W drugim dniu zmagań łyżwiarzy szybkich w Tomaszowie Mazowieckim Polacy pokazali swoją klasę w sprincie drużynowym mężczyzn. Nasza reprezentacja w składzie Marek Kania, Piotr Michalski i Szymon Wojtakowski pokonała uznanych rywali, mimo że zabrakło w niej utytułowanego Damiana Żurka.
Biało-Czerwoni wystąpili w przedostatnim biegu, a ich rywalami byli Węgrzy. Nasi panczeniści od początku notowali nie tylko lepsze międzyczasy od przeciwników, ale też najlepsze wyniki na poszczególnych punktach pomiaru. Polacy pewnie wygrali tę parę i osiągnęli pierwszy rezultat (1:20,22 s), ale z radością musieli poczekać.
ZOBACZ WIDEO: Fabiański szczerze o swoim zdrowiu. "Mam pewne problemy"
Wszystko wyjaśniło się po ostatnim wyścigu z udziałem Holendrów. Walka o złoto była zacięta, a najgroźniejsi przeciwnicy, po obiecującym początku, zwolnili na ostatnim okrążeniu. To sprawiło, że panczeniści z Niderlandów nie poprawili wyniku gospodarzy.
Polska sięgnęła tym samym po złoty medal. Holendrzy musieli zadowolić się srebrem, a tytuł przegrali o zaledwie dwie setne sekundy. Podium w tej konkurencji uzupełnili Norwegowie.
Biało-Czerwoni wywalczyli tym samym już kolejne złoto na tych mistrzostwach. Wcześniej, również w sprincie drużynowym, triumfowały także panie, a bezkonkurencyjny na 1000 metrów okazał się Damian Żurek. W drugiej sobotniej konkurencji, biegu na 500 metrów kobiet, złoto i srebro dołożyły z kolei odpowiednio Kaja Ziomek-Nogal i Angelika Wójcik (więcej TUTAJ).
Do jakiej szkoły rodzice zapomnieli zapisać i zaprowadzić autora poczytnego. Żenada.