W trakcie meczu Rakowa Częstochowa ze Stalą Mielec doszło do sytuacji, która wzbudziła wiele emocji. Gol zdobyty przez Petera Baratha po dośrodkowaniu Władysława Koczerhina i przedłużeniu piłki przez Patryka Makucha został uznany, mimo protestów bramkarza Stali, Jakub Mądrzyka.
Jak zauważył komentator Canal+ Sport, Krzysztof Marciniak, Arsenić mógł znajdować się na pozycji spalonej. "Pierwszy gol dla Rakowa pachnie spalonym Arsenicia. Ewidentnie ogranicza możliwość interwencji Mądrzyka" - napisał dziennikarz na platformie X.
ZOBACZ WIDEO: Ale historia! Papież Franciszek z szalikiem Jagiellonii Białystok
Sędzia Patryk Gryckiewicz nie zdecydował się na obejrzenie akcji na monitorze, a decyzja o uznaniu gola została podjęta szybko i odbiła się szerokim echem. Na ten moment nie jest jasne, czy sytuacja była analizowana przez VAR.
Później prowadzenie "Medalików" podwoił Jonatan Braut Brunes. Raków Częstochowa dzięki tej wygranej umocnił się na pozycji lidera PKO Ekstraklasy, mając 65 punktów. Drugi w tabeli Lech Poznań ma 60 punktów i czeka go jeszcze mecz z Puszczą Niepołomice.