Parę dni temu internet obiegły zdjęcia rodziców Floriana Wirtza, którzy mieli razem ze swoim synem polecieć do Anglii, by spotkać się z przedstawicielami Manchesteru City. Informacje te podały niemieckie media, w tym "Bild" i "Kicker", a także angielskie "The Sun" i "Daily Mail", które powoływały się na zdjęcia z lotniska.
Według relacji "Bilda", cała trójka wróciła do Niemiec jeszcze tego samego wieczoru, co mogło świadczyć o tym, że rozmowy były jedynie wstępnym etapem negocjacji.
I faktycznie. Minął niecały tydzień i wiemy już, że Manchester City zrezygnował z Wirtza, choć w pewnym momencie wydawało się, że reprezentant Niemiec jest wysoko na liście życzeń Pepa Guardioli i miałby wypełnić lukę po odchodzącym Kevinie De Bruyne.
"BBC Sport" podaje, że Manchester City wycofał się z tego transferu w związku z rosnącymi kosztami.
Szacuje się, że umowa z 22-latkiem byłaby największą w historii City, potencjalnie sięgającą nawet 300 mln euro, wliczając opłaty transferowe i pensje. Klub jest zdania, że choć Wirtz jest świetnym piłkarzem, to nie jest wart tej ceny.
City nadal będzie poszukiwać nowego kreatywnego pomocnika, a wśród opcji jest Morgan Gibbs-White z Nottingham Forest.
Co z Wirtzem? Na dziś najbardziej prawdopodobny kierunek to Bayern Monachium, ale w tle przewijają się też Liverpool oraz Real Madryt.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Szaleństwo w Monachium. Koledzy dopadli gwiazdę