenie - powiedziała po dekoracji Kaja Ziomek-Nogal.

- Szkoda, bo to widowiskowa konkurencja, która się podoba kibicom. My tak naprawdę cały czas czekamy i mamy nadzieje, że się doczekamy tego wyścigu na igrzyskach - przyznała Karolina Bosiek. - Jesteśmy bardzo mocną drużyną i te medale byłyby pewne - oceniała Martyna Baran.

Biało-Czerwone jednak i tak są kandydatkami do medalu olimpijskiego na innych dystansach sprinterskich. Zarówno Karolina Bosiek, jak i Kaja Ziomek-Nogal stawały już na podium w Pucharze Świata. Tak udany dobry występ może mieć także wpływ na 24-letnią Martynę Baran, najmłodszą w tym gronie.

- To moje pierwsze mistrzostwa Europy i od razu złoty medal. Na pewno to dodaje dużo pewności siebie przed igrzyskami - podsumowała Martyna Baran.

Mistrzostwa Europy w łyżwiarstwie szybkim w Tomaszowie Mazowieckim potrwają do niedzieli, 11 stycznia. Biało-Czerwoni są kandydatami do medali zwłaszcza w konkurencjach sprinterskich oraz wyścigu mężczyzn na 500 metrów.

Komentarze (0)
Zgłoś nielegalne treści