WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Kolejna zmiana w Formule 1!

Zespoły Formuły 1 zgodziły się by zaprezentować, kolejny nowy element w wyścigach, który będzie miał strategiczne znaczenie. Zmiana ta polegałaby na tym, że najlepsi zawodnicy musieliby przystąpić do wyścigu jadąc na tych samych oponach, na których ukończyli kwalifikacje do tego wyścigu.
Marcin Furmaniak
Marcin Furmaniak

Od sezonu 2010 w regulacjach F1 znalazł się przepis o zakazie dotankowywania bolidów w trakcie wyścigu. Wpłynie to znacząco na taktykę zespołów, w porównaniu do ostatnich lat. Nowa reguła będzie miała, także wpływ na to jak teamy będą podchodziły do kwalifikacji.

Najnowsza zmiana prawna jeszcze nie weszła w życie. Źródła ujawniły, że decyzję o tej zmianie podjęto podczas spotkania Sportowej Grupy Roboczej. Działanie to ma na celu podniesienie atrakcyjności widowiska dla kibiców.

Należy rozumieć, że większość przedstawicieli drużyn głosowało za takimi zmianami. Nowe regulacje będą dotyczyły pierwszych dziesięciu samochodów, które brały udział w ostatniej rundzie kwalifikacji do danego wyścigu. Będą one musiały wystartować na tych samych oponach, na których ustanowiły swój najlepszy czas podczas Q3.

To otwiera furtkę dla różnego rodzaju kombinacji polegających na poświęceniu jak najlepszego czasu z Q3 na rzecz jazdy na najbardziej optymalnym, czyli nie koniecznie najszybszym ogumieniu podczas wyścigu. Ewentualnie teamy mogłyby wybrać strategię polegającą na wyborze opon najszybszych na jednym okrążeniu, co zapewniłoby im dobrą pozycję na starcie, ale oznaczałoby ryzyko słabszych osiągów w trasie.

Drużyny mają nadzieję, że nowa regulacja spowoduje, że taktyka zespołów będzie bardziej różnorodna, również na starcie, a to będzie prowadzić do bardziej ekscytujących wyścigów.

Zmiana wymaga głosowania przez Komisję Formuły 1 oraz Światową Radę Sportów Motorowych, które odbędą się w przyszłym tygodniu. Przy aprobacie zespołów, wydaje się to być jedynie formalnością.

Powracając do zakazu dotankowywania, należy zauważyć, że ta zmiana przyniosła dużo więcej kontrowersji. Nie wszyscy wierzyli, w to, że taki rodzaj podniesienia widowiskowości przyniesie pożądany skutek.

Jednym z tych, którzy wierzą w to, że zakaz spełni swoje zadania jest szef zespołu McLaren Martin Whitmarsh.

- Zawsze, gdy wprowadzasz zmiany, są plusy i minusy. Za przemawia fakt, że najlepsze czasy będą osiągane przez kombinację najszybszego bolidu i najszybszego kierowcy i wszyscy to rozumieją. Po drugie, wyprzedzanie było wcześniej planowane podczas ustalania strategii i odbywało się w pit stopie a nie na torze. Zawodnicy teraz będą mieli większą zachętę do wyprzedzania. W przeszłości zdarzały się okazję, z których kierowcy nie korzystali, gdyż wiedzieli, że dłużej pozostaną na torze i że i tak wyprzedzą ten bolid w pit lane. Teraz to będzie dla nich duże wyzwanie, będą musieli kontrolować stan swojego ogumienia i balans samochodu. Znajdą się kierowcy, którzy lepiej będą sobie radzić z tym, niż inni - powiedział Whitmarsh.

Polub Sporty Motorowe na Facebooku
Zgłoś błąd
autosport.com

Komentarze (0):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×