- Wiem, że to dla niego debiut w UFC i zamierzam sprawić, że będzie to złe przywitanie - odgrażał się przed starciem - odgrażał się przed starciem Cesar Almeida. - Jestem przyszłością tego sportu - odpowiadał z kolei Cezary Oleksiejczuk.
Ustawiony z odwrotnej pozycji Polak zaczął to starcie bardzo spokojnie, utrzymując rywala w dystansie. Ale ten fakt dziwić nie powinien, ponieważ "Cesinha" to świetny uderzacz dysponujący nokautującym ciosem. Po 30 sekundach Polak rozpoczął od frontalnego kopnięcia na korpus. Almeida odpowiedział middle-kickiem.
Po 70 sekundach Oleksiejczuk zrobił to, czego oczekiwali eksperci. Poszedł po obalenie i sprowadził rywala do parteru, znajdując się w pozycji bocznej. Tam pracował brakiem atakując twarz Brazylijczyka. Ten starał się uciekać z niekorzystnej pozycji, odzyskując gardę. Na 30 sekund przed końcem premierowej odsłony Almeida wykorzystał siatkę i wrócił do stójki, ale na więcej nie było go stać. Ta runda powędrowała na konto Polaka.
ZOBACZ TAKŻE: Szokująca walka Polaka. Trener o mało nie dostał zawału
Druga runda rozpoczęła się od kopnięć ze strony Brazylijczyka, który ruszył do odrabiania strat. Almeida zajął środek klatki i starał się ustawiać Polaka kopnięciami. Oleksiejczuk odpowiedział frontalnym kopnięciem i jak zaprogramowany po 70 sekundach poszedł po obalenie, które wykończył w drugie tempo po pracy na siatce. Polak starał się pracować łokciami, ale na dwie minuty przed końcem rundy popełnił błąd i dał się przetoczyć. Brazylijczyk długo nie nacieszył się dominującą pozycją w parterze, ponieważ to Polak szybko odzyskał kontrolę i zakończył tę rundę z góry.
Po dwóch rundach narożnik zachęcał Brazylijczyka do pracy, przekonywał, że przegrywa na kartach punktowych i tłumaczył, że może wygrać tylko przez skończenie. Uwagi na nic się zdały. Tym razem Polak na wysoko obalił rywala już po kilkunastu sekundach. W parterze Polak pracował łokciami, ale jeden z nich wylądował na kroczu. Po faulu walka została wznowiona w stójce. W tej płaszczyźnie walka trwała tylko chwilę, a Polak zanotował kolejne skuteczne sprowadzenie. Desperackie próby powrotu do stójki ze strony Brazylijczyka przyniosły efekt pod koniec walki, ale Oleksiejczuk nie dał sobie zrobić krzywdy.
Polak dowiózł pewne zwycięstwo do końca. Martwić mogły jedynie obrazki, które miały miejsce po ostatnim gongu. Na twarzy Polaka pojawił się grymas bólu spowodowany kontuzją kolana.
Na szczęście Oleksiejczuk wstał do oficjalnego werdyktu, który był formalnością, ponieważ sędziowie nie mieli wątpliwości ze wskazaniem zwycięzcy. Wszyscy trzej punktowali walkę w stosunku 30:27 na korzyść Polaka.
25-letni Oleksiejczuk od lat jest określany mianem jednego z największych talentów w polskim MMA. W zawodowej karierze wygrał do tej pory 17 pojedynków i zanotował 3 porażki. Do UFC trafił we wrześniu tego roku po tym, jak podczas Dana White Contender Series pokonał przez nokaut Theo Haiga. W najlepszej lidze MMA na świecie od lat rywalizuje również starszy brat Cezarego Michał Oleksiejczuk, który w sobotni wieczór wystąpił w roli trenera w narożniku.