Owiana legendą we freak fightach wytrzymałość Jacka Murańskiego została wystawiona na kolejną próbę. Tym razem "Muran" stanął w oktagonie Prime MMA z trzema przeciwnikami. Byli nimi Paweł "Dalton" Dalidowicz, Dawid "Wampirek" Baran oraz Michał "Super Mario" Pietrzak. Była to inscenizacja "Bitwy pod Żabką" we Wrocławiu, w której, zgodnie z barwnym opowieściami Jacka Murańskiego, poradził sobie z trzema przeciwnikami.
W sobotę Jacek Murański mógł dokonać tej samej sztuki w Puławach na oczach kibiców i kamer. - Potężne wyzwanie, to będzie chamska bitka i skończy się w pierwszej rundzie - zapowiadał "Muran", ale zarazem przekonywał o dużej mocy po okresie przygotowań.
Przewaga wagi była po stronie trzech przeciwników Jacka Murańskiego, ale więcej wygranych we freak fightach odniósł 57-latek niż rywale razem wzięci.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Gol z połowy boiska. Można oglądać i oglądać
Na początku "Super Mario" wszedł w klincz z Jackiem Murańskim, co jego kompani z zespołu mieli wykorzystać do zadawania ciosów. Im dłużej trwała pierwsza runda, tym więcej krwi i zmęczenia kosztowała ona Murańskiego, ale przetrwał. Po dwóch minutach nic nie zapowiadało skutecznego odwetu weterana freak fightów, ale ten absolutnie nie zamierzał się poddać.
Było jasne, że na przekór zapowiedziom "Murana", nie skończy się na jednej rundzie. I nie skończyło się również na dwóch. 57-latek przetrwał jeszcze jedną lawinę ciosów, a kiedy tylko nadarzała się możliwość, grał na czas.
Walka została przerwana w połowie trzeciej rundy, kiedy to po raz drugi w oktagonie pojawił się lekarz. Po raz pierwszy było to między pierwszą i drugą rundą z powodu rozcięcia na czole aktora.
Jacek Murański nie zdecydował się na dowalczenie brakującej minuty po ciosie w tył głowy od "Daltona". Weteran wygrał przed dyskwalifikację z powodu nieprzepisowego uderzenia.