Michał Materla odpowiedział na publiczne wypowiedzi osób związanych z KSW dotyczące jego kontraktu i przejścia do innej organizacji - Fame MMA.
Po tym, jak dyrektor sportowy Wojsław Rysiewski stwierdził, że Materla nigdy nie dostałby tak dużych pieniędzy w KSW, a współwłaściciel Martin Lewandowski ujawnił w rozmowie z Arturem Mazurem z WP SportoweFakty, że był w stanie zapłacić zawodnikowi ze Szczecina nawet 2 miliony złotych, aby przebić ofertę Fame MMA (WIĘCEJ TUTAJ), Materla skomentował te słowa z klasą.
ZOBACZ WIDEO: Kibic zaskoczył Alcaraza. Takiego prezentu się nie spodziewał!
- Wiesz co, z szacunku do momentów jakie miałem w KSW, z szacunku do osób, z którymi pracowałem i z szacunku do tego ile krwi i potu zostawiłem w klatce i w ringu KSW, bo to jeszcze były te czasy, pozostawię to bez komentarza i dla siebie po prostu - podkreślił, cytowany przez "Super Express".
- Mimo wszystko to jest organizacja, która dała mi dzisiaj to życie medialne, ja też zostawiłem dużo zdrowia u nich w klatce, żeby zostać tak postrzeganym, jak jestem postrzegany, więc zostawię to bez komentarza, bo chciałbym jednak zachować dobry stosunek - przyznał 41-letni "Cipao", który jest byłym mistrzem KSW w kategorii średniej (w latach 2012-2015).
Materla (bilans walk w MMA 33-11) odniósł się również do swojej przyszłości w sportach walki, zdradzając, że jego kontrakt z federacją Fame MMA został podpisany tylko na jedną walkę.
Pomimo tego, nie chce traktować najbliższego pojedynku - na wrześniowej gali FAME 27: Kingdom zmierzy się z Dawidem "Crazy" Załęckim - jako pożegnalnej batalii.
Jak sam stwierdził: "Nie chciałbym tak jednoznacznie teraz o tym mówić, bo sam nie wiem jak to się wszystko potoczy. (...) Naprawdę cieszę się tym, co jest dzisiaj i że chociaż jeszcze przynajmniej raz będę mógł wejść sobie do ringu. Skoncentrujmy się na tym 6 września, na Dawidzie, a potem dajcie mi trochę odpoczynku i zobaczymy co dalej".