Dokładnie 11 grudnia minęło 16 lat od wydarzenia, które na stałe wpisało się w historię polskich sportów walki i zapoczątkowało boom na MMA w naszym kraju.
Tego dnia, w 2009 roku, świat sportu zamarł, by podziwiać debiut Mariusza Pudzianowskiego w KSW, a jego rywalem był Marcin Najman. To starcie, choć trwało zaledwie 44 sekundy, stało się symbolem i przyczyniło się do ogromnej popularyzacji mieszanych sztuk walki wśród szerokiej publiczności.
ZOBACZ WIDEO: Jakub Kiwior i jego żona zachwycili. Nagranie robi wrażenie
Mariusz "Pudzian" Pudzianowski, ikona strongmanów (pięciokrotny mistrz świata), postanowił rzucić wyzwanie nowej dyscyplinie, a jego pierwsze kroki w oktagonie wywołały olbrzymie emocje. Atrakcję dodatkowo podkręcała wzajemna niechęć obu zawodników, budując napięcie, które przyciągnęło przed telewizory rekordowe sześć milionów widzów.
Sama walka przeszła do historii, niestety dla Najmana, jako symbol bolesnej porażki.
Pudzianowski, z marszu udowadniając swoją siłę, zasypał rywala serią potężnych kopnięć, nie dając mu szansy na odpowiedź. Niezapomniane słowa komentującego Łukasza Jurkowskiego "Kłopoty, kłopoty, Najmana! Ależ awantura!" idealnie oddały to, co działo się w klatce.
Chwilę później "Dominator" sprowadził Najmana do parteru i potężnymi ciosami zmusił sędziego do przerwania pojedynku. Techniczny nokaut w zaledwie 44 sekundy był dla "El Testosterona" spektakularną kompromitacją, którą zapamiętała cała Polska.
To historyczne starcie otworzyło drzwi dla walk z udziałem celebrytów i znanych postaci, torując drogę do dzisiejszego fenomenu freak fightów. Podczas gdy Pudzianowski kontynuował imponującą karierę w KSW, stając się jednym z jej filarów (dziś legitymuje się bilansem walk MMA: 17-10, 1NC), Najman z biegiem lat skupił się właśnie na występach we wspomnianych walkach celebrytów.
Tamta walka z 2009 roku pozostaje jednak kamieniem milowym - nie tylko dla karier obu zawodników, ale dla całego polskiego MMA.