Damian Żurek od początku sezonu zachwyca kapitalną dyspozycją. Jest jedną z największych polskich nadziei na medal podczas igrzysk olimpijskich w Mediolanie, które odbędą się już w lutym. Świetną formę potwierdził w piątek, kiedy został mistrzem Europy na 1000 metrów podczas imprezy w Tomaszowie Mazowieckim.
26-latek obecnie zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata na 500 metrów i trzecie na 1000 metrów. W obu tych konkurencjach stale zajmuje miejsca na podium. W minionych zawodach PŚ w Salt Lake City i Calgary, Żurek zdobywał drugie miejsca zarówno na 500, jak i 1000 metrów, a jego forma wyraźnie rośnie.
ZOBACZ WIDEO: Fabiański szczerze o swojej przyszłości. "Czas wygaszać ten ogień"
Przygotowania do najważniejszych startów tego sezonu wydają się więc przebiegać zgodnie z planem. Niestety nasi panczeniści nie mają możliwości, aby trenować w Polsce. Obiecana hala lodowa w Zakopanem jeszcze nie powstał, co sprawia, że Polacy szlifują formę w niemieckim Inzell.
- Z jednej strony faktycznie szkoda, ale z drugiej strony, ja uwielbiam jeździć do Inzell! To jest takie fajne miejsce, że mógłbym tam wracać bez końca. Może jak skończę karierę, to któregoś razu się tam specjalnie wybiorę, żeby pozwiedzać - zdradził Żurek w rozmowie ze Sport.pl.
Polak nie wykluczył nawet przenosin do Niemiec. - Co ja poradzę, że tam mi się tak podoba? Warunki do treningu są najlepsze, hala bardzo ładna. Jak się wchodzi, już jak się widzi ten obiekt, to naprawdę czuje się jak w domu. Po tylu latach jeżdżenia tam zupełnie mi się to nie znudziło. Uwielbiam tam spędzać czas też dlatego, że mamy fajne kwatery, gdzie możemy sobie sami gotować, normalnie żyć - podsumował.
Żurek na ten moment nie przywiązuje uwagi do terminarza igrzysk olimpijskich w Mediolanie. Walka o medale na 1000 metrów odbędzie się 11 lutego, a na dystansie 500 metrów 14 lutego.