"To nie tylko konflikt sportowy, ale ideologiczny" - reklamowała federacja Prime Show MMA starcie Jasia Kapeli z Mikołajem "PapJeżem" Spólnym. Pierwszy z nich utożsamia się z lewicowym światopoglądem, drugi prowadzi w portalu społecznościowym X konto promujące prawicowy sposób myślenia.
Dla Jasia Kapeli sobotnie starcie w Puławach było już ósmym we freak fightach. Bilans dwóch wygranych i pięciu porażek nie robił wielkiego wrażenia, ale doświadczeniem bił "PapJeża" na głowę.
- Będzie łatwiej niż może się wydawać, to będzie jedna z moich najłatwiejszych walk - zapowiadał Kapela, który już na pierwszej konferencji przed 15. galą Prime MMA "uszkodził" Piotra Korczarowskiego. - Kolejna porażka z Jasiem będzie kompromitacją naszej strony - nie ukrywał "PapJeż" na piątkowym ważeniu, a w oktagonie chciał zamienić swoje kąśliwe wpisy w sieci w konkretne ciosy.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Gol z połowy boiska. Można oglądać i oglądać
Obaj nie zostali zbyt ciepło przywitani w oktagonie przez publiczność. Najwyraźniej i Kapela i PapJeż mieli w Puławach swoich oponentów.
Wojownicy rozpoczęli walkę naładowani energią. Od pierwszych sekund trwała wymiana momentami niezdarnych, ale momentami groźnych ciosów. PapJeż wykorzystał większą masę do obalenia Kapeli, a jego przeciwnik podjął próbę duszenia nogami. Runda zarówno z popisami w stójce, jak i w parterze kosztowała dużo energii.
Zmęczenie dawało się coraz mocniej we znaki, stąd w drugiej rundzie najwięcej było siłowania. Obaj nie wykorzystali szans na dokończenie starcia, choć byli w dogodnych do tego okolicznościach. Dlatego kondycja obu została sprawdzona jeszcze w trzeciej rundzie.
I ona już rozwiała wątpliwości, co do wyższości Jasia Kapeli. Publicysta lepiej rozłożył siły, a w czasie obijania przeciwnika w trzeciej rundzie znalazł nawet czas na cyniczny uśmiech. Dlatego jednogłośna decyzja sędziów była formalnością.
- Mogłem ukarać go nawet mocniej, ale jest ok - podsumował Kapela na gorąco po walce.