Korespondencja z Tomaszowa Mazowieckiego - Arkadiusz Dudziak
W wyścigu na 5000 metrów reprezentacja Polski miała tylko jednego przedstawiciela. Był to Władimir Semirunnij, który uważany jest za jednego z głównych kandydatów do medalu igrzysk, ale na 10000 metrów. Kibice gospodarzy liczyli jednak na jego podium.
Polak jechał dopiero w piątej z ośmiu par. Do tego czasu prowadził Holender Kars Jansman.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Miss pochwaliła się sylwetką po świętach
Semirunnij od początku rozpoczął ekstremalnie mocno i w polu zostawił swojego rywala z pary. Cały czas utrzymywał stabilny czas na rundach, poniżej 30 sekund. Osiągnął fenomenalny wynik 6:11,13, którym pobił nawet rekord toru. Taki rezultat musiał dawać medal. Pytanie brzmiało tylko, z jakiego kruszcu.
Już w następnej patrzę jechał najgroźniejszy rywal Polaka: Davide Ghiotto. To jednak jego rodak, Ricardo Lorello, dość niespodziewanie pokonał ten dystans zdecydowanie lepiej. Jednak i tak przegrał z Semirunnijem o ponad trzy sekundy, a Ghiotto o prawie sześć. Zawodnicy z Italii wskoczyli na drugie i trzecie miejsce.
W ostatnich dwóch parach nikt nie potrafił uzyskać wyniku lepszego od czołowej trójki. Złoto zostanie więc w Polsce, a srebro i brąz powędrują do Włoch.
Wyniki:
1. Władimir Semirunnij (Polska) 6:11,13
2. Ricardo Lorello (Włochy) 6:14,49
3. Davide Ghiotto (Włochy) 6:17,00