Pierwsza runda w wykonaniu Polaka mogła się podobać. Jan Błachowicz zajął środek klatki i skrzętnie budował swoją przewagę. Stawiał na niskie kopnięcia, które lokował na nodze wykrocznej Guskova, a konkretnie na jego łydce. "Cieszyński Książę" od czasu do czasu dokładał pięści.
Druga runda to już zupełnie inna historia. Już po 60 sekundach Błachowicz wylądował na deskach po kapitalnej akcji rywala. Guskov przepuścił ciosy Polaka i sam wyprowadził kombinację lewy-prawy. Drugi z ciosów wylądował na szczęce Polaka, który runął na matę, Guskov przeszedł do szaleńczej ofensywy.
Polak desperacko się bronił, próbował co prawda skrętowki, ale - nie licząc tego fragmentu - walczył o przetrwanie. Pozostało tylko pytanie, czy sędziowie punktowali tę rundę 10:9 czy 10:8 na korzyść Guskova.
ZOBACZ WIDEO: Szpilka dąży do wielkiego rewanżu. Jest odpowiedź Wrzoska
W trzeciej rundzie zawodnicy obaj poszli na wymianę, chcąc przekonać sędziów punktowych do swojego zwycięstwa. Błachowicz ponownie zajął środek klatki, spychając rywala do defensywy. Wydawało się, że ciosy Polaka robiły wrażenie na Guskovie. Po kapitalnej akcji w samej końcówce Błachowicz posłał rywala na deski kombinacją prawy-lewy. Zabrakło jednak czasu na wykończenie roboty i o wyniku walki zdecydowali sędziowie. Jeden z nich punktował pojedynek 29:28 na korzyść Polaka, dwaj pozostali orzekli remis. A to oznaczało, że pojedynek zakończył się większościowym remisem.
To oznacza, że Błachowicz wciąż czeka na zwycięstwo w organizacji UFC. Ostatni pojedynek rozstrzygnął na swoją korzyść w maju 2022 roku, pokonując Aleksandara Rakicia.
Remis ,to jego sukces.